Odmienne stany świadomości

MR. BROOKS. Diabeł w pudełku

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Uzależnienie behawioralne to zbiór objawów związanych z utrwalonym, wielokrotnym powtarzaniem określonej czynności w celu wywołania uczucia euforii, zaspokojenia, ulgi. Kompulsywne robienie zakupów, przeciążanie się pracą, przesiadywanie w internecie, gry komputerowe, hazard, seks – możliwości nie brakuje, a samo zjawisko jest niepokojąco częste.

Pan Brooks (Kevin Costner), stateczny przedsiębiorca w średnim wieku, także jest uzależniony. Tak też przedstawia się na cyklicznych spotkaniach Anonimowych Alkoholików: „mam na imię Earl i jestem uzależniony”. Jednak drugie alter ego pana Brooksa, arogancki Marshall (William Hurt), uważa, że szczerą deklaracją byłoby: „cześć, mam na imię Earl i zabiłem wczoraj dwie osoby. Bardzo mi się podobało, ale potrzebuję waszej pomocy, by się wyleczyć”. Największym problemem pana Brooksa nie jest złośliwe alter ego, tylko właśnie nałogowe mordowanie ludzi. Ukrywa przed rodziną zarówno niewidzialnego przyjaciela, jak i niecodzienne uzależnienie. A patrząc na dorastającą córkę Jane (Danielle Panabaker), zastanawia się, czy jego słabość może być dziedziczna.

Earl jest ustatkowanym, opanowanym, zamożnym człowiekiem z własną firmą, domem i rodziną, więc jego zdjęcie powinno ilustrować definicję spełnionego amerykańskiego snu. Jedyną wadą charakteru pana Brooksa jest uzależnienie od mordowania ludzi, co uważa za swoją słabość i stara się z nią walczyć – choćby na spotkaniach Anonimowych Alkoholików, czy obiecując sobie, że każdy następny raz będzie ostatnim. Z kolei Marshall uważa, że zabójstwa popełniane przez Earla są potrzebne, ponieważ tylko wtedy czuje, że żyje naprawdę. A skoro jest tak dobry w zacieraniu śladów, to nie ma powodu, by kiedykolwiek musiał przestać. Zresztą po co walczyć z czymś, co się lubi?

Zwłaszcza, że Earl i jego alter ego nie działają przeciw sobie, ale razem. Powściągliwość pana Brooksa czasami utrudnia mu podejmowanie decyzji, hamuje go. W tym momencie wkracza do akcji Marshall, pełniący funkcję zapalnika w ładunku morderczych instynktów Earla. Popycha go do popełniania kolejnych zbrodni, ale jednocześnie pomaga mu rozwiązywać problemy rodzinne (np. z dorastającą córką). Prowokuje go do dyskusji, podsuwa rozwiązania. I choć obaj różną się od siebie charakterem, sposobem bycia i temperamentem, między nimi zachowana jest idealna równowaga. Dzięki Marshallowi pan Brooks może rozplanowywać kolejne perfekcyjne morderstwa, a potem niszczyć dowody rzeczowe w zaciszu swojej pracowni ceramicznej, która stanowi przykrywkę dla jego prawdziwego hobby.

Niesamowite jest to, że relacja między Earlem i Marshallem trwa od lat, a jednocześnie pan Brooks przez cały ten czas spełnia się zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Z powodzeniem łączy w sobie doktora Jekylla i pana Hyde’a, biorąc to, co najlepsze z każdej, nawet najmroczniejszej części swojego życia. Wszystko dzięki dyscyplinie i absolutnej kontroli, którą sam sobie narzucił. Earl jest odpowiedzialnym, zaangażowanym i dobrze zorganizowanym dyrektorem firmy produkującej opakowania, więc dobrze wie, jak ważne są pozory i wygląd. Sam chodzi do pracy w ciemnym garniturze i błękitnej koszuli, a pod szyją wiąże gustowną muchę. Jest spokojny, wręcz flegmatyczny, jakby ciągle zamyślony, a przy tym pewny siebie. Znakomicie radzi sobie w sytuacjach stresowych i błyskawicznie dostosowuje swoje zachowanie do nieprzewidzianych wydarzeń, co przydaje mu się także poza pracą. Kiedy jego córka Jane nie tylko oznajmia, że jest w ciąży, lecz także przyznaje, że ojcem dziecka jest żonaty, starszy od niej mężczyzna, a ona i tak planuje aborcję – Earl w pierwszym odruchu protestuje. Jednak momentalnie opanowuje się i spokojnie tłumaczy córce, że przyjmie wnuka z miłością, nawet jeśli Jane nie będzie mieć męża.

Pan Brooks jest więc świątynią równowagi, a przy tym kochającym rodzicem i – paradoksalnie – obrońcą życia. Jednocześnie podczas nocnych eskapad morduje z zimną krwią kolejne osoby, którym najpierw strzela w głowę, a potem układa ich ciała w różnych pozach i fotografuje. Odkurza mieszkanie ofiary, pali wszystkie ubrania i niszczy dowody w zaciszu swojej pracowni, w piecu do wypalania ceramiki. To najbardziej intymna dziedzina jego życia. Według Marshalla Earl nigdy nie powinien przestawać, ponieważ nic nie pobudza go tak, jak odbieranie życia. Ten proceder skutecznie może utrudnić detektyw Tracy Atwood (Demi Moore) prowadząca od lat śledztwo w sprawie pana Brooksa, znanego policji jako Odciskowy Morderca – nieuchwytny, seryjny zabójca, który na miejscu zbrodni zawsze zostawia zakrwawione odciski palców swoich ofiar. Im więcej Earl wie o pani detektyw, tym bardziej fascynuje go jej zapał. Choć nawet Marshall boi się detektyw Atwood i ewentualnego złapania, pan Brooks zamiast strachu czuje podziw względem ambitnej policjantki. Choć nigdy się nie spotkali, on wie o niej dużo, ceni za ambicję i niemal zaczyna ją lubić. Kiedy odkrywa kłopoty pani detektyw z eksmałżonkiem, postanawia rozwiązać jej problem, zaspokajając przy tym swój nałóg.

Pan Brooks – dobry mąż i ojciec, szanowany biznesmen, spokojny i uczciwy człowiek. Ma tylko jedną, jedyną słabość – uwielbia zabijać ludzi. To również szczegółowo organizuje, by nie zostawić żadnych śladów, przede wszystkim ze względu na nieświadomą rodzinę, którą (w razie złapania) jego sekret mógłby skrzywdzić. Na świat patrzy z rezerwą, jakby przez specjalny filtr oddzielający mordercze skłonności Earla od codziennego życia. Jednak przez cały czas jest z nim Marshall – niewidoczne dla nikogo innego alter ego, które niczym diabeł z pudełka wyskakuje z głowy pana Brooksa i namawia do złego. To połączenie wzajemnie się dopełnia, a jeden nie może istnieć bez drugiego. Wspólnie mogą zrobić wszystko, co tylko chcą, a na końcu i tak zatrzeć ślady i zmówić modlitwę osób uzależnionych:

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,

odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane