Od szeptu w krzyk

Let’s Scare Jessica to Death (1971)

Bardziej horror psychologiczny niż kino wampiryczne, „Let’s Scare Jessica to Death” każe nam przyjąć punkt widzenia osoby, której choroba może uniemożliwiać właściwy ogląd sytuacji.

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Kto kogo straszy?

Tej jesieni nasze kina nawiedzi mother! Darrena Aronofsky’ego, horror psychologiczny z Jennifer Lawrence i Javierem Bardemem. Zwiastuny prezentują typowe dla kina grozy pomysły, a złowieszcza atmosfera jest tak gęsta, że można ją kroić nożem, lecz nie zdziwię się, jeśli to, co widzimy, zostanie ostatecznie wyjaśnione majakami chorego umysłu. Z drugiej strony, czyż nie dlatego Czarny łabędź, poprzedni film Aronofsky’ego, można uznać za horror?

Ostatnio opublikowany tekst z cyklu „Czarno na białym” poświęciłem Gasnącemu płomieniowi, nie kryjąc się, że jedną z inspiracji do napisania go było oczekiwanie na premierę dreszczowca autora Requiem dla snu. Nie inaczej będzie z nowym wpisem do „Od szeptu w krzyk”. Na to, ile Let’s Scare Jessica to Death (Przestraszmy Jessicę na śmierć) ma wspólnego z mother! – jeśli cokolwiek – będziemy musieli poczekać do 3 listopada, kiedy odbędzie się polska premiera (światowa już za kilka dni, na festiwalu w Wenecji). I bez tych porównań warto przyjrzeć się temu pierwszemu tytułowi, poetyckiemu filmowi grozy o niemożliwości oddzielenia koszmaru umysłu od realnego zagrożenia.

Jessica szybko zaczyna dostrzegać rzeczy, które nie mogą być prawdziwe.

Tytułowa Jessica (Zohra Lampert) jest młodą kobietą, która jedzie wraz ze swoim mężem, Duncanem (Barton Heyman), oraz ich przyjacielem, Woodym (Kevin O’Connor), do nowo zakupionego domu na wsi. Dowiadujemy się, że ostatnie pół roku spędziła w zamknięciu, i możemy się domyślać, że chodzi o szpital psychiatryczny; choć Jessica jest wiecznie uśmiechnięta i radosna, słyszymy jej myśli, w których sama przed sobą zwierza się z niepewności odnośnie rzeczywistości. Bardzo szybko zaczyna dostrzegać rzeczy, które nie mogą być prawdziwe. Kolejne sygnały świadczą jednak o możliwości nadnaturalnego niebezpieczeństwa.

Zrealizowany jesienią 1970 roku, a wypuszczony do amerykańskich kin prawie rok później film Johna D. Hancocka zaczyna się od sceny, w której Jessica siedzi samotnie w łódce znajdującej się na środku jeziora i przyznaje, że nie wie, czy to, co ją spotkało, wydarzyło się naprawdę, było snem czy też jej wymysłem. Cofamy się o kilka dni, aby zobaczyć karawan, do którego ktoś wkłada dużą drewnianą skrzynię, przypuszczalnie trumnę. Samochód jedzie następnie na cmentarz, ale gdy się zatrzymuje, dostrzegamy napis „Love” na drzwiach kierowcy, a z auta energicznie wyskakuje młoda kobieta. Okazuje się, że karawan pełni rolę zwykłego środka transportu, zamiast trumny wiezie instrument w wielkim futerale, zaś hobby Jessiki jest obrysowywanie kamiennych nagrobków. Poznajemy również Duncana i Woody’ego – ten pierwszy jest około trzydziestoletnim, już łysiejącym kontrabasistą (dowiadujemy się, że poświęcić swoje stanowisko w nowojorskiej filharmonii, po to, aby kupić dom i zająć się żoną), zaś jego przyjaciel pozytywnie nastawionym kudłaczem, który najwyraźniej wciąż wierzy w hippisowskie ideały. Zamiast pogrzebu widzimy zatem zgoła inny obrazek, ludzi jak najbardziej żywych i z tego faktu zadowolonych. Sugestia początkowych kadrów daje nam jednak poczucie obcowania z motywami bliskimi śmierci już przez resztę filmu.

Kiedy bohaterowie docierają na miejsce, okazuje się, że w ich nowym domu już ktoś pomieszkuje. Rudowłosa wagabunda ma na imię Emily (Mariclare Costello) i po nagłym przyjeździe właścicieli chce jak najszybciej ruszyć w drogę, ale za namową Jessiki zostaje. Choć zachowanie dziewczyny wydaje się całkiem zwyczajne, emanuje ona dziwną aurą, oddziałując w sposób typowy na mężczyzn, tytułową bohaterkę zaś wprawiając w stan ciągłej niepewności. Wpierw do głosu dochodzi zazdrość o męża, później dużo bardziej złowieszczy koncept, zwłaszcza gdy Jessica znajduje prawie stuletnie zdjęcie, na którym widnieje kobieta łudząco podobna do Emily, zaś właściciel miejscowego antykwariatu opowiada tragiczną historię ich domu, puentą czyniąc wzmiankę o wampirach.

Ostatnio dodane