publicystyka filmowa

CHŁOPCY Z FERAJNY. Analiza filmu Martina Scorsese

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat legendarnego filmu Martina Scorsese.

Autor: Rafał Donica
opublikowano

W drzwiach pojawia się Tommy (Joe Pesci), kamera odwraca się i ukazuje Henry’ego Hilla (Ray Liotta), który szybkim krokiem rusza w kierunku przyjaciela, mijając stojących przy barze Jimmy’ego Conwaya (De Niro) i Billy’ego Battsa (Frank Vincent).

W radiu leci sentymentalna, pogodna ballada „Atlantis” Donovana. To właśnie przepiękny refren tej piosenki ilustrować będzie za chwilę scenę, w której Tommy i Jimmy zmasakrują twarz Billy’ego Battsa uderzeniami pięścią i kopami z buta…

Fakty, Henry Hill i książka Wiseguy

[quote]…Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street…

Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze…[/quote]

Gdy na początku lat 80. ubiegłego stulecia w ręce F.B.I. wpadł drobny handlarz narkotyków Henry Hill, nikt ze stróżów prawa nie przypuszczał nawet, że ma do czynienia z człowiekiem, który przez ponad 20 lat życia działał w jednej z najbardziej wpływowych i najlepiej zorganizowanych grup przestępczych ówczesnych czasów. Nikt nie wiedział, że ma do czynienia z nietuzinkowym gangsterem, którego zeznania doprowadzą wkrótce do wielu aresztowań, a on sam stanie się za kilka lat bohaterem książki, a za kolejnych kilka – filmu. Henry Hill znał wszystkich, od drobnych złodziejaszków, przez mafijnych egzekutorów, na bossach skończywszy. Wiedział wszystko o skoku na Air France (0,5 mln. $) i kradzieży pieniędzy z Lufthansy, w którym łupem stało się 6 milionów dolarów – rekordowa jak na tamte czasy (lata 70.) suma. Co więcej, Hill znał wszystkie mechanizmy działania lokalnej mafii, dziesiątki sposobów na przekupienie każdego i wygrywanie na wyścigach czy ustawianych meczach koszykarskich.

henry-hill

Henry Hill i jego filmowe wcielenie, Ray Liotta

On i ludzie z ferajny mieli w kieszeni policję, prokuratorów, paserów i bukmacherów. Życie było jak sen, pieniądze spływały z każdej strony, a Hill od najmłodszych lat zagłębiał się w mafijny świat tak bardzo, że rzucił szkołę, a będąc pół-analfabetą czytać nauczył się dopiero w więzieniu, gdzie odsiadywał wyrok za pobicie brata maszynistki F.B.I. W więzieniu zresztą chłopakom z ferajny również powodziło się nienajgorzej; oddzielne cele, własna kuchnia, nawet kort tenisowy, a dla Henry’ego możliwość prowadzenia lewych interesów, z których utrzymywał żonę Karen i dwie córki.

Hill był wzorowym więźniem, uczestniczył w niemal wszystkich zajęciach resocjalizacyjnych, kazaniach kościelnych, szkoleniach itp. itd. W końcu doszło do tego, że pod przykrywką wyjazdów na ‚żydowskie nauki’ Henry Hill i Jimmy Burke jeździli na weekendy do Las Vegas, by w poniedziałek stawić się z powrotem w więzieniu. Odsiadka może nie była dla nich sielanką, ale dzięki kontaktom i znajomościom odbywanie kary więzienia stawało się znośne. A po wyjściu na wolność powrót do interesów, hazardu, wymuszania, ściągania haraczy, wreszcie kradzieży i zabijania. Wiedział przy tym Hill, jak źle kończyli wszyscy, którzy wzięli udział w słynnym skoku na Lufthansę. Likwidował ich Jimmy Burke, uwielbiający kradzieże i łupy, którymi z nikim nie chciał się dzielić. Jimmy, obok Tommy’ego i Paula Vario, był jednym z najlepszych przyjaciół Hilla. Wszystko jednak zaczęło się walić od momentu niesławnego napadu na niemieckie linie lotnicze.

[quote]…nagle Jimi powiedział ni stąd, ni zowąd,
że czasami uważa, iż pieniądze są przeklęte.
Takiego właśnie użył słowa: „przeklęte”…[/quote]

Gdy ludzie mający cokolwiek wspólnego z napadem na Lufthansę zaczęli znikać, Henry wiedział, że jego to nie dotyczy. Nie brał czynnego udziału w kradzieży, a o pieniądze rozważnie się u Jimmy’ego nie upominał. Ferajna była w trakcie rozpadu; Tommy został zabity strzałem w twarz, na ceremonii przyjęcia do włoskiej Mafii – zemsta za zabójstwo ‚bez pozwolenia’, członka mafii: Billy’ego Battsa. Jimmy Burke coraz bardziej świrował na punkcie pieniędzy z Lufthansy, a w każdym widział wroga, który chce mu tę kasę odebrać. Wokół ferajny węszyło wciąż F.B.I. , telefony były na podsłuchach, a gangsterzy pod obserwacją.

jimmy-burke

Jimmy Burke i jego filmowy odpowiednik, Robert De Niro

Wtedy też Henry Hill zaczął handlować narkotykami, choć Paul Vario wydał mu absolutny zakaz prowadzenia tego typu interesów. Hill tak bardzo wszedł w świat narkotyków, że wkrótce sam, podobnie jak jego kochanka (jedna z wielu) był już uzależniony i coraz bardziej tracił kontakt z rzeczywistością, co zostało znakomicie opisane w książce na przykładzie chaotycznego dnia z przyrządzaniem spaghetti, ucieczką przed helikopterem i próbą sprzedaży tłumików do broni Jimmiemu Burke’owi. Wreszcie Henry wpadł w ręce F.B.I. i wiedział, że stał się niebezpieczny dla ferajny, która wkrótce wydała na niego wyrok. Hill postanowił wówczas wziąć udział w programie ochrony świadków i zeznawać przeciwko byłym już (wszak to Jimmy podjął decyzję o likwidacji Henry’ego) przyjaciołom. Tak doszło do spektakularnego i szybkiego oskarżenia i skazania m.in. Jimmy’ego Burke’a i Paula Vario. Tak też skończyło się dawne życie Henry’ego Hilla, za którym nawet dziś tęskni, wszak był to czas, gdy cwaniacy rządzili na ulicy, czując się absolutnie bezkarnymi panami świata. Departament sprawiedliwości wydawał rocznie 25 mln dolarów na ochronę i nowe życie Hilla i jego rodziny.

I wszyscy uważali, że to pieniądze dobrze ulokowane – zważywszy na fakt, że przez długie jeszcze lata Henry Hill pomagał osądzać i skazywać kolejnych przestępców, oszustów i ludzi, których znał, a których pod nos podsuwało mu regularnie – w celu postawienia w stan oskarżenia – F.B.I. Henry Hill do dziś pozostaje pod ochroną rządu. Do dziś też pozostaje jednym z najciekawszych przedstawicieli przestępczego rzemiosła. Choć bowiem znał i pracował z ludźmi z najwyższych stołków w mafijnej hierarchii, choć widział wiele morderstw, a sam brał udział w napadach i pobiciach, to nigdy nikogo nie zabił – a przynajmniej książka o tym nie wspomina. Hill mocno kochał żonę, od której nie odszedł pomimo rozlicznych romansów i niekończących się domowych kłótni. O separację poprosili dopiero w roku 1987, gdy Hill objęty był już programem ochrony świadków. Żona pozostawała jego wsparciem, gdy odsiadywał pierwszy wyrok, dostarczała mu do więzienia rzeczy, którymi handlował wśród współwięźniów i spotykała się z nim w lesie za polem, gdzie Henry odpracowywał wyrok, aby uprawiać z nim seks. Karen Hill pozostawała pod wpływem matki (od której z ulgą wyprowadziła się, zgodnie z wymogiem programu ochrony świadków), a Henry pod przemożnym wpływem żony, dla której w wieku 20. kilku lat, obrzezał się – jak wspomina Karen: „Dwa tygodnie musiał chodzić w pielusze…”. Ich miłość z początku była trwała i mocna, ślub wzięli w tajemnicy przed rodziną Karen, a dopiero po jakimś czasie odbyło się tradycyjne wesele.

karen

Filmowa Karen Hill, czyli Lorraine Bracco

Książka Nicholasa Pileggi skrupulatnie opisuje życie państwa Hill. Narratorem jest raz Henry, raz Karen, którzy na zmianę opowiadają o swoich losach. W książce – która powstała dzięki rozmowom Pileggiego z Henrym Hillem – nie znajdziemy jednak żadnych dialogów, wszystko jest opowiadaniem napisanym w pierwszej osobie. Takie postaci jak Jimmy Burke (zamieniony w filmie Scorsese na Jimmy’ego Conwaya), Tommy DeVito czy Paul Vario to w książce tylko nieme figury, o których opowiada Henry. Postaci te przemawiają dopiero w Goodfellas Martina Scorsese. Przykładowo, o Tommym z książki dowiadujemy się tylko tego, że był narwańcem, który zastrzelił ‚Pająka’ i zabił Billy’ego Battsa, a później sam źle skończył. Filmowy Tommy to już zasługa Joego Pesci i dialogów napisanych przez reżysera, autora książki i samego Pesci – ale o tym w dalszej części tekstu. W książce nie znajdziemy też słynnej sceny wykopywania zwłok Battsa i tekstów w stylu: „Skrzydełko czy nóżka?”, które pamiętamy z filmu Scorsese.

Jest za to u Pileggiego wiele rzeczy, których nie znajdziemy w filmie. Jest więcej dokładnych opisów robienia przekrętów, jest znacznie obszerniej potraktowany wątek dorabiania klucza na potrzeby napadu na Air France, czy wreszcie dokładnie zrelacjonowany przebieg napadu na Lufthansę, gdzie Tommy w zapomnieniu zdejmuje zasłaniającą twarz kominiarkę i pozwala nagrać swój wizerunek kamerom ochrony. O analfabetyzmie Hilla i obrzezaniu – też w filmie nie ma ani słowa. Książka obszernie ujmuje też temat kobiet w życiu cwaniaków, zarówno tych znanych jako żony, jak i tych niezrzeszonych w instytucji małżeństwa…

[quote]…Dla przyjaciółek nie porzucało się wprawdzie żon…
Posiadanie stałej kochanki uchodziło za oznakę sukcesu,
podobnie jak zakup konia czystej krwi lub łodzi motorowej,
tyle że jeszcze bardziej wyrazistą: przyjaciółka stanowiła
najbardziej luksusowy nabytek…[/quote]

A pamiętacie z Goodfellas scenę, w której Henry idzie w kierunku trzech kolesi stojących przy zaparkowanej Corvetcie i jednemu z nich (temu, który dobierał się do Karen) spuszcza za pomocą rewolweru okropny wpierdziel? Dwaj pozostali goście, chociaż byli jego braćmi, nie ruszyli krewnemu z pomocą, bo byli zbyt zaszokowani tym, że facet po prostu do nich podszedł i zaczął lać jednego z nich do nieprzytomności.

goodfellas_150pyxurz

Dla fabuły filmu nie miało zasadniczego znaczenia, że ci trzej byli braćmi (o czym dowiadujemy się wyłącznie z książki), ale już to, że Henry Hill gotów był wówczas ‚zastrzelić dwóch pozostałych, jeśli tylko na niego ruszą’ – tak, a takiego stwierdzenia zabrakło w filmie – bo choć u Scorsese Henry celuje z zakrwawionej broni do jednego z braci, nie jest powiedziane, że gotów był go kropnąć. Jest jeszcze u Pileggiego ciekawy motyw z telefonicznym prześladowcą Karen, na którego w nocy z pistoletem zaczaja się Henry, po tym, jak kazał Karen umówić się z nim na spotkanie. Przed domem Hillów kręcił się wówczas jakiś nieznajomy i gdy przystanął pod ich ogrodzeniem, Henry wywlókł go z auta i stłukł do nieprzytomności.

Nie wiedział, że akurat pobił Bogu ducha winnego homoseksualistę, który nieszczęśliwym trafem w tych właśnie okolicach szukał domu swojego dawnego przyjaciela. Scorsese do filmu wprowadził wiele różnic względem książki, na przykład inaczej ukazuje motyw wyrzucenia narkotyków do kibla, czego w filmie dokonuje Karen podczas nalotu F.B.I. na ich dom z nakazem przeszukania. W rzeczywistości Henry Hill, będąc za kratkami, przypomniał Karen o skrytce pod półką, i Karen po dotarciu do domu – zamiast wyjąć towar i zająć się sprzedażą – wszystko spuściła z bieżącą wodą. Pileggi opisuje też, jak Henry Hill dusił telefonicznym kablem szefa swojej kochanki, podczas gdy w filmie robi to Jimmy Conway Marty’emu Krugmanowi, któremu wówczas spada niespadalna ponoć peruka…

Jest też w filmie Scorsese kilka większych zmian, jak ta, że Tommy wbija szpikulec w kark Marty’ego Krugmana, choć wedle książki, Tommy wówczas powinien być już martwy (zabity podczas uroczystości przyjęcia do Mafii). Oczywiście film rządzi się innymi prawami i chwała Scorsese za to, że z mało fabularnej książki zrobił wciągający z każdą sekundą, drapieżny, dynamiczny i bardzo brutalny film. Pamiętajmy jednak, że to co zostało przedstawione w Goodfellas, a spisane w roku 1985 przez Nicholasa Pileggi, wydarzyło się naprawdę. Życie pisze wszak najciekawsze scenariusze, a losy Henry’ego Hilla toczyły się na tyle interesująco i zaskakująco, że z marszu stał się idealnym bohaterem filmowym.

Film – montaż, kamera i Scorsese… – czytaj dalej

Ostatnio dodane