search
REKLAMA
Artykuły o filmach, publicystyka filmowa

Cannes, Dzień 3: Buty zmieniają stan skupienia na ciekły

REDAKCJA

19 maja 2013

REKLAMA

Powoli zamieniam się w pogodynkę, ale to, co dzieje się w tym roku w Cannes to naprawdę rzecz niezwykła. W ostatnim tekście cieszyłem się ze słońca, a dziś rano – mój słodki Jezu. Tu już nie można mówić o deszczu. Buty zmieniają stan skupienia na ciekły, na chodnikach kałuże za kostki, a na wzniesieniach tworzą się wodospady. Stanie w kolejkach na filmy jest zatem niezwykle przyjemnie (gwoli ścisłości dodam, że znajdują się one na zewnątrz, więc dachu nad głową się nie uświadczy). Aż boję się pomyśleć, co będzie się dzialo jutro, kiedy będę musiał stanąć w linijce prowadzącej na nowych Coenów. Jak noc nie przyniesie zmian, to dopłynę sobie do niej pontonem.

W sobotę całe Cannes żyło mrożącymi krew w żyłach doniesieniami na temat nieudanego zamachu na Christopha Waltza oraz kradzieży biżuterii wycenionej na około milion (nie pamiętam czy ojrów, czy dolarów, ale nie jest to raczej najważniejsze). Niedoszły zamachowiec wtargnął na jedną z konferencji i zaczął strzelać na oślep (najprawdopodobniej ślepymi nabojami), za zwinięcie błyskotek odpowiada natomiast, wedle wstępnej analizy policyjnej, ktoś z obsługi festiwalu. Ciekawy jestem w jaki sposób Pan z pistoletem lub jego atrapą wpadł na salę z Waltzem, skoro przed każdym wejściem za śmiertelnie niebezpieczną broń uznawana jest nawet butelka z wodą. Kameleon? Invisible Man? A może jakiś sprinter z Jamajki? Ciężko stwierdzić, ponieważ festiwalowa telewizja milczy na temat całego zajścia.

https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=2-aMqsIpIeI

Wczorajszy dzień festiwalowy spędziłem w samotności. Karola dogoniło życie, które objawiło mu się pod postacią pracy magisterskiej wymagającej kilku pilnych korekt. On został w domku, a ja popłynąłem pod Pałac Festiwalowy. Udało mi się zobaczyć cztery filmy – trzy recenzuję, jeden zostawiam w rezerwie. Oddzielnych tekstów doczekały się jak na razie „La danza de la realidad”, czyli najnowszy film Jodorowskiego (małe arcydzieło), dokument opowiadający o perypetiach związanych z nigdy niezrealizowaną „Diuną” (recenzja) w reżyseri tego samego twórcy (kolejny strzał w dziesiątkę) oraz azjatyckie „Bends”(recenzja) sfotografowane przez niezawodnego Christophera Doyle’a.

Udało się również zobaczyć samego Jodorowskiego, który pojawił się na sali projekcyjnej po premierze „La danza de la realidad” (recenzja). Reżyser był wyraźnie wzruszony owacją na stojąco (całkowicie zasłużoną). Za jego pozwoleniem na scenę weszła wyraźnie wzruszona dziewczyna z publiczności. Zaraz po pokonaniu schodów podbiegła do Jodorowskiego i tak bez słów, szczerze się do niego przytuliła. Reżyser odwzajemnił gest. Po chwili czułości płacząca dziewczyna wręczyła mu pudełko z filmem (nie zdradzono z jakim). Poruszająca scena.

Aha, jutro napiszę w czym w najbliższym czasie mogą zagrać Natalie Portman, Ben Kingsley i Liam Neeson oraz kto coś takiego może wyreżyserować, ponieważ uciąłem sobie krótką pogawędkę z pewnym producentem i fanem polskiej kuchni w jednej osobie.

REDAKCJA

REDAKCJA

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA