publicystyka filmowa

Cannes 2016 – najbardziej oczekiwane filmy

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Niebawem lądujemy w Cannes!

Chyba dawno nie było tylu mocnych nazwisk w głównym konkursie. Jest naprawdę na co czekać. Festiwal zaczyna się 11 maja i już od tego dnia będziemy na bieżąco wstawiać na stronę recenzje z najbardziej wypatrywanych premier, pewnie kilku zaskakujących odkryć, niespodziewanych arcydzieł i spektakularnych artystowskich klęsk. Poniżej znajdziecie filmy, na które najbardziej czekamy.

Maciej Niedźwiedzki

1. La Fille inconnue – jestem wielkim fanem twórczości braci Dardenne, dwukrotnych laureatów Złotej Palmy. Każdy ich film to dla mnie przeżycie. O La fille inconue niewiele wiadomo. W obsadzie znaleźli się Jeremy Renier i Olivier Goumet – aktorzy, który grali główne role w znakomitych filmach Dardenne’ów: Dziecku, Chłopcu na rowerze, Obietnicy, Milczeniu Lorny, Rosetcie czy Synu. Po tej dwójce twórców spodziewam się realizmu, sięgnięcia po kolejny palący społeczny problem i przekucia w niejednoznaczny moralnie dramat. Kino Dardenne’ów nie stoi formą, ale rewelacyjnymi scenariuszami i mięsistymi kreacjami aktorskimi. To zazwyczaj rzecz wybitna. Oby tym razem nie było inaczej.

2. Neon Demon – czekam na kolejnego Refna, którego Drive całkowicie mnie porwał, a Tylko Bóg Wybacza był przepiękną estetyczną przeprawą. Refn ma wyjątkowy zmysł estetyczny, jego kino ma hipnotyzujący rytm. To zawsze specyficzne doświadczenie. Po zwiastunie w Neon Demon wyczuwam klimat Lyncha z dodatkiem opresyjności kina Hitchcocka. Może z tego wyjść pretensjonalna bańka, festiwal kiczu. Niech nawet będzie durne, ale wizualnie zapowiada się pierwszorzędna uczta.

3. Bacalaureat 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni oraz Za wzgórzami to dla mnie wystarczające powody, by wyczekiwać każdego filmu Christiana Mungiu. Szczątkowe opisy Bacalaureat wskazują jedynie, że film będzie traktował o relacji między rodzicami a dzieckiem, zapewne w wieku maturalnym. Niewiele to mówi. Nazwisko reżysera jednak wystarcza mi jako gwarancja wysokiej jakości. Na pewno znowu dostaniemy kino ascetyczne formalnie, bliskie naturalizmowi, wzbogacone o wyczerpujące portrety psychologiczne postaci.

4. The Salesman – Asghar Fahradi może nie jest wyjątkowym reżyserem, ale to pierwszorzędny scenarzysta. Wspaniale korzystający z czasowych elips, w niebanalny sposób budujący konflikt między bohaterami. Fahradi co chwila potrafi rzucić nowe światło na daną sytuację, wywrócić wszystko do góry nogami, rzucić podejrzenie na kogoś zupełnie nie branego wcześniej pod uwagę czy zmienić naszą perspektywę na wybrane zdarzenie. To kino fascynujące i oryginalne. Chciałbym ponownie wyjść z kina całkowicie zdezorientowany.

5. Loving  dopiero niedawno nadrobiłem Take Shelter. Uciekinier to jeden z lepszych filmów ostatnich lat. Jeff Nichols nie jest reżyserem o szczególnie charakterystycznym stylu, ale z niezwykłą biegłością potrafi opowiadać. Tworzy kino angażujące emocjonalnie i szczere, zrealizowane z serduchem. Może ani razu nie udało mu się sprowokować mnie to stwierdzenia, że jest twórcą wybitnym, ale jego filmy nie są mi obojętne. Trzymam kciuki za Loving.

PicMonkey Collage

Tych pięć filmów wzbudza moje największe zainteresowanie. Wierzę ich twórcom, wiem mniej więcej, czego mogę oczekiwać, i to chciałbym znowu otrzymać. Jednak znowu może pojawić się jakiś niespodziewany Syn Szawła, skończone arcydzieło, którego nikt się nie spodziewał. W tym roku zamierzam zobaczyć jeszcze więcej filmów sekcji Un Certain Regard. Tam często trafia kino nietypowe, eksperymentalne i odważne. Filmy, które spokojnie mogłyby walczyć o główną nagrodę canneńskiego festiwalu.

Miłosz Drewniak

Najbardziej czekam na nowy film festiwalowego pupila – Xaviera Dolana – reżysera, który siedem lat po swoim debiucie zdaje się dopiero rozkręcać. Jedni nazywają Kanadyjczyka pustym hipsterem, inni widzą w nim cudowne dziecko współczesnego kina, głos pokolenia. W przypadku Dolana sądy mogą być tylko skrajne, dlatego reżyser nie narzeka na brak popularności. Moja opinia o twórczości autora Wyśnionych miłości jest bliższa tej drugiej frakcji. Jego kino – mieszanka wydumanej stylizacji i rozdygotanych emocji – fascynuje mnie od dłuższego czasu. Dolan, mimo młodego wieku, rozumie lub też czuje filmowe medium jak mało kto, dlatego coraz sprawniej udaje mu się zamykać swoje demony w szczerozłotej klatce formy. Jego ostatni film – Mama – był arcydziełem. A brak nominacji do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego w 2015 roku to był prawdziwy skandal. No cóż, akurat nam, czyli Pawłowi Pawlikowskiemu, takie pominięcie wyszło na zdrowie.

To tylko koniec świata, film walczący o Złotą Palmę w konkursie głównym, ma opierać się na sztuce teatralnej (podobnie jak Tom z 2013 r.) Jean-Luca Lagarce’a. To historia pisarza, który po dwunastoletniej nieobecności wraca do domu rodzinnego, by obwieścić swoim bliskim, że umiera.

Czekam też na Neonowego demona w reżyserii Nicolasa Windinga Refna. To pierwszy film w karierze duńskiego reżysera, podejmujący próbę sportretowania kobiecych postaci na podobną skalę. Dotychczas Refn nosił łatkę twórcy kina tak zwanego męskiego, z archetypicznie męskimi postaciami, którym testosteron wylewał się uszami. Czuję, że to będzie naprawdę fascynujący zwrot w karierze duńskiego Lyncha. Co obiecuje zwiastun? Przede wszystkim wizualną stylówę, którą znamy z wcześniejszych filmów Refna (Tylko Bóg wybacza) i niepokojące napięcie. Napięcie, które, jak znam Duńczyka, buchnie limfą, zanim zdążycie powiedzieć „placek z jagodami”…

Neonowy demon opowie o początkującej modelce, która, jak przeczytamy na internetowych portalach, „spotyka grupę kobiet owładniętych obsesją cielesnego piękna, które zaczynają żerować na jej młodości i witalności”.

To moje dwa pewniaki, których wypatruję od dawna. Oprócz tego zacieram ręce z myślą o nowym filmie Spielberga – The BFG – którego zwiastun wygląda obłędnie. Jestem też ciekaw, jak tym razem wypadnie współpraca duetu Spielberg-Rylance.

Nie znam twórczości Dardennów; ich filmy to moja wielka zaległość. Jednakże byłem zachwycony ostatnim Dwa dni, jedna noc z kapitalną Marion Cotillard w roli głównej i cieszę się na kolejne spotkanie z braćmi.

Nie posunę się do stwierdzenia, że czekam na nowy film Allena, bo po pierwsze na Allena nie czekam od dawna, a po drugie na Allena nie trzeba czekać, bo Allen kręci filmy szybciej, niż mówi. Jednakże sądzę, że jego ostatni Nieracjonalny mężczyzna był jednym z bardziej udanych „allenów” ostatnich lat. Café Society jako film otwarcia to będzie sympatyczny akcent.

Co tam jeszcze mamy… Komedię buddy movie Shane’a Blacka – scenarzysty od akcyjniaków (Zabójcza broń, Ostatni skaut). W rolach głównych Ryan Gosling i Russel Crowe. Sami powiedzcie, czy nie są uroczy:

Na pewno będzie w czym wybierać: Almodóvar, Jarmusch, Loach, Verhoeven. Oprócz wcześniej wymienionych to najgorętsze nazwiska festiwalu. Jednak oprócz pochłaniania filmów wyjadaczy życzyłbym sobie czegoś jeszcze: osobistego odkrycia. Powrotu z Cannes choćby z jednym nowym idolem, z jednym świeżym nazwiskiem, które zapadnie mi w pamięć.

Zostańcie z nami. Od 11 maja recenzujemy prosto z Cannes.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane