CANNES 2015 - oczekiwania i prognozy | FILM.ORG.PL

CANNES 2015 – oczekiwania i prognozy








20.04.2015


KMF wybiera się na tegoroczny festiwal w Cannes! :) Będziemy na bieżąco relacjonować wam przebieg tego wydarzenia. Niedawno ogłoszone zostały filmy zakwalifikowane do wszystkich sekcji oraz te wyświetlane na pokazach specjalnych. O Złotą Palmę będzie walczyć kilka głośnych nazwisk, m.in. Villeneuve, Audiard, Garrone, Haynes, Moretti, Van Sant czy Paolo Sorrentino. Ta śmietanka filmowych twórców z zachodu wsparta jest przez reprezentację z Azji. Swoje filmy pokaże trzech stałych gości canneńskiego festiwalu: Hsiao-Hsien Hou, Zhangke Jia i Hirokazu Koreeda. Przewodniczącymi jury będą bracia Coen. Do Cannes wybierają się Filip Jalowski i Maciej Niedźwiedzki. Jakich filmów najbardziej wypatrujemy i wobec których mamy największe oczekiwania?

Maciej Niedźwiedzki

Film, który najbardziej mnie interesuje, nie znajduje się w głównej sekcji. Jest nim W głowie się nie mieści, czyli najnowsza produkcja Pixara. Za jej reżyserię odpowiada Pete Docter, autor dobrego Odlotu i wspaniałych Potworów i spółki. Mam nadzieję, że po trzech słabszych animacjach Pixar wróci do wielkiej formy. Nie ukrywam swojej obsesji na punkcie tego studia. Z ogromną niecierpliwością czekam na każdy ich nowy film. Jeśli czymś mierzę współczesne kino, to właśnie Pixarem. W nich zawsze odnajduję mocną dawkę tego, co ukształtowało mnie jako kinomana i wychowało jako widza. Za W głowie się nie mieści przemawia bardzo oryginalny pomysł wyjściowy, podoba mi się również strona graficzna i przebojowe zwiastuny. Już zacieram ręce.

c

Bardzo ciekawie zapowiada się również Sicario od Denisa Villeneuve’a, ponieważ… to Villeneuve. Autor Labiryntu kręci gęste i mroczne filmy. To również wnikliwe i mądre kino, przekonujące nie tylko wyrafinowaną estetyką. Villeneuve to nie tylko klimat. Na razie niewiele wiemy o fabule jego najnowszej produkcji. W lakonicznych opisach pojawiają się wzmianki o agentce FBI, narkotykowym kartelu, a akcja ulokowana ma być na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Gwiazdy w obsadzie: Emily Blunt, Benicio Del Toro i Josh Brolin. Za operatorkę odpowiada Roger Deakins. Spodziewam się, że Sicario to będzie petarda. Prawdopodobnie najpiękniejszy film całego festiwalu. Nie mogę się doczekać.

Z filmem Villeneuva od strony wizualnej konkurować może na pewno Młodość od Sorrentino, który znowu współpracuje z czarodziejem obrazu – Lucą Bigazzim. Zwiastun przypomina nastrój Wielkiego piękna. Dostajemy równie plastyczne i przeestetyzowane zdjęcia, niesamowitą grę światła i płynny, magiczny ruch kamery. W powietrzu unosi się aromatyczny zapach dekadencji. Andriej Tarkowski powiedział kiedyś, że kręcenie filmów to rzeźbienie w czasie. Dopiero u Sorrentino to czuję. Nie jest to moje absolutne must see, ale liczę, że będzie to poważne i wymagające kino. Mam też lekkie obawy, że tym razem włoskiemu twórcy może wyjść pretensjonalna, snobistyczna bańka. Tak czy siak koniecznie będzie trzeba to zweryfikować. Mój redakcyjny kolega prawdopodobnie w bardziej wyczerpujący sposób podzieli się swoimi oczekiwania względem Sorrentino :).

b

Interesująco zapowiada się również Makbet. W rolach głównych Michael Fassbender i Marion Cotillard. Czymś ten tytuł musiał przekonać do siebie festiwalowe gremium. Musi być w nim coś, co odświeża bądź dekonstruuje tragedię Szekspira. Będę zaskoczony i zawiedziony, jeśli będzie to kanoniczne odczytanie tekstu. Justin Kurzel ma dość skromny reżyserski dorobek. Tym bardziej wierzę, że w jego Makbecie jest moc i inwencja. W scenariuszu musiało być coś, co przyciągnęło pierwszoligowe gwiazdy.

Wypatruję również Dhepaan od Audiarda – twórcy wstrząsającego Proroka. Nie mogę pominąć również The Sea of Trees od Gusa Van Santa. Tym razem amerykański reżyser opowie o zderzeniu kultur i światopoglądów. W głównej roli – niedoszłego samobójcy – zobaczymy Matthew McConaugheya. Ciekawe, czy ten aktor wzbogaci się o kolejną prestiżową nagrodę. Zwrócę również uwagę na Irrational man, bo lubię Allena, lubię Phoenixa i lubię Emmę Stone.

Filip Jalowski

Na pierwszy rzut oka tegoroczna selekcja nie obfituje w nazwiska z pierwszych stron gazet, wystarczy jednak krótka refleksja, aby zauważyć, że sześćdziesiąta ósma edycja festiwalu w Cannes może nam przynieść wiele filmowego dobra. Na miesiąc przed konferencją prasową mającą ujawnić ostateczną listę filmów, zacząłem zaciskać kciuki i wypowiadać zaklęcia w celu ściągnięcia nad Lazurowe Wybrzeże nowego tytułu Paolo Sorrentino. Okazało się, że jestem całkiem sprawnym szamanem.

sorrentino

Kiedy byłem w Cannes po raz pierwszy, Włoch przyjechał na festiwal ze swoim Wielkim pięknem. W tym roku spotkamy się ponownie. Ostatnim razem nie udało mi się zobaczyć jego filmu, ponieważ z kolejki, w dość nieelegancki sposób, wymanewrowała mnie żona Rogera Eberta machająca silniejszą akredytacją. Tym razem na bank wejdę do sali, choćby przez komin.

Młodość Sorrentino to zdecydowanie mój festiwalowy numer jeden. Włoch uderzył Wielkim pięknem dokładnie w te tony, których poszukuję w kinie. Zawierzając opisowi oraz trailerowi jego nowej produkcji, czeka mnie kolejny kinematograficzny nokaut. Młodość już w zwiastunie czaruje cudownymi zdjęciami oraz nastrojem, który zadecydował o wyjątkowości historii Jepa Gambardelli. Do tego wszystkiego dochodzi opowieść, która przywodzi na myśl Czarodziejską górę Manna. Zestawienie starości oraz młodości, wspomnienia dotyczące przeszłości i dzieciństwa – tematyka, która od lat szalenie mnie fascynuje. Będę odrobinę tęsknił za Tonim Servillo, niemniej obsada i bez niego wygląda znakomicie. Caine, Keitel, Fonda, Weisz, Dano – czegóż chcieć więcej?

carol

Wszystko wskazuje na to, że Sorrentino będzie miał w konkursie głównym solidną konkurencję. Z niemałym zainteresowaniem spoglądam w kierunku kilku tytułów. Ciekawi Dheepan Audiarda, który zarówno Prorokiem, jak i Rust and Bone udowodnił, że potrafi robić filmy. Intrygująco wygląda Baśń nad baśniami Matteo Garrone, który po raz pierwszy będzie mierzył się z fantastyczną tematyką. Do tego Stacy Martin w obsadzie (mam nadzieję, że będzie można podziwiać ją na czerwonym dywanie).

Kolejna na liście must see jest Carol Todda Haynesa. Nowy Jork, lata pięćdziesiąte, niełatwa relacja miłosna, Cate Blanchett, Rooney Mara, Sarah Paulson – czekam bardzo, szczególnie na ostatnią z pań, ponieważ wiernie trwam przy American Horror Story. Podobnie jak ja oraz Sorrentino, po dwóch latach do Cannes wraca również Hirokazu Koreeda, który ponownie skupi się na rodzinnych więziach. Bardzo szanuję wrażliwość wypełniającą kino Japończyka, dlatego Umimachi Diary również znajduje się na liście filmów do zobaczenia.

lobster

Szekspir od Justina Kurzela przyciąga głównie za sprawą obsady. Cotillard i Fassbender w Makbecie? Biorę w ciemno. Intrygująco wygląda również The Lobster Lanthimosa. Nie należę do fanów Kła oraz Alp, ale postawienie na zagranicznych aktorów (Farrell, Seydoux, Weisz, Reilly) i osadzenie historii w klimacie soft sci-fi może przynieść w jego przypadku zaskakujące efekty. Na filmy Gusa Van Santa czekam zawsze, a zespół, który skompletował w przypadku The Sea of Trees daje nadzieje na wielkie kino. Naomi Watts (oby pojawiła się w Cannes osobiście), Matthew McConaughey i Ken Watanabe w minimalistycznej opowieści o japońskim lesie samobójców – czy McConaughey znów zmieni aktorską maskę?

W końcu Denis Villeneuve ze swoim Sicario, czyli szansa na wypełnioną emocjami, męską produkcję o walce z meksykańskim kartelem narkotykowym, Mia madre Morettiego oraz Syn Szawła  Laszlo Nemesa. Włoch przyzwyczaił nas już do inteligentnego, pełnego zadumy kina, dlatego od jego najnowszej produkcji można oczekiwać właśnie takich walorów. Nemes interesuje mnie głównie ze względu na współpracę z Belą Tarrem. W konkursie głównym canneńskiego festiwalu bardzo rzadko znajduje się miejsce dla debiutantów. Czyżby opowiadający o Holokauście Syn Szawła miał być tegorocznym czarnym koniem?

seeodtrres

Konkurs Un Certain Regard jak co roku jest jedną wielką zagadką. Ostatnim razem na kolana rzucił mnie w nim Rithy Panh wraz ze swoim Brakującym zdjęciem, tym razem liczę na Kiyoshiego Kurosawę, który znajduje się na moim filmowym celowniku od czasów świetnego Pulsu. Japończyk posiada bardzo rzadką umiejętność wplatania w swoje filmowe opowieści filozoficznej refleksji, która – mimo stawiania pytań fundamentalnych – daleka jest od pretensjonalności i intelektualnej miałkości. Jego nowy tytuł przedstawia historię kobiety, która po trzech latach odzyskuje zagubionego męża. W jej głowie rodzą się jednak pytania o to, czy mężczyzna faktycznie jest tym, za kogo się podaje. Wspólna podróż ma zweryfikować jej wątpliwości.

Poza konkursami do zobaczenia są oczywiście nowy Mad Max, Allen (Phoenix i Emma Stone!) oraz Pixar (zapowiada się wybornie). Z pewnością zweryfikować będzie trzeba również reżyserskie umiejętności Natalie Portman, która zadebiutuje fabularnym A Tale of Love and Darkness. Jednym zdaniem – będzie co oglądać, będzie o czym pisać. Mam nadzieję, że zechcecie nas czytać ;)

korekta: Kornelia Farynowska

Ekipa KMF

Ekipa KMF

Tekst redakcji Film.org.pl
Ekipa KMF






  • ech

    „Ta śmietanka filmowych twórców z zachodu wsparta jest przez
    reprezentację z Chin. Swoje filmy pokaże trzech stałych gości
    canneńskiego festiwalu: Hsiao-Hsien Hou, Zhangke Jia i Hirokazu Koreeda.” – nie chcę narzekać, ale ta zbitka zdań tworzy wrażenie, że ci trzej twórcy są z Chin, co nie jest prawda, pierwszy to Tajwańczyk (jego film dofinansowywali Chińczycy, ale on sam powstał na Tajwanie, z tajwańskim aktorami i całą ekipą, to film na który czekam do lat z wypiekami, bo historia jego powstania to lata oczekiwań, a sam reżyser to uznany klasyk nowej fali, mam nadziej, że po tym filmie będzie kręcił zdecydowanie częściej), drugi zgadza się, a trzeci to Japończyk. Lepiej było by użyć określenia „reprezentantów Azji.”. Pozdrawiam!

    • rzeczywiście. rzeczywiście. Poważny błąd. Już poprawiony (zgodnie z Twoją propozycją). Wielkie dzięki za uważną lekturę i za ten cenny komentarz.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Nocny pościg

Następny tekst

SYSTEM. Z punktu widzenia czytelnika książki Toma Roba Smitha.



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE