Artykuł

ŻYD SÜSS. Najbardziej antysemicki film III Rzeszy

Autor: Adam Gaafar
opublikowano

Odbiór filmu był dokładnie taki jak oczekiwano - niedługo po premierze w jednym z obozów koncentracyjnych doszło do pogromu osadzonych w nim Żydów.

Pod względem montażu, zdjęć i obsady nie odbiegał od największych dzieł z „Fabryki snów”. Obraz Veita Harlana opierał się na autentycznej historii żyjącego w XVIII wieku żydowskiego kupca Josepha Süßa Oppenheimera, ale przedstawiał ją w taki sposób, aby wywołać u widzów określone postawy, wpisujące się w ideologię narodowych socjalistów.

Wykorzystanie życiorysu Oppenheimera do szerzenia nienawiści wobec starozakonnych było prawdziwym paradoksem. Zanim flaga ze swastyką załopotała na dobre nad Europą, poświęcono mu dwa ważne dzieła, których przekaz był dokładnie odwrotny: powieść Liona Feuchtwangera z 1925 roku oraz jej brytyjska ekranizacja w reżyserii Lothara Mendesa z 1934 rku przestrzegały przed zgubnymi skutkami antysemityzmu. Tutaj Żyd  Süss był postacią tragiczną, ofiarą uprzedzeń i prześladowań religijnych. W niemieckiej wersji z 1940 r. zmienił się w oprawcę: diabolicznego hochsztaplera żerującego na poczciwych mieszkańcach Wirtembergii. Austriacki reżyser Veit Harlan próbował pokazać w ten sposób do czego prowadzi robienie interesów z Żydami. Wiarygodność przekazu miała wzmacniać pojawiająca się na początku adnotacja informująca, że fabuła jest oparta na faktach historycznych.

Wszelkie nieszczęścia, które spadają w filmie na ludność Wirtembergii, są wynikiem nierozsądnej polityki nowego księcia, Karola Aleksandra. Ponieważ Rada odmawiała mu finansowania jego zachcianek, postanowił zaciągnąć dług u Josepha Oppenheimera. Podstępny wierzyciel wykorzystuje zaistniałą sytuację i proponuje władcy, aby spłacił należność, mianując go zarządcą miejscowych dróg. Z czasem Süss zaczyna rozszerzać swoje wpływy, stając się faktycznym powiernikiem książęcego budżetu. Udaje mu się zdobyć bezgraniczne zaufanie władcy, który kompletnie ignoruje uwagi Rady oraz sprzeciwy poddanych.

Żydowski kupiec dochodzi do wysokiej pozycji, wykorzystując chciwość swojego protektora oraz mamiąc go obietnicami, ubranymi w piękne słowa. Właśnie ze względu na te umiejętności otrzymał przydomek „Süss”, czyli „słodki”. Ale Rada nie daje się łatwo zwieść jego technikom i od początku przeczuwa, że ma on złe zamiary. Jeden z radców zwraca się w końcu do księcia:

Jeśli Wasza Wysokość nie chce działać w zgodzie z konstytucją, powinien posłuchać przynajmniej rady Marcina Lutra. A on powiada: >>Wiedzcie to wierni chrześcijanie, że po Diable nie macie większego przeciwnika niż Żyd. Najlepiej byłoby, gdyby ktoś spalił ich szkoły i synagogi, odebrał modlitewniki i teksty talmudyczne, zakazał im pożyczania pieniędzy<<.

Książę jest jednak zaślepiony manipulacjami Süssa. „Twój Luter nic dla mnie nie znaczy!” – krzyczy w reakcji na insynuacje członka Rady. Nawiązanie do architekta niemieckiej reformacji nie pojawiło się w tym filmie przez przypadek. Postać Lutra wpisywała się w nazistowski przekaz nie tylko ze względu na jej jawny antysemityzm, ale również pewną analogię z Hitlerem. Obaj nie zgadzali się bowiem z międzynarodowym dyktatem: Luter z nadużyciami w Kościele powszechnym, Hitler –  warunkami pokoju narzuconymi po I wojnie światowej przez państwa ententy. Tymczasem Oppenheimer zdradza swoje intencje podczas rozmowy z rabinem.  I oczywiście okazują się one zgodne z obawami Rady:

Bogu nie powinno przeszkadzać, jeśli zamienimy Wirtembergię w Ziemię Obiecaną Izraela. To jest już bliskie, wystarczy jedynie wziąć! Już widzę mleko i miód płynące dla ludu Izraela. Czy nie mogę odważyć się na przekroczenie Jordanu z pomocą Bożą? Czy on może tego nie pragnąć? Jego słowo powinno być wykładane na korzyść Izraela.

Dwulicowość Oppenheimera została pokazana na wiele różnych sposobów. Zgolenie brody i przywdzianie przez niego europejskiego stroju było wyraźną sugestią, że Żyd zawsze próbuje ukrywać swoje pochodzenie, aby dołączyć do innych społeczności. Według autorów scenariusza to często stosowany przez Semitów podstęp, mający zmylić nieświadome ofiary. Żydzi nigdy nie kierują się bowiem dobrą wolą.

Właśnie z tych powodów naziści dyskryminowali również te osoby, które ze środowiskiem żydowskim łączyły jedynie korzenie. To, czy ktoś praktykował judaizm, było bez znaczenia – winni byli wszyscy. Również ci, którzy przez ortodoksyjnych rabinów nie byli uznawani za Żydów. Narodowi socjaliści twierdzili wręcz, że ten, kto próbuje się odcinać od żydowskiej społeczności, jest nawet gorszy od Semity paradującego w chałacie, gdyż trudniej go rozpoznać.

Ta absurdalna wykładnia ideologii nazistowskiej została dobrze zaprezentowana w scenie, w której sędziwy rabin karci Süssa za jego wystawny styl życia. Jego zdaniem Żydzi nie powinni upodabniać się do Europejczyków, gdyż wówczas mogą zatracić swoją prawdziwą tożsamość. Jednak różnice dzielące Oppenhaimera i rabina dotyczą wyłącznie innego spojrzenia na środki zmierzające do osiągnięcia wspólnego celu:

Mój synu Józefie, Pan widzi cię, jak wybijasz się w pychę i chodzisz dumny jak paw. Ciężkie jest tchnienie Pana, kiedy Żydzi zapominają, kim są. Czy nie żyjesz w pałacu jak król Salomon? Czy nie sypiasz na złotym łożu? (…) Pan chce widzieć swój lud w popiele, rozproszony po całym świecie. (…) Jeśli chcesz rządzić gojami, rządź ich pieniędzmi.

Terror wprowadzony przez Süssa przybiera nieraz tragikomiczną formę – np. wyburza on połowę domu pewnego kowala, twierdząc, że część posesji stoi na jego drodze. Była to wyłącznie czysta złośliwość z jego strony, gdyż kowal próbował stawiać mu wcześniej opór. „Połowa domu, ładna jak zabawka. Wygląda jak domek dla lalek!” – zachwyca się tym widokiem księżna Wirtembergii. Poprzez wiele podobnych zabiegów autorzy filmu starali się  manipulować uczuciami widzów, przedstawiając Żydów jako „odwiecznych wrogów europejskich wartości”.

Ostatnio dodane