O historii kina która powoli odchodzi, zagracana tysiącami nic nie znaczących filmów, postaci i fabuł. O końcu pomysłów na nowe obrazy. O tym, że rzadko kiedy sceny czy dialogi z nowych produkcji są w stanie zagościć na dłużej w naszych sercach i umysłach, o odgrzewaniu starego, wreszcie o końcu sztuki filmowej (?)