Artykuł

SZKLANA PUŁAPKA. Twardziel z przypadku na przestrzeni dekad

Zawsze w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie.

Autor: Mikołaj Lewalski
opublikowano

Yippee ki-yay motherfucker

Kino akcji lat 80. było zdominowane przez wyćwiczonych twardzieli, którzy w pojedynkę kładli trupem całe legiony przeciwników. Wielbieni herosi obowiązkowo odznaczali się imponującą muskulaturą, znajomością rozmaitych sztuk walki i absurdalną wytrzymałością. Wskutek tego filmowe potyczki nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, a absurd był ich nieodłącznym elementem. Szklana pułapka pokazała, że da się to zrobić inaczej.

W 1988 roku John McTiernan na zawsze odmienił kino akcji. Swoim filmem radykalnie odciął się od produkcji typu Commando czy Rambo 2 i wprowadził nowy koncept do gatunku. Tym razem protagonistą jest zwyczajny człowiek, który staje się bohaterem przez przypadek, wręcz z konieczności. Przeciwników eliminuje pojedynczo, często z niemałym trudem. Krwawi, czuje ból, zmęczenie i zwątpienie. To bez dwóch zdań prawdziwy twardziel, ale zarazem wiarygodny człowiek z krwi i kości. Ma swoje dziwactwa, lubi mówić sam do siebie, znajduje humor w najgorszych sytuacjach. Jego podstawową bronią nie są mięśnie ani ciężki karabin maszynowy, a spryt i siła charakteru. Jego cynizm i pozornie lekceważący stosunek do całego świata skrywają dobre serce i troskę o innych.

To chyba najbardziej sympatyczny bohater w dziejach kina akcji, choć niepozbawiony ludzkich słabości.

Co ważne, przeciwności, z którymi się boryka, również są mocno przyziemne. Siła historii Szklanej pułapki tkwi w jej stosunkowo niewielkiej skali. Nikt tu nie próbuje przejąć kontroli nad światem ani wywołać trzeciej wojny światowej, a antagonista nie siedzi na fotelu z białym kotem na kolanach. Akcja nie skacze po rozmaitych państwach i strefach klimatycznych. Praktycznie cały film ma miejsce w jednym wieżowcu, przeciwników jest kilkunastu, a ich motywacją są wyłącznie pieniądze. Zarówno widzowie, jak i krytycy bardzo ciepło przyjęli ten powiew świeżości, co zauważyli producenci i włodarze studiów filmowych. Od 1988 roku powstało zatrzęsienie filmów, które można określić mianem Szklana pułapka na/w … – w ten sposób otrzymaliśmy Szklaną pułapkę w autobusie (Speed), Szklaną pułapkę na statku (Liberator), Szklaną pułapkę w samolocie (Pasażer 57 i Non-Stop) czy Szklaną pułapkę w Białym Domu (Olimp w ogniu i Świat w płomieniach). Takich przykładów jest znacznie więcej, a to pokazuje, że ta konwencja sprawdza się nawet za kolejnym razem.

Jak już wspomniałem – niepotrzebny jest spisek na skalę globu. Wystarczy, że stawka jest wysoka dla bohatera. Wśród trzymanych na muszce zakładników jest bowiem żona McClane’a, Holly. Nagle małżeńskie problemy i małostkowe sprzeczki zupełnie tracą na znaczeniu. Za sprawą tego wątku obraz McTiernana staje się poniekąd opowieścią o szukaniu odkupienia. Miesiące poprzedzające początek historii były trudne dla Johna i Holly mieszkających obecnie na dwóch przeciwnych krańcach Ameryki. Przyjeżdżając na święta do rodzinnego domu i odwiedzając żonę na firmowej imprezie w wieżowcu Nakatomi Plaza, McClane miał nadzieję na pojednanie… które skopał już w pierwszej rozmowie, naskakując na Holly za używanie panieńskiego nazwiska. Choć chwilę później sam przed lustrem wyrzuca sobie brak dojrzałości, szansa na zmianę zimnych klimatów wydaje się jeszcze bardziej odległa. I właśnie w tym momencie na scenie pojawiają się udający terrorystów rabusie. John jako policjant wie, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, ale ta będzie wymagać od niego spojrzenia śmierci prosto w oczy. Motywowany pragnieniem zapewnienia bezpieczeństwa żonie i naprawienia z nią relacji (naturalnie myśląc także o reszcie zakładników), nie zastanawia się nawet przez chwilę nad brawurowym zaangażowaniem się w całą aferę. Nie może liczyć na realne wsparcie policji ani FBI – te jednostki są reprezentowane przez skończonych idiotów bez cienia wyobraźni. Jego jedynym sojusznikiem jest przyjazny głos w krótkofalówce – Al Powell, policjant, który na odległość robi co może, by wesprzeć samotnego bohatera. Ten będzie potrzebował każdej pomocy, walcząc z Hansem Gruberem i jego ludźmi.

Hans to zdecydowanie jeden z najciekawszych złoczyńców kina akcji. Fantastycznie zagrany przez Alana Rickmana (to była jego pierwsza rola w kinowym filmie pełnometrażowym) urzeka swoim opanowaniem i klasą, w odpowiednich momentach przypominając jednak o swojej bezwzględności. W pewnym momencie McClane zdobywa krótkofalówkę, przez którą może porozmawiać z Hansem – ten konflikt charakterów to zdecydowanie jeden z najciekawszym elementów filmu. Zarówno Gruber, jak i reszta jego ekipy to profesjonaliści – Szklana pułapka wyróżniała się także na tym polu, rzucając przeciwko protagoniście dość kompetentne jednostki zamiast niewydarzonych jełopów tak bardzo popularnych w kinie akcji. Dzięki temu cała opowieść trzyma w napięciu, choć przecież nietrudno odgadnąć jej finał. Niecodzienne okazało się również uczynienie żony głównego bohatera kimś więcej niż damą w opałach – Holly wykazuje inicjatywę, troszczy się o dobro swoich współpracowników i negocjuje z Hansem, nie przejawiając cienia strachu. Bez najmniejszych wątpliwości jesteśmy skłonni uwierzyć, że to partnerka hardego McClane’a.

Ostatnio dodane