Rękopis znaleziony w Saragossie | FILM.ORG.PL

Rękopis znaleziony w Saragossie








Filip Jalowski
04.12.2013


logoZa udostępnienie filmu dziękujemy DMMS media distribution, dystrybutorowi klasyki polskiego kina po rekonstrukcji cyfrowej.

 

 

saragosaminHas nigdy nie krył, że wśród jego ulubionych reżyserów szczególne miejsce zajmował Luis Buñuel, czyli jeden z największych prześmiewców w dziejach kina. Hiszpan niechętnie oglądał filmy więcej niż raz. Jego stosunek do kinematografii był w ogóle mocno ambiwalentny. Jedna z jego najczulej pielęgnowanych fantazji dotyczyła stosu, na którym płoną wszelkie kopie jego własnych filmów, ale nie o tym. Kiedy Buñuel, z niemałą pomocą Jean-Claude’a Carrièra, napisał autobiograficzne Moje ostatnie tchnienie, na jednej z końcowych stron znalazła się wzmianka o Rękopisie znalezionym w Saragossie Wojciecha Jerzego Hasa. Reżyser przyznał, że obejrzał film Polaka aż trzy razy i stwierdził, że to zdecydowana czołówka jego kinowego rankingu.

Buñuel przyznał się nawet do tego, że przed rokiem 1965 sam zabierał się do stworzenia adaptacji powieści hrabiego Jana Potockiego, która stała się fundamentem wizji Hasa. Po obejrzeniu polskiej interpretacji stwierdził jednak, że jego film nie ma już sensu – nie dziwię się, Has rzeczywiście stworzył film prawdziwie Buñuelowski, i to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ironia miesza się w nim z wręcz matczyną czułością do swoich bohaterów, dostaje się zarówno racjonalistom, jak i mistykom oraz prostaczkom wierzącym w dziwne zabobony. Wśród pozornie błahych historyjek o miłości oraz nieroztropności hiszpańskich młodzieńców zawarta jest refleksja na temat konstrukcji dzieła filmowego, ludzkiej percepcji, historii oraz sposobu odczuwania czasu. Nic nie jest tu jednak nachalne, wszystko rozgrywa się gdzieś za kulisami – w niedopowiedzeniach, pauzach następujących pomiędzy słowami soczyście akcentowanymi przez kolejnych twórców opowieści. Rękopis znaleziony w Saragossie momentami widza bawi, a momentami przeraża i wprawia w osłupienie poznawcze. Rozczula i rozleniwia zbytnią ckliwością, aby za chwilę zadać niezwykle ważne pytanie. To polski Anioł zagłady, Dyskretny urok burżuazji, Mroczny przedmiot pożądania.

bunuel-has

Polska

Lata sześćdziesiąte były w polskiej kinematografii dość specyficznym okresem. Szkoła polska zaczęła powoli wyhamowywać, narodziło się tzw. „trzecie kino polskie” tworzone przez autorów, którzy nie mieli osobistych doświadczeń wojennych, a burzliwy, intelektualny sprzeciw antykomunistyczny lat siedemdziesiątych miał dopiero nadejść. Odrodził się również nieco zapomniany gatunek wielkiego widowiska historycznego. W roku 1960 Aleksander Ford zadebiutował na ekranach ze swoimi Krzyżakami, w roku 1965 pojawiły się Popioły Wajdy, Faraona stworzył Kawalerowicz, a Pana Wołodyjowskiego i Potop Hoffman. Wszystkie widowiska cieszyły się entuzjazmem ze strony polskiej publiczności.

rekopis-9

Rękopis znaleziony w Saragossie wpisuje się w nurt wielkiego fresku historycznego opartego na literaturze (wprawdzie nie typowo polskiej, ale napisanej przez Polaka). Niemniej, jak pisze chociażby Stanisław Janicki, cieszył się on „mniejszym uznaniem publiczności”. W swojej Historii kina zaskakująco mało miejsca poświęca mu również Jeży Płażewski, który przypisuje mu jedynie funkcję „zabawnego pastiszu romansu płaszcza i szpady, zalecającego się pomysłową plastyką i przeglądem różnobarwnych kreacji aktorskich”. Zresztą, gdy przejrzymy prasę z lat sześćdziesiątych zauważymy, że filmowi na ogół poświęcano kilka linijek potrzebnych na napisanie klasycznej recenzji. Jedynie Filmowy Serwis Prasowy poświęcił mu nieco więcej miejsca. Warto wspomnieć również o późniejszym badaczu kina Hasa, Konradzie Eberhardtcie, który z miejsca zauważył, że Rękopis jest „superprodukcją dywersyjną”.

Krytycy dość asekuracyjnie chwalili Hasa, przyklaskiwali scenografii Skarżyńskiego i Myszorka, zdjęciom Jahody, kostiumom Skarżyńskich oraz muzyce Pendereckiego. Publiczność również kin nie paliła. Nie zmienia to jednak faktu, że Rękopis na długie lata został zapomniany. Stał się jednym z wielu.

Świat

Kopie filmu Hasa powędrowały jednak za granicę. Do Francji wersja 152-minutowa, do Stanów Zjednoczonych 125-minutowa (dystrybutorzy mieli kłopot z trzygodzinnym oryginałem). Francuscy krytycy odnieśli się do filmu pozytywnie. Na dalekim zachodzie trafił on do sieci kin artystycznych, skupiających intelektualną bohemę oraz poszukiwaczy artystycznych uniesień (nie zawsze wolnych od chemicznych wspomagaczy). Odzew publiczności był więcej niż pozytywny. Rękopis stał się w wielu kręgach dziełem kultowym, należącym do tej samej grupy filmowych odkryć, co Kret Jodorowskiego czy Głowa do wycierania Lyncha.

rekopis-8

Prawdziwy renesans przeżył on jednak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to w Centro Cedar Theatre w San Francisco obejrzał go Jerry Garcia – gitarzysta legendarnego Grateful Dead. Muzyk z miejsca stwierdził, że film Hasa to najlepszy kawałek kina, jaki było mu dane oglądać i postanowił, że musi wejść w posiadanie nieokrojonej, polskiej wersji filmu. W 1993 Garcia skontaktował się z Edith Kramer, dyrektorką Berkeley’s Pacific Film Archive, i zaproponował, że zasponsoruje kupno pełnej wersji Rękopisu znalezionego w Saragossie. Jedynym warunkiem gitarzysty była możliwość oglądania go z przyjaciółmi zawsze, gdy naszłaby go na to ochota. Kramer zaczęła poszukiwania filmu, ale okazało się, że jego odnalezienie wcale nie należy do najprostszych. Po pierwszych niepowodzeniach w Polsce Kramer na moment odłożyła projekt. Ostatecznie udało jej się jednak dotrzeć do Jadwigi Kukułczanki, znanej za granicami kraju jako Koukou Chanska. Polka krzewiąca we Francji kulturę polską (i na odwrót) w roku 1984 założyła agencję zajmującą się produkcją i dystrbucją filmów polskich (Jeck Film). Okazało się, że posiadają oni w swoich zbiorach rolkę z filmem Hasa. Rękopis został odkupiony za 6000 dolarów wyłożonych przez Garcię.

Gitarzysta niestety nie doczekał się seansu. Dzień po odbiorze taśm przez Kramer Garcia zmarł na atak serca. Był 9 sierpnia 1995 roku. Na domiar złego, rolka odkupiona od Jeck Film okazała się być francuską wersją z lat sześćdziesiątych, okrojoną o niemal pół godziny względem oryginału. Kramer postanowiła jednak nie rezygnować. Z pomocą przyszli inni dystrybutorzy, Kukułczanka oraz Martin Scorsese i Francis Ford Coppola, którzy również uważali, że film Hasa to arcydzieło światowej kinematografii. Wspólnymi siłami dotarli oni do jedynej pełnej kopii, która znajdowała się w prywatnej kolekcji twórcy. Po wydaniu 36 tysięcy dolarów na cyfrową rekonstrukcję, w roku 1997, Rękopis znaleziony w Saragossie pojawił się na ekranach nowojorskich kin w pełnej wersji. Na cześć Garcii amerykański plakat do filmu utrzymano w stylistyce okładek Grateful Dead.

rekopis-7

Produkcję Hasa do dziś uznaje się w USA za dzieło kultowe, stawiane na równi z sennymi wizjami Lyncha, który sam przyznaje się do tego, że jest wielkim fanem zarówno filmu, jak i polskiego reżysera.  Rękopis publicznie chwalili tacy intelektualiści jak Susan Sontag czy Salman Rushide. W Hiszpanii przyrównywano go do prozy Borgesa, we Francji chwalono za wizjonerstwo godne surrealistów. Po latach „zabawny pastisz romansu płaszcza i szpady” stał się zatem jednym z najbardziej docenionych polskich filmów. Has, mimo kurtuazji i żartów, że pewnie pomogło LSD, musiał być z tego zadowolony.

Polska rekonstrukcja cyfrowa

Polska również wróciła do Hasa. Świadczą o tym teksty powstające na temat jego filmów, świadczy również rekonstrukcja jego największych dokonań. Proces „odnowy” Rękopisu okazał się być wyjątkowo żmudny. Materiały, którymi dysponowała ekipa odpowiedzialna za cyfryzację znajdowały się w wyjątkowo złym stanie. Zadania nie ułatwiała również długość filmu. Po czasochłonnym zeskanowaniu wszystkich klatek okazało się, że zajmują one aż 4 terabajty przestrzeni dyskowej (około 850-900 płyt DVD). Duża część uszkodzeń obrazu została usunięta przy pomocy zautomatyzowanych programów graficznych. Kolejna porcja zniknęła dzięki ingerencji oprogramowania obsługiwanego rękami ludzkimi. Niektóre uchybienia okazał się jednak tak oporne, że do ich usunięcia pisano oddzielne programy.

rekopis-4

Opiekę artystyczną nad procesem rekonstrukcji objął Grzegorz Kędzierski, autor zdjęć do Nieciekawej historii, Osobistego pamiętnika grzesznika i  Niezwykłej podróży Baltazara Kobera Hasa. Swoje poczynania konsultował on z Mieczysławem Jahodą (autor oryginalnych zdjęć do Rękopisu), który chorował i zmarł w trakcie przeprowadzania rekonstrukcji. Po oczyszczeniu klatek z wszelkich oznak zniszczenia Kędzierski i Steve Kent (kolorysta) zasiedli do korekty barwnej, która polega na optymalizacji zdjęć pod kątem kontrastu, modyfikowaniu poziomów czerni i bieli, odpowiedniej ekspozycji jasnych i ciemnych punktów ekranu. Po pracy nad każdą klatką filmu i korekcji ścieżki dźwiękowej film trafił do dystrybucji i wygląda lepiej, niż kiedykolwiek przedtem. To kolejna okazja do tego, aby zacząć dyskusję o kinie Hasa.

Gra

Ze względu na to, że ilość kontekstów poruszanych przez Rękopis znacznie przekracza ramy pojedynczego artykułu, a sam film jest niczym innym jak formą gry z widzem, postanowiłem dołączyć się do zabawy. Zamiast naukowej analizy oraz morza przypisów alfabetyczna wyliczanka bez „q” oraz „y”, bo po co wymyślać na siłę?

rekopis-6

Aktorstwo: W świecie Rękopisu właściwie nie ma ról chybionych. Warto wspomnieć o tym, że Zbigniew Cybulski początkowo nie miał wcielić się w Alfonsa van Wordena, czyli w swego rodzaju postać wiodącą. Do tej roli Has chciał zaangażować aktora francuskiego. Jego umiejętności okazały się jednak zbyt słabe, a na horyzoncie pojawił się właśnie Cybulski, który u Hasa zagrał swoją jedyną rolę kostiumową.

Busqueros: Bezbłędna kreacja Zdzisława Maklakiewicza. Jeden z największych kombinatorów w historii polskiego kina, a – jak wiemy – w jego dziejach kombinatorów na pęczki. Busqueros z dużą dozą prawdopodobieństwa przekręciłby ich wszystkich i zdołał otrzymać za to poklask społeczeństwa oraz nagrodę pieniężną.

Cygan Avadoro: Główny narrator drugiej części filmu i sprawca przeniesienia opowieści w rejony zupełnie odmienne od części pierwszej, skoncentrowanej głównie na osobie Alfonsa van Wordena. Historia Avadoro wzbogaca Rękopis o kolejne konteksty i w zaskakujący sposób zawiązuje wiele wątków pojawiających się w filmie Hasa na przestrzeni trzech godzin.

rekopis-11

Don Pedro Velasquez i Kabalista: Postacie odtwarzane przez Gustawa Holoubka oraz Adama Pawlikowskiego. Kabalista oraz realista, symbole dwóch odmiennych postaw życiowych, ale i bohaterowie odmienni od wszystkich pozostałych, stojący jakby ponad porządkiem historii. W spięciach pomiędzy nimi toczy się wojna o losy duszy Alfonsa van Wordena. Role w zasadzie niewielkie, ale doskonale rozpisane.

Emina i Zibelda: Iga Cembrzyńska oraz Joanna Jędryka. Obie po dwudziestce, obie w skąpych strojach mauretańskich księżniczek, które zwodzą Alfonsa van Wordena. Czy trzeba mówić coś więcej?

Filozofia: Pojawia się w filmie w bardzo inteligentny sposób. Brak tu nachalności niektórych produkcji. Has oraz Kwiatkowski doskonale rozkładają tu akcenty rozsiane po ogromnej pracy Potockiego i dodają własne refleksje. Rękopis zawiera centralne motywy filozofii kina Hasa – refleksję nad czasem, obecnością człowieka w historii oraz opowiadaniem jako tym, co niejako konstytuuje jego istnienie.

Gra z widzem: Rękopis wystawia cierpliwość i zdolności percepcyjne widza na próbę. Mnożąc sensy, niezwykłe wydarzenia oraz poziomy opowieści powoduje, że zaczynamy się gubić i zastanawiać co jest prawdą, a co fantazją. Dzięki temu znajdujemy się w sytuacji analogicznej do samego Alfonsa van Wordena. Ten film jest po części o nas samych, to my musimy zdecydować, co właśnie obejrzeliśmy.

rekopis-3

Humor: Ten pojawia się w Rękopisie nawet wtedy, gdy dookoła leżą nagie czaszki, a za oknami szaleją demony dobijające się do dusz bohaterów. Finał niektórych opowieści naprawdę przysparza widzowi wiele radości.

Ironia: Film Hasa jest nią przepełniony. Nie jest to jednak ironia głupia, zastosowana na pokaz. To ten sama szkoła „wbijania szpilek”, którą stosował Luis Buñuel. Nikt nie zostanie ukłuty jeśli na to nie zasłużył, a jeśli mu się to należy, to argumenty kującego są tak celne, że nie mamy nic przeciwko. Rękopis ironicznie podchodzi również do samego tworzywa filmowego oraz gatunkowości. Można nazwać go żartem z zaskakująco poważnym morałem.

Jahoda: Operatorska robota wykonana przez Mieczysława Jahodę to kwintesencja polskiej solidności. W roku 1960 fotografował on pierwszy polski film panoramiczny, czyli Krzyżaków Aleksandra Forda. Doświadczenia z tej współpracy przeniósł do świata Hasa. Dzięki temu Rękopis, mimo realizacyjnego rozmachu, wciąż pozostaje rzeczywistością skrajnie autorską, rozpoznawalną na pierwszy rzut oka.

Kostiumy: Lidia i Jerzy Skarżyńscy stworzyli ponad dwieście oryginalnych kostiumów dla postaci tak różnych jak XVIII-wieczni awanturnicy i mauretańskie księżniczki. Każdy kostium jest małym dziełem sztuki, a za kobiece suknie podziękuję Im oddzielnie kilka literek niżej.

rekopis-10

Labiryntowość: Rękopis znaleziony w Saragossie to filmowy labirynt, który wciąga widza w wielopoziomową grę. Niektórzy twierdzą, że jego opuszczenie jest możliwe, ponieważ finał filmu nie pozostawia widzowi żadnych wątpliwości. Ja należę do tej drugiej grupy. Uważam, że błądzenie jest tutaj samym sensem, a nie drogą do celu.

Muzyka: Krzysztof Penderecki popisuje się tu ogromnym kunsztem, ale i dystansem oraz humorem. Momentami czuć dzięki niemu prawdziwą grozę, w innej chwili uśmiechamy się jedynie dlatego, że dźwięk celnie puentuje sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie.

Nowatorskość: W momencie premiery nie tylko polska, ale i zagraniczna krytyka podkreślała, że w historii kina ciężko znaleźć film podobny do Rękopisu znalezionego w Saragossie. Wizja Hasa odkrywała nowe horyzonty i stała się inspiracją dla wielu twórców, w tym tych największych.

rekopis-5

Opracowanie pierwowzoru literackiego: Robota wykonana przez Hasa i Kwiatkowskiego to kwintesencja pracy nad tekstem. Mimo tego, że wiele opowieści Potockiego nie znalazło się w wersji filmowej, to twórcy byli w stanie zachować ducha oryginału i, co więcej, wzbogacić go o nowe, cenne refleksje. Rękopis jest udaną adaptacją dzieła, które przez wiele lat uważano za niemożliwe do ekranizacji.

Piersi: Tak, ciężko wskazać mi polski film, w którym byłoby tak wiele pięknych kobiecych biustów. Kostiumy Skarżyńskich odsłaniają je całkowicie lub podkreślają ich rysy. Brak jednak w tym wszystkim jakiejkolwiek wulgarności czy taniej sensacji. Piersi w świecie Hasa to czysta poezja, ale to – jak mi się wydaje – temat na oddzielny tekst.

Realizm: Czy istnieje coś takiego? W świecie Rękopisu to pytanie wybrzmiewa szczególnie mocno. Odpowiedzi musi oddzielić zarówno Alfons van Worden, jak i sam widz.

rekopis-2

Scenografia: Jerzy Skarżyński oraz Tadeusz Myszorek tworzą jedno z największych scenograficznych arcydzieł w historii polskiego kina. W trakcie kręcenia zdjęć we Wrocławiu wzniesiono replikę XVIII-wiecznego Madrytu, która szybko stała się atrakcją turystyczną. Koszty repliki oraz dekoracji, które pojawiły się w filmie wyniosły przeszło siedem milionów złotych. Za plenery hiszpańskie posłużyła Jura Krakowsko-Częstochowska, która zdołała oszukać samych Iberyjczyków. Scenografia Rękopisu to zderzenie baroku, surrealizmu, manieryzmu oraz humorystycznych wariacji na ich temat. Dzieło sztuki.

Tajemnica: Towarzyszy niemal całemu filmowi Hasa. Nawet wtedy, gdy zostaniemy uśpieni pozornie błahą historią czujemy na karku grozę sytuacji, w jakiej znajduje się Alfons van Worden. Podążając labiryntem zastanawiamy się co znajdziemy za kolejnym zakrętem i czy kiedykolwiek zdołamy rozwikłać zagadkę serwowaną przez twórców.

Ułuda: Czy świat przedstawiony to sen, legenda, zmyślona opowieść? To pytanie równorzędne do tego o realizm świata przedstawionego. W Rękopisie nie ma rzeczy pewnych. Nigdy nie wiemy czy staje przed nami zjawa, podstawiony aktor czy postać z krwi i kości.

Venta Quemada: Karczma będąca epicentrum tajemniczych wydarzeń filmu. Miejsce ciągłego powrotu van Wordena oraz widzów. To właśnie tu plenią się sensy, znajduje się centrum labiryntu Rękopisu znalezionego w Saragossie. Gdy raz je ujrzymy, pozostanie w pamięci już na zawsze.

rekopis-1

Wielopoziomowość: Czyli główny element dezorientacyjny używany w grze z widzem. Tu nie opowiada się jednej historii. Tutaj opowieść goni opowieść, która okazuje się być częścią kolejnej opowieści. Szalenie intrygujące i – w ogólnym rozrachunku – zaskakująco spójne.

XVIII wiek: Rzecz zupełnie dla polskiego kina niespotykana, aby przenieść akcję filmu do odległej przeszłości obcego kraju. W czasie, gdy polscy twórcy próbują zmagać się z sytuacją, w jakiej znajduje się człowiek w rzeczywistości PRL-owskiej lub uciekają w stronę fresków historycznych pokroju Krzyżaków czy Potopu, Has idzie całkowicie pod prąd. Taki ruch się opłaca.

Złota Kaczka: W 2006 roku, z okazji 60-lecia „Filmu” czytelnicy wybrali Rękopis znaleziony w Saragossie najważniejszym filmem polskim ostatnich sześćdziesięciu lat. Niech to będzie ostateczna rekomendacja do tego, aby udać się na podróż u boku Alfonsa van Wordena.

 

Źródła:

Stanisław Janicki, „Film polski od A do Z”.
Marcin Maron, „Dramat czasu i wyobraźni”.
Jerzy Płażewski, „Historia kina”.
Konrad Eberhardt, „Wojciech Has”.
Przedmowa do wydania Blu-ray.
Źródła internetowe (zagraniczne perypetie „Rękopisu”).







  • Wiklef

    Najbardziej europejski film stworzony w naszym kraju. Wśród wyznawców: Scorsese, Buñuel, Lynch, Neil Gaiman.

    I o to chodzi, bo jak widzę kolejny polski produkt, który „porusza prawdziwe problemy społeczne” to ma odruch wymiotny. Oglądam film, aby uciec od rzeczywistości, a nie aby się w niej babrać.

    • Fidel

      Sobolewski powiedział kiedyś, że w trakcie pobytu w Madrycie pędem pognał do parku, w którym w „Rękopisie” Don Lopez Soarez poznał Inez. Gdy po nim pospacerował stwierdził, że to nie jest rzeczywistość, że prawdziwy park zobaczył w filmie Hasa, a w Madrycie stoi jedynie marna kopia. Skojarzyło mi się a propos „ucieczek od rzeczywistości” ;)

  • kelley

    film to niesamowity i chyba lepszy od oryginału literackiego (który, nawiasem mówiąc, jest dalece bardziej skomplikowany, choć wydaje się to niemożliwe), ale u hasa zabrakło mi żyda wiecznego tułacza.

  • A to jedna z moich największych filmowych zaległości. I serio, czekałem na jakieś dobre wydanie dvd, ale blu-ray pokazuje Rękopis tak świetnie, że po raz kolejny należą się pokłony oczywiście Hasowi, jak i pomysłodawcom rekonstrukcji. Fragmenty, które widziałem, wyglądają obłędnie – dźwięk czysty, obraz znakomity.

  • Kazik

    Mnie w sumie najbardziej jarały obfite cyce Pani Tyszkiewicz

  • Mariusz

    Według mnie „Rękopis” to bujda na resorach, a nie film. Chaotyczny, bzdurny, niejasny, z kiepskim humorem.

    • TataMariusza

      Według mnie nie masz racji.

    • Fidel

      Chaotyczny i niejasny? Przecież tu wszystko do siebie idealnie pasuje, a każda historia idealnie zazębia się z innymi. Chaos jest jedynie pozorny, tak doskonale skonstruowanego filmu ze świecą szukać. A humor jak humor – „Rękopis” jest ironicznym spojrzeniem na pewną epokę i inaczej być w tym względzie nie mogło – musi karmić się obyczajowością tej epoki i robi to bardzo świadomie i inteligentnie.

      • Mariusz

        Mi właśnie zabrakło tu tej epoki, o której opowiada film. Na przykład hiszpańska inkwizycja potraktowana została bardzo powierzchownie. Wkurzała mnie także ta pętla narracyjna (opowiadanie o opowiadaniu, w którym ktoś opowiada itd). Może gdyby te opowieści były ciekawsze, to bym to zaakceptował, ale niestety to były jakieś idiotyczne bajki bez puenty.

  • Mefisto

    Znakomity tekst o wspaniałym polskim arcydziele (w kraju, uważam, wciąż niedocenianym). Rozumiem, że na wydanym właśnie blu-rayu jest pełna wersja?

    P.S. Czekam na artykuł o piersiach :)

  • babinicz

    Najlepszy film jaki widziałem.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

DOGMA 95 – bunt, prowokacja i awangarda. Co z niej zostało?

Następny tekst

Kino w złym guście - odcinek 3



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE