Przedstawiamy Redakcję | FILM.ORG.PL

Przedstawiamy Redakcję








18.09.2012


W ostatnim czasie sporo zmian nastąpiło w KMF, o których parę razy na stronie wspominaliśmy. Oprócz przebudowy strony, zmiany warty i wielu innych rzeczy mniej widocznych, powstała redakcja. REDAKCJA. Z prawdziwego zdarzenia. Zespół ludzi, którzy naprawdę kochają kino, są ześwirowani na jego punkcie, są mu oddani w stopniu najwyższym. I o swojej fascynacji chcą pisać. Zespół redakcyjny powstał po to, aby wcielać w życie różne pomysły (których w głowie cała masa) i testować je na Was, naszych czytelnikach :) Nie jesteśmy zawodowymi krytykami (i pewnie większa część z nas nigdy nimi nie będzie) ale mamy coś, czego zawodowi krytycy nie mają: niczym nieskrępowaną pasję i permanentną wolność tworzenia :) Piszemy co chcemy, jak chcemy i o czym chcemy. I tego będziemy się trzymać (tak jak się trzymamy od ponad 13 lat).

 

Poniżej przedstawiamy członków redakcji. Większość autorów już znacie, potencjał kilku wybuchnie w niedługim czasie. Każdy napisał parę słów o sobie i o kinie, które kocha nade wszystko.

 

 

Rafał Oświeciński  / desjudi

rednacz

desjudi@film.org.pl  /  facebook.com/desjudi   /   twitter.com/desjudi

Celuloidowy fetyszysta. Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować i bulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki. Naj to te filmy, które spełniają powyższe warunki: Magnolia, Mechaniczna pomarańcza, Przełamując fale, Zelig, Przed wschodem (i zachodem) słońca, Easy Rider, Truman Show, Misja, Aż poleje się krew, Dawno temu w Ameryce, Six Feet Under. Tak definiuję literaturę, którą cenię (Kapuściński, Bukowski, Saramago) oraz muzykę, którą lubię (rock, death, electro, jazz). W wolnej chwili… Nie ma wolnych chwil. Marzę o dobie co najmniej kilka godzin dłuższej.

 

Rafał Donica / Dux

zastępca rednacza

Rocznik 1977, mieszka w Warce. Ksywka Dux pochodzi z „Krwawego sportu”. Od chwili obejrzenia „Łowcy androidów” – pasjonat kina. Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. W dziedzinie krytyki filmowej absolutny samouk, co czasem (a może i często) widać w jego tekstach. Od seansu „Frankensteina” Jamesa Whale’a – niepoprawny wielbiciel postaci monstrum, z jasno wytyczonym celem obejrzenia wszystkich ekranizacji książki Mary Shelley i usystematyzowania informacji na temat filmów ze słowem „Frankenstein” w tytule. Założyciel i redaktor naczelny (w latach 1999-2012) portalu FILM.ORG.PL. Współpracował z miesięcznikiem CINEMA, CKM, kwartalnikiem LŚNIENIE (raz ;), stały współpracownik miesięcznika FILM. Do krytyki filmowej podchodzi z dystansem i humorem. Odkąd pamięta, oglądał filmy (stąd kolekcja 1200 filmów na VHS, z którą nie wie co zrobić), dziś głównie czyta, nadrabiając w kosmicznym tempie książki, które go ominęły, albo on je ominął.
W Klubie Miłośników Filmu jego oczkiem w głowie są działy „Dir Cut” i „50 prawd objawionych”. Ulubione filmy: „Lśnienie”, „Akira”, „Ojciec chrzestny II, „Martwe zło 2”, „Pink Floyd: The Wall”, „Poszukiwacze zaginionej arki”, „Autostopowicz”, „Chłopcy z ferajny”, „Cast Away”, „Ognisty podmuch”, „Predator”, „Donnie Darko”, „Dystrykt 9” oraz „Avengers”.

 

 

Jakub Piwoński / Piwon

Film fascynuje mnie, odkąd sięgam pamięcią. To może oczywiste, ale trzeba to podkreślić. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze niedoświadczonymi.  Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub przynajmniej utwierdza w tym, co już zdążyłem zrozumieć. By podróż ta fascynowała jeszcze bardziej, zwykle ukierunkowuję ją na światy, których pojmowanie wykracza poza możliwości naszej empirii. Na światy fantastyczne. To one najlepiej oddają ideę sztuki, to w nich czuję się najlepiej i do nich chcę wracać najczęściej. Natomiast dobry film nie musi analizować trudów codzienności, nie musi poruszać ważnych w debacie publicznej kwestii. I choć dobrze, gdy to robi, czasem lepiej inaczej udowodnić swoją nietuzinkowość. Lubię, gdy scenariusz, stanowiący podstawę każdego filmu, zawiera w sobie pewne ukryte dno, na tyle trudne, by nie ujawniać go od razu, a na tyle istotne, by nie rezygnować z zawarcia go w przesłaniu. Lubię, gdy coś po seansie we mnie zostaje, głęboko, gdy coś mnie poruszy. Jak rana po ciężkim starciu. Jak wspomnienie z najlepszej podróży.

Krzysztof Walecki / Crash

Rocznik 1984. W KMF od 2000 roku, z przerwami. Wychowany w cudownej epoce VHSów oraz kina lat 90-tych. Miłośnik horrorów i innych mniej poważanych gatunków filmowych.

Pokochałem X Muzę po obejrzeniu „Ucieczki z Nowego Jorku” Johna Carpentera. Wierzę, że kiedyś doczekam się dobrego kina rozrywkowego w Polsce. Póki co staram się nie zbliżać do najnowszych dokonań z tego obszaru rodzimej kinematografii, bo co rusz spotyka mnie rozczarowanie miernym poziomem realizacji.
Lubię, gdy reżyser wie, co robi i czego chce. Najgorsze filmy to te, które udają coś, czym nie są, bądź robią z widza idiotę. Nie lubię też w kinie nudy.
Dlaczego piszę? Bo sam uwielbiam kino i wierzę, że dobre lub złe słowo na temat filmu może zaowocować udanym seansem bądź ominięciem kina szerokim łukiem. Oczywiście to, co podoba się mnie, nie musi podobać się innym (i vice versa), ale nawet jeżeli w ocenie będziemy się różnić, istnieje szansa, że recenzja sama w sobie zostanie potraktowana jako ciekawa lektura. Czego wszystkim życzę.

Tomasz Urbański / Tomashec

Mieszkam w Szczecinie. Będąc trwałym w uczuciach, miłość do kina (od pierwszego wejrzenia) pielęgnuję od najmłodszych lat. W dekadzie 80. poznałem jego smak, w 90. się zatraciłem, a potem bywało różnie. Ulubieńców, wciąż tych samych, niezmiennie czczę od długiego czasu. Kino lubię w każdej ilości, formie i gatunku (estymą szczególną darzę dramaty sensacyjne i horrory, mam słabość do slasherów i ich „bohaterów”). Za każdym razem wsiąkam w „Reservoir Dogs”, „Heat”, „Forresta Gumpa”, „Saving Private Ryan” oraz w serie „Rocky” i „Star Wars”. Najtwardszych z twardych, czyli Sylvestra Stallone i Clinta Eastwooda, cenię absolutnie, a na przepiękne i utalentowane Natalie Portman, Winonę Ryder oraz Kim Basinger mogę patrzeć bez końca. Tarantino i Allen mistrzami mymi są. Lubię odgrzewane kotlety, a i owszem. Czy to na obiad, czy też do obiadu. Zatem sequele, prequele i remake’i mają u mnie względy. Poza KMFem na stronie www.stallone.pl oddaję cześć Sly’owi. W chwilach wolnych (których mało) profanuję sztukę filmową wraz z Forest Brothers, oddając się absurdalnym projektom audio, wideo lub audiowizualnym z pogranicza tandety, dziadostwa i nieskrępowanej zabawy. Bardzo lubię słuchać muzyki, również na żywo (także lokalnej). Głównie ciężkiej, ale niekoniecznie. Bezgranicznie oddany jestem AC/DC, Ugly Kid Joe, Therapy?, RATM, Acid Drinkers. Sport też lubię, szczególnie „powiatową” piłkę nożną (Kluczevia Stargard). Jem, bo muszę. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam żonę i syna.

 

Filip Jalowski / Fidel

Ciężko mi wymyślić rzecz, której nie znoszę bardziej od pisania o samym sobie, dlatego będzie krótko. Jestem zwolennikiem otwartego podejścia do kina, dlatego unikam deklaracji w stylu „to lubię najbardziej, a tego nie znoszę”. Jednego dnia doskonale bawię się na idiotycznej komedii made in USA, innego na filmie o dwugłowym rekinie zjadającym wszystko, co pojawi się w wodzie, a kiedy indziej roztrząsam kolejne wątki filmów popularnie nazywanych „artystycznymi”. Azja, Ameryka Północna i Południowa, Europa, Afryka, Australia, film stary lub nowy, niemy lub dźwiękowy, offowy czy blockbuster – to wszystko nie ma znaczenia, dopóki daje mi on to, czego od niego oczekuję lub zaskakuje, dając o wiele więcej.

 

Grzegorz Fortuna / Motoduf

Uważam, że kino ma być przede wszystkim doświadczeniem, przeżyciem, musi więc uderzać w odpowiednie struny i wywoływać emocje. Dlatego interesują mnie te filmy, które powstają na styku kilku gatunków i twórczo z nimi eksperymentują, przesuwając uznawane do tej pory granice. Uwielbiam horrory (w szczególności arcydzieła, które potrafią nie tylko chwilowo przestraszyć, ale też zasiać w głowie długotrwały niepokój), włoskie kino gatunkowe (filmy grozy, spaghetti westerny, poliziottesco i fantasy), produkcje z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, noir, akcyjniaki i ekranizacje komiksów. Moja przygoda z kinem zaczęła się, kiedy jako dziesięciolatek obejrzałem w telewizji „Kota Fritza” i zrozumiałem, że „Strażnik Teksasu” nie jest najlepszą rzeczą, jaką nakręcono. Zbieram stare, unikatowe kasety VHS, wydane przez obskurnych dystrybutorów na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Moim najukochańszym filmem wszech czasów jest „Suspiria” – z każdym seansem znajduję w nim coś nowego i utwierdzam się w przekonaniu, że Dario Argento nakręcił w 1977 roku horror totalny. Do kina zawsze chodzę z przyszłą żoną.

 

Radosław Buczkowski / Bucho

Kocham kino, tak po prostu, od zawsze – wiem, banał. Jestem typowym dzieckiem epoki VHS, wykarmionym na jankeskich, przesiąkniętych reaganizmem produkcjach, spoglądającym przyjaznym okiem na każdy możliwy gatunek filmowy. Dawniej zagorzały fan science-fiction i horroru (po dziś dzień zafascynowany efektami specjalnymi ery analogowej i wszystkim tym, co z nią związane), oraz wielki miłośnik Camerona, obecnie uważny obserwator twórczości P.T. Andersona. Poza tym współczesnym geniuszem cenię sobie Sergio Leone, braci Coen, Clinta Eastwooda, Martina Scorsese, Jasona Reitmana, Johna Landisa, Wesa Andersona i Judda Apatowa. Oglądam jednak wszystko i często wracam do klasyków lat 80. i 90. głośno lamentując nad kondycją współczesnego hollywoodzkiego kina. Wielką miłością darzę także złotą epokę amerykańskiej animacji, ze szczególnym naciskiem na produkcje Warner Bros.Cartoons. Gdybym miał kiedykolwiek nakręcić własny film, to obsadę mam już dobraną: Ed Harris, Clive Owen, Tom Hardy, Michael Biehn, Mickey Rourke. Z kobiet – Meryl Streep, Kate Winslet, Vera Farmiga, Susan Sarandon.

 

Poza kinem bawi mnie odrobina historii, polityka, paleontologia (like a boss!), gotowanie, taniec towarzyski a.k.a. niekontrolowane szpagaty na suficie, rundki na basenie oraz masowanie kobiecych stóp ;)

Adam Nguyen / Proteus

Typowy chłopek-roztropek z zamiłowaniem do popkultury, którą namiętnie pochłaniam na wszelkich nośnikach; emocjami filmowych bohaterów próbując zastąpić przyziemność i banał w swoim szarym żywocie ;) . Moja przygoda z kinem to standardowa, szablonowa historyjka. Zaczęło się już w wieku pacholęcym od przesiadywania metr przed kineskopem telewizora, masowo pochłaniając stare VHS’y z Godzillą, Batmanem i Transformersami. Gdzieś we wczesnych latach nastoletnich uformowała się we mnie myśl o tym, że film to dla mnie coś więcej, coś, co lubię tak bardzo, że chyba mogę już nazwać to moim hobby, moją pasją. Wraz z tą świadomością przyszedł czas wzmożonej aktywności kinomaniaka i poszerzania filmowych horyzontów o tematykę, która wtedy wydawała mi się ambitniejsza i „ważna”. Na szczęście ten okres szczeniackiej pretensjonalności szybko mi minął i teraz nie staram się już strzępić języka na tematy, na które jestem za cienki w uszach. Oglądam więc to, co lubię i to, na czym się znam, wymądrzając się przy tym na forach. Jestem jednak otwarty na wszelkie formy filmowej ekspresji i staram się pamiętać o tysiącach nieprzewidywalnych, kształtujących gusta czynników, które sprawiają, że grupa dorosłych, inteligentnych ludzi rzadko jest w stanie osiągnąć konsensus w sprawie jakości konkretnego filmu.  Lubie psy, nie cierpię kotów, a babranie się w wyznaczanie granic między sztuką/kinem ambitnym a popularnym zostawiam kulturoznawcom.

Piotr Han

Z Klubem Miłośników Filmu jestem związany praktycznie od początku jego istnienia. Przez pierwsze dziesięć lat pozostawałem w (głębokim) ukryciu – jednak konsekwentnie „nabijałem” licznik wejść na stronę. Ostatnimi czasy, powodowany irracjonalnym impulsem, postanowiłem wyjść z podziemia i aktywnie włączyć się do budowy wspólnego dzieła. Lubię Woody’ego Allena, Arnolda Schwarzeneggera (mimo że ciągle nie potrafię napisać jego nazwiska bez ściągawki), Ala Bundy, wczesnego Bogusia Lindę i Widzew Łódź. Mam ogromne braki we współczesnym kinie popularnym, ale nie czuję potrzeby zmiany tego stanu rzeczy. Nie lubię pisać o sobie (choć niekiedy trzeba), ale od czasu do czasu czuję potrzebę napisania czegoś – niestety nie zawsze błyskotliwego – o filmach.

Oprócz filmu jestem pasjonatem literatury, nie rozumiem ludzi, którzy nie czytają książek podczas jazdy komunikacją miejską – co za marnotrawstwo czasu! Ulubionych autorów mam tylu, że nie sposób ich zliczyć. Współczesnych noblistów czytam, zanim jeszcze zostaną nagrodzeni (potem często prawie zawsze tego żałuję).

 

 

 

 

Radosław Pisula / Gamart

Jestem całkowicie pożarty przez popkulturę. Poświęciłem studia na analizowanie kina Johna Woo i Johna Carpentera. Zjadam wszystko, co zapisano na taśmach celuloidowych i nośnikach cyfrowych – szczególnie wszelkiej maści horrory i klasyczne amerykańskie kino sygnowane nazwiskami m.in. Capry, Stewarta, Hitchcocka, Granta czy Hawksa. Interesuję się również komiksem – głównie mainstreamem amerykańskim, który uważam za kopalnię tropów socjologicznych, psychologicznych i narkotyczno-filozoficznych. Pisuję m.in. na www.marvelcomics.pl, gdzie przez jakiś miliard lat byłem naczelnym działu o Avengers i www.kzet.pl. Uwielbiam Grace Kelly, Nikole Teslę i Godzillę – najlepiej, gdy pojawiają się w tym samym filmie. Kocham swoją dziewczynę.

Szymon Pajdak / Arahan

No to może wreszcie ja. 24-letni pracownik i student. Wychowany na kasetach VHS (w końcu sąsiadka miała w domu wypożyczalnię :)). Uwielbiam Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino i Scorsese. Na ekranie lubię oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Cenię kino niewygodne, kolega o takich filmach mówi „o brudach tego świata”, ale nie pogardzę blockbusterem. Jeżeli chodzi o seriale, to klasyka w postaci FRIENDS i Band of Brothers, jeśli tylko mam chwilę czasu, a na bieżąco to HIMYM (administruję ogólnopolskie forum o serialu). Co do KMF-u, to pierwszą reckę wysłałem do redakcji w 2009, a od listopada 2011 piszę w miarę regularnie – raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie aż tak źle, skoro Rafał zaprosił mnie do współpracy ;) Często mam fazy, że nagrywam swoje luźne przemyślenia na dyktafon, a później próbuję to wszystko przelać na papier, a dopiero później na ekran komputera. Dobrze, jeżeli mam czas i tekst poleży ze 2 dni, wtedy zdarza się, że połowa zostaje zmieniona bądź wyrzucona.

 

 

Jakub Koisz

1986. Skończył polonistykę i kulturoznawstwo, do dzisiaj nie wie, co z tym faktem zrobić. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach. Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci „Big Lebowskiego”, komedie Franka Capry lub „Avengers”. Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o „Przed wschodem słońca”. Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć „Salę samobójców” lub „Efekt motyla”.

 

 

Jerzy Babarowski / Rodia

Nieznoszący wszystkiego: w równym stopniu nienawidzący bezmózgiej amerykańskiej papki, jak i pretensjonalnych artystycznych smrodów, nie trawiący remake’ów, adaptacji i wszelkiego rodzaju przeróbek czegoś, co już było, cierpiący na widok kondycji współczesnego kina, rzygający chciwością amerykańskich producentów, święcie wierzący w ambitne kino środka, odrodzenie Hollywood i w spektakularność niewykluczającą głębi przekazu wieczny narzekacz, a także fan science-fiction, czarnego kryminału, Dostojewskiego oraz smutku i mroku w każdej postaci. Również nierób, wałkoń i śpioch.

 

 







  • Thinker

    Czyli taka auto-laurka? Ok.
    Trochę mnie zastanawia fakt, że macie 29 członków + jakieś z 10 piszących dorywczo, to według moich obliczeń (poprawcie jeśli się mylę), jest możliwe żeby codziennie pojawiała się przynajmniej 1 recenzja filmu? Czyli jakby jedna osoba pisała jeden tekst miesięcznie.
    Tak mnie to gryzie od dłuższego czasu, bo szczerze wolałbym czytać o wiele więcej na waszej stronie i to głównie z mocno zaniedbanego działu FX.
    Pozdrawiam

    • Nie żadna auto-laurka, a jedynie info o powstaniu nowego tworu w strukturach kmf. Powiedzmy, nowe otwarcie, które pozwoli na ogarnięcie kinomańskich zapędów twórczych ;)redakcja to 17 członków. tekstów będzie coraz więcej (kilka dziennie, różnego typu), także tych działowych [remake, dircut, fx], choć kłopot z nimi jest taki, że wymagają poświęcenia dużej ilości czasu nie tylko na tekst, ale i na zapoznanie się – często kilkukrotne – z danym filmem, obejrzenia wszelkich dodatków z wydań specjalnych, przyjrzenia się szczegółom, poszczególnym aspektom produkcji itp. To dużo roboty, a to, co mamy obecnie w działach, to wieloletni dorobek.

  • rar

    No dokładnie, przy tak licznej redakcji trochę dziwne, że tak rzadko nowe materiały pojawiają się na stronie. Już fajniejsze byłyby krótsze teksty (bądź wpisy), ale częstsze.

  • antinazi

    wasza strona ostatnia nabrała rozpędu. i jak zawsze wiele świetnych artykułów. Nie słuchajcie marud, tylko róbcie dalej dobrą robotę. Odwiedzam was chyba od 10 lat i jesteście najlepsi serio.

    • Rew

      i myślisz, że jesteś fajny?

  • Antydebil

    Głupoty pisze ktoś w opisie do filmu Stander. W Republice Południowej Afryki żadna monarchia brytyjska nie rządziła, ale był to niepodległy kraj. Panował tam ustrój rasistowski- Apartheid, który przydzielał wałdze i prawa wyborcze jedynie białym.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Najlepsze filmy lat 80.

Następny tekst

Pamięć absolutna



Tagi: ,

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE