Pociąg do Hollywood - Izabella Scorupco | FILM.ORG.PL

Pociąg do Hollywood – Izabella Scorupco




I cóż, że ze Szwecji?




Karol Barzowski
21.04.2014


scorupco-logo

Poniższy tekst jest pierwszym z serii artykułów o polskich aktorach próbujących zrobić karierę w Hollywood. Prawda jest taka, że tylko jednej Polce udało się wyjechać do USA i zostać tam gwiazdą kina. Pola Negri [przeczytaj artykuł o aktorce] od wielu lat już jednak nie żyje, a jej wielka kariera zakończyła się pod koniec lat dwudziestych. Potem pociąg nie dojeżdżał do celu lub zatrzymywał się tam na bardzo krótką chwilę. Cykl ten ma na celu przybliżenie tych, którym udało się chociaż posmakować Hollywood – miejsca pracy, o którym marzy każdy związany z filmem. O jednych będzie więcej, o innych mniej; czasem napiszę o kimś, kto grał w Wielkiej Brytanii lub Australii. Kryterium jest jedno: rzeczywisty udział w produkcji skierowanej do szerokiego odbiorcy, a nie angaż w charakterze statysty. Na początek nasza dziewczyna Bonda.

Izabella Scorupco, zdecydowanie jedna z najpiękniejszych Polek, jechała do Hollywood z przesiadką. W wieku ośmiu lat opuściła Białystok i wyemigrowała z matką do Szwecji. Jak sama przyznaje, to brak znajomości języka sprawił, że zainteresowała się aktorstwem – początkowo nie mogła dogadać się z rówieśnikami, więc w poszukiwaniu akceptacji wygłupiała się i odgrywała scenki. Ta wymuszona pantomima stała się początkiem drogi, która doprowadziła ją do Hollywood.

scorupco-1

Swoją pierwszą rolę zaliczyła już jako siedemnastolatka w filmie „Tylko my umiemy tak kochać” – historii w stylu coming-of-age o nastolatce nawiązującej kontakt z dawno niewidzianym ojcem. Potem przyszedł czas na muzykę. Nie wszyscy wiedzą, że Iza nagrała płytę, która odniosła sukces – jej piosenki „Shame shame shame” czy „Substitute” były w Szwecji dużymi hitami. Dostała nawet propozycję nagrywania w USA, jednak nie była tym zainteresowana. „Czułam, że to nie jestem ja. Wszystko to sprawiało mi przyjemność, ale śpiewanie nie było tym, w czym chciałam się rozwijać. Nie miałam tam do czego dążyć. Traktowałam to właściwie w kategoriach żartu, zabawy…” – mówiła w jednym z wywiadów.

Równie krótka była jej kariera modelki. Dała się co prawda ściągnąć jednej z agencji do Nowego Jorku, ale szybko wpadła tam w depresję i postanowiła wrócić.Twierdziła, że w tej branży dbałość o wygląd przeradza się wręcz w obsesję, a nie zamierzała żyć w ciągłym stresie. Czuła, że każdego ranka powinna patrzeć z przerażeniem w lustro, upewniając się, że nie ma tam żadnej krosty czy cienia pod okiem – „Ten styl życia nie był dla mnie”.

scorupco-2

Wtedy powróciła do występów przed kamerą. Zagrała we „Łzach świętego Piotra” – rozgrywającym się w średniowieczu dramacie o kobiecie, która żyje w przebraniu mężczyzny. Według Scorupco ten właśnie fakt pomógł jej dostać rolę w filmie, z którego jest najbardziej znana, a więc „Goldeneye”. Jej Natalia Simonova nie jest bowiem klasyczną dziewczyną Bonda, która przede wszystkim pięknie wygląda. To ubrana w sweterek programistka komputerowa – inteligentna i asertywna chłopczyca. Producenci filmu, którzy dostali taśmę z kilkoma scenami „Łez świętego Piotra”, przylecieli na Gotlandię, gdzie kręcono ostatnie ujęcia tej szwedzkiej produkcji. Wykonali zdjęcia próbne ze Scorupco i następnego dnia zaoferowali jej rolę. Wtedy jednak pojawił się problem – „Przedstawiciele wytwórni powiedzieli, że muszę się zdecydować natychmiast i w ciągu dwóch tygodni pojawić się w Londynie. Długo szukali aktorki do tej roli i gonił ich czas. A ja byłam wykończona zdjęciami na Gotlandii – to były cztery miesiące ciężkiej pracy w trudnych warunkach. Ostatecznie jednak stwierdziłam, że takiej okazji nie wypuszcza się z rąk”.

Scorupco zagrała dziewczynę Bonda w „Goldeneye” – jednym najważniejszych filmów słynnej serii o agencie 007. Bond nie tylko dostał wtedy nową twarz w postaci Pierce’a Brosnana, ale też wracał do kina po wyjątkowo długiej, 6-letniej przerwie. Było to podobne odświeżenie formuły do tego, jakie dostaliśmy 11 lat później przy okazji premiery „Casino Royale”. Publiczność z niecierpliwością czekała na ten film i znalazło to swój wyraz w box-office – był to jeden z najchętniej oglądanych tytułów całego 1995 roku. Scorupco została co prawda przyćmiona przez Famke Janssen, wcielającą się w wyjątkowo charyzmatyczną przeciwniczkę Bonda, jednak film ten wciąż był jej olbrzymim sukcesem. Strona internetowa 007James.com uznała jej Natalią Simonovą za jedną z dziesięciu najlepszych partnerek agenta. W uzasadnieniu napisano, że to ikoniczna dziewczyna Bonda z lat ’90 – inteligentna, urocza i grana przez przekonującą aktorkę.

scorupco-3

Konferencje prasowe, galowe premiery, czerwony dywan, wywiady, sesje zdjęciowe… – w pewnym momencie Scorupco uznała, że wokół niej dzieje się po prostu za dużo. Męczyło ją to, co zresztą widać w niektórych rozmowach z dziennikarzami (proszona o zapraszanie widzów do oglądania filmu, wyglądała na strasznie zakłopotaną – „Czy naprawdę musimy to robić? Tak bardzo tego nie lubię… To takie niezręczne dla mnie…”). Zamiast przeprowadzić się do Los Angeles i korzystać ze swoich przysłowiowych pięciu minut, po zakończeniu promocji „Goldeneye” schowała się w domu w Szwecji. „To mnie przerosło. Nie byłam na to gotowa i potrzebowałam zaczerpnąć powietrza, mieć trochę życia prywatnego. Lądując w Los Angeles zawsze chciało mi się płakać”.

Aktorka otrzymywała ciekawe propozycje – sukces „Goldeneye” zdecydowanie zwrócił uwagę świata na jej nazwisko i bynajmniej nie sprawił, że została zaszufladkowana. Miała dostać angaż m.in. w „Masce Zorro” i „Tajemnicach Los Angeles”. Uważała jednak, ze to zdecydowanie za wcześnie i nie chciała wracać do Hollywood. Zamiast tego, jak wiemy, kilka lat później po raz pierwszy wystąpiła w Polsce – i to w nie byle jakim filmie, a ekranizacji „Ogniem i mieczem”.

scorupco-4

Udzielając wtedy wywiadów, mówiła o swojej hollywoodzkiej karierze w czasie przeszłym. To skromna i inteligentna kobieta, która jest świadoma zarówno swoich ograniczeń, jak i szczęścia, jakie się do niej uśmiechało. O roli dziewczyny Bonda opowiadała na zasadzie „wzięli mnie do tego filmu, poradziłam sobie, było fajnie, ale to już za mną”. Na temat odrzuconych propozycji również wypowiadała się bez żalu, tak, jakby miały jej przynieść po prostu kolejne 5 minut sławy, a nie wielką aktorską karierę. Wydawało się, że to zamknięty etap.

A jednak, po rozwodzie z Mariuszem Czerkawskim zmieniła zdanie. W 2000 roku dostała kolejną propozycję od Martina Campbella, twórcy „Goldeneye” i „Maski Zorro”, i tym razem postanowiła ją przyjąć. Wystąpiła w jego „Granicach wytrzymałości”, gdzie wcieliła się w rolę pięknej i twardej lekarki-alpinistki, która (skuszona ofertą pół miliona dolarów) bierze udział w wyprawie ratunkowej na K2. Zagrała tam u boku Chrisa O’Donnella. Film nie należał może do wybitnych, ale był widowiskowy, trzymał w napięciu i oferował przepiękne widoki. To wystarczyło do dużej popularności tego tytułu w kinach – na całym świecie zarobił ponad 215 milionów dolarów. Scorupco ma w nim całkiem sporą rolę i kilka scen, w których może pokazać się z dobrej strony. Będąc obiektywnym trzeba jednak przyznać, że przez większość filmu gra twardzielkę o jednej minie.

scorupco-5

Podobną kreację stworzyła zresztą we „Władcach ognia”, zbierającym mieszane recenzje filmie fantasy z 2002 roku. Nie można powiedzieć, by była to wymagająca rola – Scorupco jest tu raczej dodatkiem do rywalizujących między sobą dwóch głównych bohaterów. Niemniej jednak polska aktorka może wpisać sobie w CV występ u boku Christiana Bale’a i Matthew McConaughey’a. Jasne, ich kariery były wtedy w innym punkcie niż są teraz, ale nie zmienia to faktu, że mało który z polskich aktorów miał okazję pracować w tak doborowym towarzystwie. Tym bardziej, że Scorupco nie biega gdzieś na trzecim planie, ale jest dla obu panów równorzędną partnerką (przynajmniej jeśli chodzi o czas ekranowy).

W międzyczasie aktorka poznała swojego drugiego męża, Amerykanina Jeffreya Raymonda. Pobyty w Stanach nie były już takie dokuczliwe, a po ślubie w 2003 roku Scorupco zamieszkała nawet na stałe w Los Angeles. Ten okres przyniósł prequel słynnego „Egzorcysty” w reżyserii Renny’ego Harlina – Fina mającego opinię twórcy gniotów. Choć film zbierał słabe opinie i zdobył nawet dwie nominacje do Złotej Maliny, w kinach poradził sobie całkiem nieźle. Ponadto, Polka dostała w nim ciekawą rolę, która została zauważona przez kilku recenzentów. W „Variety” przeczytać możemy na przykład, że zdecydowanie wyróżnia się ona spośród całej obsady (a byli w niej np. Stellan Skarsgård czy James D’Arcy). Poziom produkcji, w których brała udział Scorupco, regularnie jednak spadał i nie ulegało to żadnej wątpliwości. „Egzorcysta: Początek” był przedostatnim filmem, w jakim wystąpiła za wielką wodą.

scorupco-6

Amerykańską filmografię aktorki zamyka pikantna komedia „Klub dzikich kotek”. Mówiąc delikatnie, nie był to film udany i trafił od razu na półki z płytami DVD. Choć rola ta była dla Scorupco pod każdym względem krokiem w tył, okazuje się, że jest zapamiętywana przez widzów. Wielu z komentujących film w internecie zwraca uwagę właśnie na Polkę, podkreślając jej urodę i pierwszy w karierze występ komediowy. Mimo wszystko, klapa, jaką zrobił „Klub…” była kroplą, która przelała kielich. To ostatnia rola tej aktorki w Stanach i jedna z ostatnich w ogóle.

Scorupco poświęciła się życiu rodzinnemu – priorytetem stała się dwójka dzieci, Julia z pierwszego małżeństwa z Czerkawskim oraz urodzony w 2003 roku Jacob Martin. Gdy podrosły, aktorka coraz częściej wyjeżdżała zawodowo do Szwecji, gdzie nadal jest bardzo popularna. W 2007 roku wystąpiła w adaptacji znanego szwedzkiego kryminału „Burza z krańców ziemi”. To zdecydowanie jej najlepsza rola. Potem był jeszcze dramat „Änglavakt”, w którym zagrała u boku Michaela Nyqvista (saga „Millenium”, „Jak w niebie”). I na tym kończy się jej filmografia. W jednym z wywiadów tłumaczyła, że etap biegania na castingi ma już za sobą, a poza tym każda rola sporo od niej wymaga i nie wyobraża sobie, by mogła grać w kilku filmach rocznie. Wydawało się, że zajęła się innymi rzeczami (prowadziła np. jedną z edycji szwedzkiego „Top Model”), a kino to już przeszłość. Niedawno poinformowano jednak, że latem będzie miał premierę jej najnowszy film, romantyczna komedia pt. „Sista Chansen”.

scorupco-7

Choć wśród polskich internautów ma opinię aktorki, która nie wykorzystała swojej szansy, wydaje mi się, że była to jej przemyślana, rozsądna decyzja. Scorupco zdaje sobie sprawę, że nie jest drugą Meryl Streep i zawsze podchodziła do swojej kariery z dystansem. Wiedziała, że z „Goldeneye” spotkało ją ogromne szczęście – nie traktowała jednak tej sytuacji jak swojego „być albo nie być”. Wcześniej zresztą bywało podobnie. Gdy przestało bawić ją śpiewanie, zerwała z tym; kiedy nie dawała rady ze stylem życia typowej modelki, wróciła do mamy. Wreszcie, kiedy praca w Hollywood zaczęła ją męczyć, potrafiła wycofać się bez żalu. „Oczywiście, mogłam po Bondzie przeprowadzić się do Los Angeles. Po sukcesie kasowym zawsze są propozycje, więc teoretycznie powinnam tam jechać, chodzić na imprezy i wyrabiać swoją pozycję. Może byłabym jedną z ‘aktorek sezonu’. Ale tam jest takie natężenie talentów, że trzeba być bardzo twardym, aby umieć wykorzystywać takie okazje. Ja taka nie jestem”.

Gdy Scorupco udziela tego typu wywiadów, brzmi to niezwykle szczerze. Sprawia wrażenie inteligentnej dziewczyny z głową na karku. Realnie patrzy na świat i w podobny sposób traktowała chyba swoją karierę. Dziś jest spełnioną kobietą, która osiągnęła sukces zarówno na polu zawodowym, jak i osobistym. Po prostu jest szczęśliwa. A w oczach kinomanów na zawsze pozostanie już przepiękną dziewczyną Bonda z „Goldeneye”.







  • Mefisto

    Dobry pomysł na serię – czekam na kolejne teksty,

  • Górnik

    Ja też czekam na teksty o Joannie Pacule i Dagmarze Domińczyk.

  • Kazik

    Dla mnie to trochę śmieszne. Wygląda na to, że wszyscy o panią Izę się zabijali a ona nie zrobiła filmowej kariery, bo jej się… nie chciało. Jakoś bardzo trudno mi w to uwierzyć. Tym bardziej, że akurat te filmy, które wybierała, trafiały od razu na rynek video, albo przechodziły niemal bez echa. Naturalnie lepiej jest twierdzić, że świat Hollywood jest nie dla mnie, że mierzi mnie to wszystko itd. Dużo trudniej przyznać się tego, ze po prostu poniosło się porażkę. Chociaż jak tak naprawdę było, to wie tylko Iza Scorupco.

  • Trochę skrótowy ten tekst. Ja bym się np. chciała dowiedzieć czemu rola z „Burzy z krańców ziemi” jest jej najlepszą

    • KB

      Jak wskazuje sam tytuł cyklu czy wstęp, jest to tekst o hollywoodzkich poczynaniach Izy Scorupco. To, co działo się wcześniej jest istotne w tym sensie, że niejako do tego Hollywood prowadzi. Z kolei to, co było później, po ostatnim amerykańskim filmie, celowo opisałem w skrócie, bo w gruncie rzeczy niewiele wnosi do tematu – to jedynie epilog. Artykuł nie miał być biografią i podobnie będzie z następnymi tekstami (może z jednym wyjątkiem).

      Jeśli zaś chodzi o „Burzę…” – pomijając pierwsze dwa filmy Scorupco, to jej pierwsza tak duża rola. Aktorka jest twarzą tego filmu, ciągnie go na swoich barkach i robi to z niezłym skutkiem. Porównując ten obraz do jej hollywoodzkich występów, nie jest to kino stricte gatunkowe (film akcji, fantasy, horror), a dramat obyczajowo-kryminalny, w którym wreszcie ma okazję się wykazać. To bardziej skomplikowana i wymagająca rola niż te, z których jest najbardziej znana – jej Rebeka to taka kobieta z krwi i kości, która stawiana jest ciężkim próbom. Ważna była więc wiarygodność oraz wyczucie. I choć sam film ma trochę wad, rola Scorupco to moim zdaniem jeden z jego największych atutów. Jest prawdziwa i charyzmatyczna, a w tego typu produkcjach to kluczowe. Najlepiej przekonać się samemu – film jest łatwo dostępny. Pzdr ;)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Królowa XXX

Następny tekst

PLAKAT - Na skraju jutra



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE