Niekończąca się opowieść - artykuł o filmie | FILM.ORG.PL

Niekończąca się opowieść








Filip Jalowski
21.07.2014


neverending-posterKażdy z nas ma filmy, które towarzyszą mu od dziecka. Niezależnie od tego, czy rodzice zabrali nas na nie do kina, czy obejrzeliśmy je w telewizji, w międzyczasie układając kolejne architektoniczne cudo z klocków lego, w jakiś sposób wryły się w naszą pamięć i prawdopodobnie już nigdy jej nie opuszczą. Dla polskiego pokolenia dwudziesto i trzydziestolatków jednym z takich tytułów jest Niekończąca się opowieść Wolfganga Petersena. Historia dzielnego Atreyu, który musi pokonać wszechogarniającą Nicość pochłaniającą magiczną krainę Fantazji, była w momencie swojej premiery (rok 1984) najdroższym filmem wyprodukowanym poza granicami Stanów Zjednoczonych oraz Związku Radzieckiego. Film pochłonął 60 milionów marek, co – przy ówczesnym kursie – stanowiło ekwiwalent 27 milionów dolarów amerykańskich.

Dziś ta suma nie robi już zbyt dużego wrażenia. Piraci z Karaibów dotarli nie tylko na kraniec świata, ale i na krańce producenckich kont bankowych. Musimy pamiętać jednak o kilku faktach. W filmie Petersena na próżno szukać wielkich gwiazd, które inkasowałyby za swoje występy astronomicznych wysokości gaże. Nie istnieje już marka, a wartość dolara uległa znacznym zmianom. W końcu, Niekończąca się opowieść to film skierowany głównie do młodzieży, a zatem potencjalne grono odbiorców było dość ograniczone.

neverending-1

Główny producent filmu, Bernd Eichinger, doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że opowieść o Atreyu może pociągnąć na dno nie tylko jego, ale i innych poważnych inwestorów wykładających pieniądze na ukończenie filmu. Rynek niemiecki nie miał szans na pokrycie kosztów produkcji, nie mówiąc o wygenerowaniu jakichkolwiek zysków. Właśnie dlatego Eichinger od początku liczył na to, że Niekończąca się opowieść odniesie sukces za wielką wodą. Z tego powodu do głównych ról dziecięcych zaangażowano aktorów pochodzących z Kaliforni. Zresztą, amerykańska obsada nie była jedynym ukłonem w kierunku zachodniej publiczności. Kopia przeznaczona na rynek amerykański różniła się również w warstwie muzycznej. O ile w oryginalnej wersji niemieckiej mamy do czynienia jedynie z instrumentalną muzyką Klausa Doldingera, to „wersja amerykańska” wzbogacona została o elementy muzyki techno-pop oraz słynny utwór wykonany przez Limahla i Beth Anderson (warto wspomnieć, że kompozytorem piosenki był Giovanni Giorgio Moroder, znany ostatnimi czasy z płyty Random Access Memories grupy Daft Punk).

neverending-2

Z perspektywy czasu wiemy, że twórcy nieco przeliczyli się jeśli chodzi o szacowanie finansowych szans na rynku USA. Film zadebiutował na nim 20 lipca 1984, zarabiając ostatecznie około 20 milionów dolarów, co – jak na Stany Zjednoczone – nie było powalającym na kolana wynikiem. Mniej więcej tyle samo przyniosła dystrybucja na terenie Niemiec. Film zobaczyło w kinach około pięciu milionów widzów (to z kolei duży sukces). Producentów totalnie zaskoczył jednak sukces filmu na innych rynkach. Spoza Niemiec i USA na filmowe konta spłynęło jeszcze około 60 milionów dolarów. Niekończąca się opowieść okazała się być zatem sukcesem finansowym.

Adaptacja

neverending-3Ciepłe przyjęcie filmu nie odratowało go w oczach autora książkowego oryginału, Michaela Ende. Jeden z najpopularniejszych niemieckich twórców literatury dziecięco-młodzieżowej ostro krytykował projekt jeszcze przed jego zakończeniem. Nie podobały mu się znaczne zmiany względem powieściowego pierwowzoru oraz wizualna strona filmu. Ende upierał się, że jego wizja krainy Fantazji opierała się o tajemnice oraz niedopowiedzenia. Wizja Petersena i ekipy była dla niego zbyt dosłowna, a nawet kiczowata. Dla przykładu, zamek z kości słoniowej (serce krainy i siedziba dziecięcej cesarzowej) przyrównał do wieży telewizyjnej, której wnętrza wyglądają jak kolejne pomieszczenia klubu nocnego. Z tanimi przestrzeniami dla dorosłych skojarzyły się mu również Sfinksy zagradzające drogę do potężnej wyroczni. Ende wyraźnie ironizował na temat ich odsłoniętych, kobiecych piersi. Autor przede wszystkim krytykował jednak sposób zobrazowania Nicości, która w żadnym wypadku nie przypominała dla niego groźnie wyglądającego żywiołu, ale spokojne, acz miarowe zanikanie rzeczywistości. Coś bliższego utracie pamięci, aniżeli postępującej katastrofie.

Różnica zdań pomiędzy pisarzem a członkami ekipy filmowej była tak duża, że autor zażądał zakończenia zdjęć lub zmiany tytułu i usunięcia jego nazwiska z listy płac. Pierwsza opcja oczywiście nie wchodziła w grę. W Niekończącą się opowieść zainwestowano już zbyt wiele pieniędzy, aby wyhamować rozpędzony motor produkcji filmu. Twórcy nie chcieli również dać za wygraną jeśli chodzi o tytuł obrazu. Wydana w roku 1979 książka Ende wyrobiła sobie już rzesze fanów (również poza granicami RFN), dlatego z marketingowego punktu widzenia zmiana nazwy byłaby strzałem w kolano. Cała sprawa skończyła się w sądzie. Michael Ende przegrał proces.

neverending-4

Oczywiście, sporo osób, które miały styczność z powieścią wytyka filmowi wiele uproszczeń względem oryginału. Co więcej, zwolennicy wersji książkowej mają w tym względzie zapewne wiele racji. Film Petersena przekłada na język filmu jedynie pierwszą część tekstu Ende, zupełnie rezygnując z części drugiej – skupionej na obecności Bastiana w Krainie Fantazji. Przez taki zabieg Niekończąca się opowieść zmienia się w historię o wiele silniej wpisaną w ramy klasycznej baśni, w której mamy do czynienia z dynamiką „od zera do bohatera” oraz bezapelacyjnym zwycięstwem dobra nad złem. Tekst Ende był w tym aspekcie o wiele bardziej przewrotny. Po przedostaniu się do Fantazji Bastian stawał się antybohaterem omamionym magiczną mocą Aurynu. Atreyu, po zakończeniu walki z Nicością, musiał stanąć naprzeciw postępującej zmianie charakteru chłopaka. W ten sposób Ende sugerował, że wyobraźnia i fantazja mogą zarówno niszczyć, jak i budować. We wszystkim trzeba znać umiar, trzeba uważać.

neverending-5

Mimo tego wszystkiego, z perspektywy czasu trudno zrozumieć wrogość autora względem wersji filmowej. Ciężko nie odnieść wrażenia, że do głosu doszła tu megalomania, która często przebijała przez wypowiedzi autora Niekończącej się opowieści. Godząc się na ekranizację Ende musiał zdawać sobie sprawę z tego, że nie każdy widzi Fantazję w taki sam sposób, w jaki widział ją autor w trakcie pisania. Adaptacja rządzi się swoimi prawami.  Wrogość dziwi tym bardziej, że ekipie pracującej nad filmem ciężko odmówić pasji oraz zaangażowania w projekt. Zresztą, gotowy film doskonale broni się sam.

Tworzenie Fantazji

Mimo tego, że wizualna strona Niekończącej się opowieści w dzisiejszych czasach zaczęła delikatnie trącić myszką, ciężko odmówić filmowi pewnego niemijającego uroku. Zapewne spora w tym zasługa nostalgii, niemniej należy podkreślić, że w momencie premiery filmu wielkie widowiska fantastyczne dopiero zaczynały szturmować kina. Oczywiście, ich historia sięgała dużo głębiej (wystarczy wspomnieć chociażby o monumentalnych Nibelungach Fritza Langa czy amerykańskich widowiskach powstałych w latach sześćdziesiątych), zdaje się jednak, że za pewien moment graniczny w ich rozwoju można uznać premierę Imperium kontratakuje (1980). Debiut filmu Kershnera wyznaczył pewne trendy. Fantastyczne światy stały się wypadkową powstałą na przecięciu wielu dziedzin sztuki/techniki. Za ich kreacją nie stali jedynie scenografowie oraz kostiumolodzy, ale i specjaliści od grafiki komputerowej, twórcy marionetek oraz efektów mechanicznych. To właśnie w ten nurt kina wpisują się produkcje powstałe w latach osiemdziesiątych – Legenda Ridleya Scotta, Diuna Davida Lyncha czy Niekończąca się opowieść Petersena.

neverending-6

Mimo tego, że budżety Imperium oraz Niekończącej się opowieści były porównywalne, historia Bastiana postarzała się dużo gwałtowniej, aniżeli druga odsłona gwiezdnej sagi. Nie zmienia to jednak faktu, że w oprawę wizualną filmu Petersena włożono ogromnych rozmiarów wysiłek. Chęć posiadania całkowitej kontroli nad rejestrowanym materiałem doprowadziła do tego, że kraina Fantazji została wzniesiona w jednym największych europejskich studiów filmowych. Jedynie sceny z udziałem Bastiana (chłopiec czytający książkę na szkolnym strychu) zostały nagrane poza granicami Europy, w Kanadzie. Wewnątrz atelier kręcono chociażby ujęcia, w trakcie których Atreyu przemierza Bagna Smutku, stanowiące przeszkodę w dotarciu do wszechwiedzącej Morii. Specjalnie na potrzeby tych scen do studia przywieziono tony błota, torfu oraz hektolitry wody, które pozwoliły na odpowiednie połączenie składników i stworzenie imitacji prawdziwych mokradeł. Najważniejszy moment drogi przez bagna – utonięcie konia Atreyu, Artaxa – powstał dzięki wspólnej pracy profesjonalnego trenera koni, robotyków oraz scenografów. W trakcie zanurzania się w błocie koń stał na specjalnej, pneumatycznej platformie, która stopniowo opuszczała go coraz niżej (trener pracował ze zwierzęciem dwa tygodnie, aby to nie usiłowało uciec w trakcie obniżania się platformy). Przy jednym z dubli o mało nie doszło do tragedii. Awaria systemu pneumatycznego doprowadziła to wciągnięcia pod wodę Noaha Hathawaya, czyli filmowego Atreyu. Mimo tego, że droga przez Bagna Smutku to zaledwie kilka scen w skali całego filmu, zdjęcia tego fragmentu trwały przez ponad cztery tygodnie i pochłonęły ponad 120 tysięcy dolarów.

neverending-7

Awaria bagiennej platformy nie była jedynym wypadkiem na planie. Hathaway nie miał szczęścia do maszyn wykonanych przez specjalistów od mechaniki. Kolejny wypadek miał miejsce w trakcie sceny, w której Atreyu staje oko w oko z ogromnym wilkiem Gmorkiem. Obdarzone umiejętnością ludzkiej mowy zwierzę było w rzeczywistości robotem przytwierdzonym do ruchomej konstrukcji, pozwalającej na ruchy w przód i w tył. To właśnie dzięki temu mechanizmowi Gmork może wyskoczyć z jaskini i rzucić się na rozmawiającego z nim Atreyu. Petersen, nie żałujący ekipie dubli, kilkukrotnie powtarzał również scenę z Gmorkiem. W trakcie jednej z powtórek robot wymknął się spod kontroli i bezwładnie upadł na leżącego na ziemi Hathawaya. Dzięki szybkiej reakcji ekipy skończyło się jedynie na obtarciach. Po tym wydarzeniu reżyser postanowił zaniechać kolejnych prób i wybrać którąś z nakręconych wersji materiału.

neverending-8

Ze względu na bezpieczeństwo, Noah Hathaway nie brał udziału we wszystkich scenach, w których możemy śledzić poczynania Atreyu. Kaskaderem, który zastępował go przy szczególnie groźnych ujęciach był, ówcześnie 26-letni, Bobby Porter, mający na swoim koncie kaskaderskie wyczyny na planach takich filmów jak E.T. czy Terminator 2: Dzień sądu. Poczynania Portera możemy śledzić w scenie, w której Nicość dogania bohatera i powoduje rozpadanie się znajdującego się dookoła świata. Aby nie dać porwać się huraganowemu wiatru, Atreyu łapie się gałęzi drzewa. Z perspektywy widza postać znajduje się w pozycji horyzontalnej. W istocie, Porter wraz ze scenografią znajdują się na platformie, która początkowo ustawiona jest równolegle do podłoża studia, a na końcu ujęcia (dzięki pneumatyce) zostaje przekrzywiona o kąt 90 stopni. Kamera podąża za ruchem platformy, dlatego widz nie odnosi wrażenia zmiany kąta. W rzeczywistości, Porter wisi zatem nad ziemią, a rozpadające się elementy scenografii (głównie styropianowe kamienie) spadają na niego, skutecznie utrudniając utrzymanie suchej gałęzi. Petersen i w tym przypadku nie darował sobie dubla (choć był on związany z odbudowaniem zniszczonej przez przekrzywienie platformy scenografii).

neverending-9

Wspominany przed momentem Gmork to jeden z wielu niezwykłych mieszkańców Fantazji. W świecie powołanym do życia przez ekipę znajduje się ich cała masa – część z nich odgrywana jest przez ucharakteryzowanych aktorów (chociażby Nocny Goblin oraz kapelusznik Teeny Weeny), część to roboty pełną gębą (smok Falkor, służący do transportu nietoperz), część łączy natomiast te dwa porządki (Pożeracz Skał). Za działaniem robotów stał cały sztab ludzi. Dla przykładu, aby powołać do życia Falkora przy specjalnych, połączonych ze smokiem kablami, stanowiskach pracowało nieustannie po kilkanaście osób, które musiały zsynchronizować ruchy poszczególnych części jego ciała. Za pomocą pilotów sterowane były mięśnie mimiczne takich bohaterów jak Gmork czy Pożeracz Skał, który w filmie pojawia się dzięki przygotowaniu dwóch niezależnych modeli. Pierwszy z nich, wykonany ze sztywniejszych materiałów, pozwalał na jego przemieszczanie. Wewnątrz kostiumu, wyposażonego w dodatkowe podzespoły elektroniczne pozwalające chociażby na ruch gałek ocznych, znajdował się specjalista od efektów specjalnych – Colin Arthur. Specjalnie do zbliżeń twarzy stworzono również drugi model Pożeracza Skał. Wykonany z bardziej plastycznych materiałów i zaopatrzony w większą ilość elektronicznych czujników, nie przemieszczał się, stanowiąc tym samym bazę dla bardziej emocjonalnych ujęć z udziałem giganta.

neverending-10

W kontekście oryginalnych rozwiązań warto wspomnieć również o cichym antybohaterze tej opowieści, Nicości. Efekt odrealnionego nieba, zwiastującego nadejście katastrofy, nie został osiągnięty dzięki mocy obliczeniowej procesorów, lecz dzięki pomysłowości ekipy. Każde ujęcie, w którym obserwujemy złowieszcze chmury, przedstawia w istocie nakręcone poprzez taflę pleksiglasu akwarium, w którym z czystą wodą wymieszano odpowiednie barwniki. Jedyne sceny, w trakcie których wiodącą rolę wiodły efekty komputerowe, to lot Atreyu oraz Bastiana na Falkorze (pod nakręcony na bluescreenie materiał podłożono zdjęcia zarejestrowane przez samolot lub ujęcia Nicości nakręcone w akwarium) i wszelkie wyładowania (od piorunów, na laserowych promieniach wydobywających się z oczów Sfinksów kończąc). Dużą niespodzianką nie jest fakt, że to właśnie te fragmenty Niekończącej się opowieści zestarzały się najbardziej.

neverending-11

Wspomnień czar

Mimo tego, że po lekturze książki Michaela Endego zdałem sobie sprawę, że filmowa wersja Petersena jest rzeczą o wiele bardziej jednowymiarową i prostą, nie zmienia to dla mnie pewnego faktu – Niekończąca się opowieść wciąż doskonale sprawdza się jako klasyczna baśń, która przetrwała próbę czasu. Historia Bastiana i Atreyu wciąż budzi we mnie dzieciaka, który niegdyś w trakcie seansu składał Lego i podjadał Kinder Niespodziankę, a to czasem o wiele cenniejsze, aniżeli błądzenie po filozoficznych meandrach eksplorowanych w oryginale Endego.

Jest jeszcze jedna rzecz, która ciągnie mnie do tego typu produkcji. Miło spojrzeć na zdjęcia z planu i zobaczyć na nich coś takiego:

neverending-12

A nie coś takiego:

neverending-13







  • Jan Dąbrowski

    Bardzo przyjemny powrót do dzieciństwa. A do tego garść informacji. Dobrze się czyta, fajny tekst :)

  • mat

    „Mimo tego, że budżety Imperium oraz Niekończącej się opowieści były porównywalne, historia Bastiana postarzała się dużo gwałtowniej, aniżeli pierwsza odsłona gwiezdnej sagi.”

    Poprawić natychmiast!!!

  • Jak ja uwielbiałem ten film – chyba 3 razy jako gówniarz byłem w kinie i za każdym razem leciały mi po policzkach łzy jak groch – śmierć Atraxa do tej pory wspominam jako jedną z najsmutniejszych doświadczeń kinowych. W ogóle Opowieść niesamowicie skutecznie rozbudza wyobraźnię, gra na zdrowych emocjach i jest zwyczajnie świetnym filmem, który absolutnie się nie zestarzał (oprócz efektów komputerowych).

  • kelley

    jeden drobiazg – imperium było drugą odsłoną gwiezdnej sagi :)

  • Marcin Kwaśny

    Jako ciekawostkę dodam że w latach osiemdziesiątych film był w polskich kinach wyświetlany z dubbingiem. W czerwcu tego roku „Niekończącą się opowieść” w takiej wersji przypomniał warszawski Iluzjon. Straszna szkoda że taśma filmu kopia z polską wersją językową jest w fatalnym staniem technicznym, bo to jeden z lepszych dubbingów jakie słyszałem.
    Co prawda nie bardzo rozumiem czemu zmieniono głos Morli z żeńskiego na męski, ale poza tym większość głosów została dobrze dobrana. Edmund Fetting jako Falkor to klasa sama w sobie, ale cały show kradną Wiesław Drzewicz i Irena Malarczyk jako profesor Engywook i jego żona Urgla. Gdy ta dwójka ze sobą rozmawia zupełnie zapomina się, że to nie jest polski film.

  • Artur Gralla

    a ja bym sobie te wszystkie filmy starszej daty poogladal w kinie,moze ktos wpadnie na tak prosty sposob i bedzie wyswietlal.

  • Mefisto

    Tekst ok, ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że „W końcu, Niekończąca się opowieść to film skierowany głównie do młodzieży, a zatem potencjalne grono odbiorców było dość ograniczone.”, bo przecież to właśnie pod młodzież przygotowuje się, zwłaszcza w dzisiejszej dobie, filmy i to od niej zależy głównie popularność danych tytułów.

  • Drey

    Tekst całkiem przyjemny, niemniej nie mam pojęcia skąd pomysł, że jakikolwiek efekt w tym filmie był zrobiony z na komputerze (może poza użyciem motion control)? Bluescreen najpewniej był maskowany optycznie, a wspomniane błyskawice czy lasery to rysunkowa animacja, całkiem z resztą urokliwa ^^






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

POCIĄG DO HOLLYWOOD. KASIA FIGURA. PKP do Stanów nie dojeżdża

Następny tekst

PLAKAT - Jurassic World



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE