Artykuł

Nicolas „Król Internetu” Cage

Autor: Filip Jalowski
opublikowano

Benedykt Chmielowski stworzył niegdyś nadzwyczaj wyczerpujący i niezwykle trafny opis konia. Nie wdając się w zbytnie ceregiele, postawił tezę jasną i oczywistą – koń, jaki jest, każdy widzi. O Nicolasie Cage’u można w zasadzie powiedzieć to samo. Szelmowski uśmieszek odsłaniający zęby wyglądające tak, jakby ukradziono je z katalogu dentysty-protetyka. Nieśmiertelne zakola, które z roku na rok zagarniają coraz większe połacie zaczesanych włosów. No i oczy, którym filuternego pierwszeństwa ustąpić musi nawet Renata Beger. Po prostu klasyka, sto procent Cage’a w Cage’u.

Zdarzają się wprawdzie Nickowi niecodzienne stylizacje. Przez lata trafił się chociażby metroseksualny playboy z rozkładówki magazynu fitness, trafiła się stylizacja na brata Mickeya  Rourke lub niegrzecznego chłopaka, który lubi dawać w mordę w ciemnych zakamarkach ulic. Prawdziwy Nick jest jednak tylko jeden. To ten facet na zdjęciu poniżej.

Karierę aktorską bratanka Coppoli można przyrównać do smakowych fasolek z czarodziejskich powieści Rowling. W paczce łakoci, którymi zajadali się Potter i spółka znajdowały się najróżniejsze smaki. W opakowaniu przeważały te dobre, niemniej, gdy miało się pecha, można było doprowadzić do armageddonu podniebienia. Cage odwraca tę dynamikę. Większość jego ról to małe kataklizmy. Trzeba jednak przyznać, że trafiło mu się również kilka przebłysków geniuszu (z Dzikością serca i Zostawić Las Vegas na czele).

Istnieje jednak kategoria, w której Nicolas Cage jest posiadaczem mistrzowskich pasów wszystkich federacji. Nick jest prezydentem, premierem, królem, imperatorem i cezarem internetu. Włada nim nieprzerwanie od dekady. W tym świecie nie podskoczy mu nawet Władimir Putin. A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu na portalu You Are The Man Now, Dog.

Mam świetne włosy i lubię patrzeć na wyścigi Mario

W okolicach roku 2005 na YTMND zaczęły pojawiać się pierwsze gify z udziałem Nicolasa. Dla polskiego internetu są to niemal czasy prehistoryczne. Wordowskie ClipArty wpadające z każdej strony ekranu, trójwymiarowe litery i gify z Dragon Ballem były wówczas wyznacznikiem totalnego bajeru. Im więcej ClipArtów, tym lepszy webmaster. Nick jednak nie próżnował, nie lekceważył nowego medium. Walkę o tron rozpoczął wtedy, gdy większość polskich dzieci odgniatała palce na padach od Pegasusa (szczęściarze zdzierali analogi PlayStation 1).

Na YTMND Nicolas przyznał się do tego, że ogromną radość sprawiają mu postacie ścigające się w grze Mario Karts. Spodobała mu się również gra Katamari, w zachwyt wprowadziła Castlevania, a chorobliwie zainteresował klasyczny Pong (po kliknięciu na zdjęcia zamieszczone poniżej otworzycie strone YTMND i omawiane gify, radzę nieco przykręcić głośniki 😉

Okazał się być również gigantyczną maszyną do zabijania. Lasery w oczach, power metal, uśmiech Jokera, rozmiary Godzilli – czyste zło. Po kliknięciu na zdjęcie Nick zniszczy dla Was to beznadziejne miasto.

Pokazał też swoje romantyczne i bardziej zadziorne oblicze udowadniając, że gigantyczne zakola wcale nie przeszkadzają w tym, aby szpanować włosami godnymi rockmana z lat osiemdziesiątych. Kliknięcie wyzwoli czar jego fryzury.

Cage został oczywiście stałym rezydentem You Are The Man Now, Dog, choć z czasem moc oraz oryginalność jego wystąpień zaczęły słabnąć. Nick postanowił rozpocząć ekspansję w innych punktach internetu.

Ciężki żywot pszczelarza

W roku 2006 Cage popełnił rolę Edwarda Malusa w filmie Kult. Po tym występie mógłby spokojnie przedzwonić do Tommy’ego Wiseau, absolwenta wielu prestiżowych szkół aktorskich, człowieka zainspirowanego ekspresją Marlona Brando oraz Jamesa Deana, wielbiciela Obywatela Kane’a. Panowie mogliby wypić kilka szklanek wódki, ponarzekać na zdradliwe przedstawicielki płci pięknej i porozmawiać o trudach prawdziwego aktorstwa. Daniel Day Lewis mógłby co najwyżej podsłuchiwać ich przez szklankę przystawioną do ściany. Stanisławski płakałby ze wzruszenia.

W 2007 roku Nick zawojował raczkujący YoutTube filmem pełnym cierpienia, dramatyzmu i bezsilności. Przez światłowody popłynęło Not the Bees!

Zdradził swoją niechęć do spalenizny, co wywołało zresztą spore poruszenie internautów.

Udowodnił, że gdyby zagrał w Misery zamiast Jamesa Caana, to film trwałby znacznie krócej. W Grizlly Manie Herzoga również załatwiłby sprawę nieco szybciej i bardziej widowiskowo.

Nick Orinitolog

W roku 2007 użytkownicy portalu 4chan przypomnieli sobie o tym, jak wspaniale wyglądały niegdyś włosy Nicka wysiadającego z autobusu. W porównaniu z bujną fryzurą z Con Air, stan owłosienia przedstawiony przez Cage’a w Next pozostawiał wiele do życzenia. Właśnie dlatego jego włosy stały się argumentem ostatecznym w każdej dyskusji, kartą kończącą wszelkie przepychanki słowne.

Jeśli twoje włosy są ptakiem, argumenty twojego adwersarza momentalnie tracą na sile – proste i logiczne. Jastrząb na głowie Nicka rozpoczął nową internetową modę. Od czasu jego publikacji okazało się, że kłótni nie kończy jedynie ptasia fryzura.

Nick Kameleon

W roku 2009 Nicolas Cage znokautował wszystkich przeciwników, którzy usiłowali odebrać mu berło i koronę króla internetu. Nick udowodnił, że jest na tyle dobrym aktorem, że potrafi być każdym, dosłownie – KAŻDYM. Większość jego piorunujących metamorfoz możemy odnaleźć na stronie niccageaseveryone.blogspot.com. Część przedstawiam poniżej.

 

Nick Krwiopijca

W roku 2011 na amerykańskim portalu aukcyjnym eBay pojawiło się zdjęcie, które w dużej mierze wyjaśniało metamorficzne zdolności Nicka Cage’a. Okazało się, że bratanek Coppoli jest wampirem. Na aukcji zostało wystawione zdjęcie mężczyzny zamieszkującego stan Tennessee w roku 1870. Na fotografii był Nick!

Fascynacje Cage’a potwierdzają ten fakt! Za wikipedią: Nick jest zafascynowany postacią mistyka i filozofa Jakuba Boehme, który mieszkał i tworzył w Zgorzelcu. Podczas pobytu w Polsce gwiazdor odwiedził jego dom na Przedmieściu Nyskim i grób na cmentarzu w Görlitz. Może Boehme to jego poprzednie wcielenie?!

Król jest tylko jeden

A z racji tego, że jest nim Nick Cage, to na zakończenie podzielę się jeszcze kilkoma przejawami jego internetowej hegemonii.

Mem „You don’t say?”, czyli niezawodna riposta w momencie, gdy ktoś palnie jakąś oczywistość:

 Co zniesmaczyło kolegę? Kliknij, aby sprawdzić.

Z okazji zbliżającego się konklawe:

A na koniec hołd, czyli sto najlepszych cytatów króla Nicka. Niech żyje!

Ostatnio dodane