NAJLEPSZE SOUNDTRACKI 2015, czyli co w muzyce piszczało | FILM.ORG.PL

NAJLEPSZE SOUNDTRACKI 2015, czyli co w muzyce piszczało








Jacek Lubiński
05.02.2016


Strony: 1 2 3 4

Każdy koniec roku (nawet z hakiem) to dobra okazja na różnorakie plebiscyty, deficyty, zestawienia, przeboje, podboje oraz wszelakie podsumowania, topy i inne listy „naj”. Na długo po Złotych Krabach i na chwilę przed Oscarami, które stanowią swoiste zwieńczenie sezonu wyróżnień, proponuję całkowicie subiektywną listę najciekawszych ścieżek dźwiękowych roku ubiegłego – ot, takie szybkie zwrócenie uwagi na te nuty, na które warto zwrócić uwagę. Nie wszystkie z tych pozycji miały okazję gościć jeszcze na ekranach polskich kin, część nie powstała do filmów, a parę reprezentuje typowo składankowy miks stylów i brzmień. Wszystkie jednak w jakiś sposób wyróżniają się z tłumu albumów z muzyką filmową. Żadnego przy tym nie faworyzuję, obierając drogę czysto alfabetyczną. Granie czas zacząć.

Do prawie każdej ścieżki dźwiękowej dorzuciłem fragment tej muzyki – warto posłuchać i sięgnąć po pełne albumy.

 *

 

top_33

33

Jeden z ostatnich, a biorąc pod uwagę datę wydania ostatni soundtrack od Jamesa Hornera, jakże dla niego typowy. Oryginalności nie znajdziemy tu dużo, lecz mamy za to sporo po prostu dobrych motywów, które dodatkowo okrasza przyjemna nutka optymizmu. Zgrabne połączenie etniki, liryki i elektroniki oraz, jak zawsze u tego twórcy, mnóstwo emocji ukrytych w muzyce – to atuty tej ścieżki. Doskonałe podsumowanie kariery maestra, które z pewnością nie będzie czasem straconym i bez znajomości filmu.


top_ant

Ant-Man

Człowiek-mrówka zaskoczył chyba wszystkich fanów Marvela – również w kwestii muzycznej, jaka do tej pory była raczej dość anonimowa. Na tle pozostałych filmów tego uniwersum, kompozycja Christophe’a Becka wyróżnia się przede wszystkim lekkością oraz figlarnością dźwięków – jest po prostu przednią zabawą, która doskonale uzupełnia się z luzackimi fragmentami piosenek (obecnych także na płycie). Płyta dobra na chwile odprężenia.

 


top_Creed

Creed. Narodziny legendy

Nowy narybek Hollywoodu, kompozytor prosto z zimnej Szwecji, szturmem wbił się w podświadomość fanów Rocky’ego tym zręcznym mariażem dawnego stylu z nowym rytmem. Jego ilustracja prezentuje odpowiednio wysoką jakość i z całą pewnością w żaden sposób nie profanuje dotychczasowego dorobku pięściarskiego. Nuty te mają w sobie znakomity klimat i niesamowitego kopa, który nadaje się nie tylko na godziny w siłowni. Świetne wyeksponowanie w ruchomym obrazie dodaje dodatkowych punktów sędziowskich. Warto!


top_det

Detektyw

Pierwszy sezon tego serialu był sukcesem, drugi ostudził lekko wrażenia. Ale to właśnie w nim do głosu doszły również muzyczne dźwięki – posępne, fatalistyczne, przygnębiające, jakże trafnie oddające całe widowisko na granicy snu i jawy. Album zawiera kawałki z obu odsłon Detektywa, więc klimat można ciąć siekierą, a kolejne nuty, które leniwie dobywają się z głośników, podświadomie przedostają się do krwiobiegu. Przerażająco uzależniające.


top_Rapture

Everybody’s Gone To The Rapture

Ilustracja do gry przygodowej, której punktem wyjścia jest podobne rozwiązanie, co w serialu Pozostawieni. Muzycznie obie te produkcje są zatem mocno zbliżone. Przoduje liryka o smutnym, wręcz elegijnym zabarwieniu oraz mnóstwo chórów – tutaj raz po raz wyśpiewujących ważne dla fabuły sentencje, można nawet powiedzieć, że napędzające rozgrywkę. Naprawdę ładna, elegancka muzyka, która swoją naturą powinna trafić zarówno do wielbicieli gier, filmów, jak i… opery. Niebanalna ścieżka, z którą warto pobyć sam na sam.


top_F4

Fantastyczna Czwórka

Jaką porażką okazał się film, wszyscy wiemy. Tym bardziej intryguje zatem dobór muzyki, za którą w tym wypadku odpowiadają Marco Beltrami i Phillip Glass. Duet mocno niecodzienny, zwłaszcza z uwagi na osobę tego drugiego, prezentującego tak daleki od fanfar superbohaterów styl, jak to tylko możliwe. Rezultatem tej współpracy intrygujące teksturami granie, które z pewnością nie będzie się każdemu podobała, lecz nie można mu odmówić swoistej świeżości w temacie. Mocno odmienna pozycja, która potrafi zafascynować zwłaszcza poza ekranem.

Jacek Lubiński

Jacek Lubiński

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.
Jacek Lubiński

Strony: 1 2 3 4





  • Małpa

    UNCLE sprawdza się świetnie poza filmem, Mad Max i Sicario są idealne i wyraziste w czasie oglądania (ale później nic wyjątkowego). Muzycznie 2015 rok wypadł tak sobie.

    • Łukasz Grzesik

      Nie do końca tak sobie.

  • bla_bla

    Ok, ale gdy już wpisujecie na listę soundtracków motywy muzyczne z gier, to róbcie to porządnie!
    Jakie tam Ori, pfff…






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Od szeptu w krzyk – BLADY STRACH (2003)

Następny tekst

PLANETA SINGLI. Jak showbiznes poznał szarą myszkę



Strony: 1 2 3 4

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE