Artykuł

NIEODWRACALNE. Analiza jednego ujęcia

Autor: Rafał Donica
opublikowano

Gwałt analny dokonany w filmie Gaspara Noego na Alex (Monica Bellucci), z całą pewnością przejdzie do historii kina jako najbardziej obrazowa, wstrząsająca i szokująca tego typu scena. Jej swoistego fenomenu należy doszukiwać się w kilku miejscach. Przede wszystkim reżyser postawił na przedstawienie aktu gwałtu od A do Z, czyli od poznania ofiary przez napastnika, poprzez zastraszenie jej, gwałt i w końcu pobicie.

Gaspar Noe nie poszedł jednak drogą, którą ostatnimi laty uskutecznia się w wielu filmach, pokazując na ekranie genitalia, czy akty płciowe na zbliżeniach, aż do finału (dużą porcję takiej twórczości można było obejrzeć na Festiwalu Nowe Horyzonty w roku 2004). U argentyńskiego reżysera w scenie gwałtu widzimy twarze: gwałciciela i ofiary – które skierowane są wprost w oko kamery. W warstwie dźwiękowej zaś słyszymy wrzaski, groźby i wyzwiska z jednej, i rozpaczliwe próby wołania o pomoc z drugiej strony. Słynna scena gwałtu, sfilmowana jednym ujęciem, trwa dokładnie 3 minuty i 24 sekundy. Dodać do tego należy oczywiście całą szarpaninę przed i masakrowanie twarzy Bellucci po gwałcie, co razem daje imponujący czas trwania 13 minut i 23 sekund jednego ujęcia! Przyjrzyjmy się teraz bliżej tej słynnej, choć bardzo przykrej i epatującej przemocą scenie. Wszystko rozpoczyna się w chwili, gdy Alex wychodzi elegancko ubrana na ulicę i próbuje złapać taksówkę. Kamera podąża za nią. Jakaś kobieta mówi Alex, żeby poszła tunelem, gdzie też się Alex udaje. Gdy wchodzi do podziemnego przejścia, kamera nagle robi szybki ruch do góry, jakby ostatnie spojrzenie na świat zewnętrzny i powraca, by dalej podążać za Bellucci.

Gwałt analny dokonany w filmie Gaspara Noego na Alex z całą pewnością przejdzie do historii kina.

Jest to o tyle interesujący nas moment, że podczas ruchu w górę śmiało można było dokonać cięcia montażowego – a właśnie upłynęły 2 minuty i 24 sekundy trwania ujęcia. Do samego już końca, nie będzie żadnych podejrzanych miejsc, w których twórcy mogliby zrobić cięcie. Alex podąża dalej, aż w podziemnym korytarzu spotyka swojego przyszłego gwałciciela, który kończy właśnie okładać pięściami jakąś kobietę. Kamera wciąż jest ruchoma i dynamiczna, podąża za obojgiem, gdy Alex jest już przyparta do ściany, a gwałciciel grozi jej nożem. Po upływie 4 minuty i 38 sekund, oboje osuwają się na ziemię – kamera wraz z nimi. Gwałciciel zaczyna dobierać się do Alex, wciąż jej grożąc i rzucając wyzwiska. Ruch kamery powoli ustaje, operator robi niewielkie oddalenie i mniej więcej w 5. minucie i 35. sekundzie kamera jest już nieruchoma i taka pozostanie na ponad 7 długich minut. Gra aktorów w tym długim ujęciu jest niezwykle sugestywna, a że musieli grać tę scenę kilka razy, tym bardziej należy się im szacunek, bo kilkuminutowa szarpanina i popychanina nie należy do zbyt łatwych i przyjemnych zadań aktorskich. Zdecydowanie łatwiejsze zajęcie miał operator kamery, który podczas kręcenia mógł sobie nawet pójść na piwo, bo przez wspomniane 7 minut kamera nie robiła nic ponad rejestrację tego, co znajdowało się przed nią. Idziemy dalej. W 6. minucie i 30. sekundzie na końcu korytarza pojawia się jakiś człowiek, który widząc, co się dzieje, wycofuje się. W 7 minucie i 20 sekundzie rozpoczyna się właściwy gwałt i właściwa, bardzo realistyczna gra aktorska. Wszystko trwa do 10. minuty i 44. sekundy, wtedy to gwałciciel schodzi z Alex i przez moment widać wyraźnie jego penisa – który został dorobiony dopiero w postprodukcji, jako efekt cyfrowy.

W momencie, gdy Alex próbuje czołgać się w głąb tunelu, kamera rusza z miejsca, przesuwając się w prawą stronę. Gwałciciel krzyczy do Alex, że jeszcze z nią nie skończył i podchodzi do niej. To właśnie tu ma miejsce dość skomplikowany manewr, gdyż oboje aktorów musiało bez pudła zagrać kopnięcie Alex w twarz. Gwałciciel robi to z całej siły, a szybkość i moc kopnięcia spotęgowana jest przyspieszeniem ujęcia, aby sprawić bardziej realne wrażenie. Głowa Alex odskakuje pod wpływem silnego ciosu, a jej twarz ocieka krwią. To oczywiście także efekt cyfrowy nałożony w postprodukcji na twarz Bellucci. W końcu oprawca kopie Alex w plecy i znowu w twarz – widz ma wrażenie, że nie ma w tym żadnej sztuczności i aż ciarki przechodzą po plecach. Gwałciciel siada okrakiem na Alex i uderza ją kilkukrotnie pięścią w twarz. Tu już dzieje się to za jego prawym kolanem, tak więc uderzenia zatrzymywały się z pewnością daleko od twarzy Bellucci lub lądowały na nodze aktora, czego widz oczywiście nie dostrzegał. Długie, trwające 13 minut i 23 sekundy ujęcie kończy się szybkim najazdem kamery – otacza ona bohaterów i filmuje ich z drugiej niż dotychczas strony. Wtedy oprawca uderza głową Alex kilkukrotnie o beton – oczywiście nie widzimy samego uderzenia, ale potworne wrażenie jest odpowiednio na widzach wywarte. W końcu gwałciciel wstaje, otrzepuje ręce, rzuca pod nosem jakiś komentarz i odchodzi. Kamera pokazuje sufit. Co by nie mówić o artystycznych wartościach tej niezwykle brutalnej sceny, pozostaje ona w pamięci na długo, w głównej mierze właśnie dzięki wykonaniu jej techniką jednego, długiego ujęcia.

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane