Artykuł

MÓJ SĄSIAD TOTORO – 30 lat od premiery. Japońskie wierzenia i znaczenie natury

Autor: Maja Budka
opublikowano

Hayao Miyazaki to japoński kreator dziecięcych marzeń. Animacje spod skrzydeł studia Ghibli to klasyki, na których wyrosło niejedno pokolenie Japończyków. Sam Totoro, bohater trzeciego filmu studia, wśród dzieci Kraju Kwitnącej Wiśni cieszy się taką popularnością jak Kubuś Puchatek w Wielkiej Brytanii. Stworzony przez Miyazakiego film Mój sąsiad Totoro niespodziewanie stał się jego sztandarową produkcją, która wyniosła go na firmamenty rodzimej sztuki animacji. Stając się, podobnie jak jego bajkowy bohater, ikoną dziecięcej kinematografii, tworzył przez lata światy nieprzeniknionej, dziewiczej natury i przyjaznych duchów, czerpiąc garściami z japońskich tradycji, odnajdując magię w zwykłej rzeczywistości.  

I właśnie w tym tkwi sekret jego dzieł, gdyż filmy Miyazakiego są przede wszystkim urzekające wizualnie.

Animacja to w Japonii wielki biznes, a studio Ghibli to jej skarb narodowy. Siedem dzieł studia znalazło się na liście 15 najbardziej dochodowych produkcji anime, a film Księżniczka Mononoke z 1997 roku w ojczyźnie przebił popularnością Titanica. Nic dziwnego, że Miyazaki, sprawując pieczę nad najlepszymi animacjami w kraju, jest otoczony wręcz boskim kultem. Porównywany jest do Walta Disneya, mimo iż amerykański wizjoner był raczej producentem, zaś Japończyk sam zakasywał rękawy i ręcznie malował swoje filmy. I właśnie w tym tkwi sekret jego dzieł, gdyż filmy Miyazakiego są przede wszystkim urzekające wizualnie. Stłumiona, subtelna paleta barw, niewymuszony realizm, dbałość o każdy najmniejszy szczegół.    

16 kwietnia 1988 roku swoją premierę miał Grobowiec świetlików Isao Takahaty, podobnie jak i Mój sąsiad Totoro Hayao Mizayakiego. Dwa tak różne od siebie filmy, jeden podniosły, drugi ciepły i sielankowy, miały niedługo wyraźnie zapisać się na kartach japońskiej kinematografii. W odróżnieniu od pierwszego filmu, który opowiada o tragedii wojny, akcja drugiego toczy się na prowincjach powojennej Japonii. Film otwierają letnie wiejskie krajobrazy satoyamy – mozaiki pól ryżowych, gęstych lasów, łąk, stawów i strumieni. Przyroda w całej swojej drobiazgowości jest, zaraz obok dwóch głównych bohaterek filmu, sióstr Mei i Satsuki, najważniejszą postacią historii, rozlewającą się bezwstydnie w niemal każdym kadrze. Każda roślina, kwiat, strumyk i przyległa do jego dna butelka są nieodłącznymi elementami realistycznego świata przedstawionego. Siostry wraz z tatą przeprowadzają się na ustronną wieś, gdzie czekać mają na powrót przebywającej w szpitalu mamy. Dziewczynki, oswajając się z nowym otoczeniem, dokładnie przeglądają każdy zakamarek nieznanej okolicy. Przechadzają się po wydeptanych ścieżkach wyłożonych posągami Jizō, opiekuna dzieci, słabych i podróżnych. Ojciec zabiera bohaterki do sanktuarium Shintō, które znajduje się na wzgórzu u stóp ogromnego boskiego drzewa kamforowego. Zdaniem ojca Mei i Satsuki, Profesora Kusakabe, drzewo to „pamięta dawne czasy, kiedy ludzie i drzewa byli przyjaciółmi”. Bohaterowie witają się tym samym z duchami lasu oraz proszą ich o opiekę. W świętym drzewie mieszkać mają także magiczne stworzenia lasu, w tym tytułowy Totoro, który już niedługo zawrze przyjaźń ze swoimi nowymi sąsiadkami. Czy Totoro, ogromny, biało-szary, puchaty stwór o czarnych pazurach i szerokim uśmiechu, który nocą zasiada na gałęziach drzew jest duchem lasu? Zdaniem samego reżysera:

Totoro nie jest duchem. Wierzę, że jest zwierzęciem, które żywi się żołędziami. Przypuszczam, że jest jedynie strażnikiem lasu.

Ostatnio dodane