Kto zgarnie Oscara? Część 1 – kategorie techniczne i muzyczne | FILM.ORG.PL

Kto zgarnie Oscara? Część 1 – kategorie techniczne i muzyczne








Kacper Kowalski
19.02.2013


Być może tegoroczny sezon nagród zapisze się w historii jako początek nowej oscarowej epoki. Takiej, która dla odmiany zacznie nas zaskakiwać, a nie raczyć wyświechtanymi pewniakami, powielać wybory innych organizacji i wywoływać głównie lekceważące ziewanie.

Gdybym rok temu rozpoczął taki elaborat słowami “to były ekscytujące miesiące”, prawdopodobnie sam nie uwierzyłbym w to, co piszę i wnet zacząłbym rozglądać się za bardziej wiarygodnymi banałami. Cóż frapującego jest w oczekiwaniu z marsową miną oczywistego wyniku, odbębnianiu prognozowanych przez wszystkich rezultatów, spokoju o zawartość portfela postawioną na pewniaków?

Tym razem jest jednak zgoła inaczej i z dumą pragnę zaanonsować wyścig z prawdziwego zdarzenia. Owszem, co prawda przyznające nagrody kapituły rozmiłowane są w “Argo”, co daje nam oczywistą wizję finału zmagań o najważniejsze trofeum, ale na uwagę zasługują niespodziewane roszady w nominacjach za reżyserię czy fakt, że w większości kategorii toczy się obecnie zacięta walka, a w wielu przypadkach dreszczyk emocji nie opuści nas aż do momentu otwarcia koperty. Ba, samo “Argo”, mimo doskonałej passy ma przynajmniej dwóch rywali, których ostateczny tryumf nie będzie wcale sporym zaskoczeniem.

Tryumf – słowo, które będzie padało w tej serii artykułów bardzo często. Omawiam 21 najważniejszych kategorii, w każdej wskazując prawdopodobnego zwycięzcę oraz drepczącą po piętach alternatywę. Jako nadworny Oscarolog KMF-u, zapraszam serdecznie!

Na dobry początek, biorę na warsztat oprawę filmów, dorzuciwszy ilustrację muzyczną.

Warto przypomnieć, że od 1996 roku Akademia hołduje trendowi, zgodnie z którym co edycję ich ulubiona superprodukcja honorowana jest przynajmniej trzema Oscarami za dokonania realizatorskie. Wyjątkiem jest może 2007, gdyż krztynę ciężko nazwać “El laberinto del fauno” superprodukcją, ale i tak, zgodnie z regułą, trzy statuetki za oprawę techniczną trafiły w ręce jednego filmu. W ramach pielęgnacji tradycji, z dużą dozą prawdopodobieństwa można postawić na taki obrót spraw i w tym roku, zwłaszcza mając na uwadze technologiczną maestrię “Life of Pi”, aprobatę dla “Skyfall” (rzadkość w bondowskiej franczyzie), ciągoty do teatralnej poetyki Joe Wrighta, widowiskowość “Les Misérables” czy też nostalgiczny powrót do Śródziemia.

MONTAŻ

Jak powszechnie wiadomo, dwie najistotniejsze kategorie z dynastii technikaliów to montaż oraz zdjęcia. Konsensus głosi, że (przynajmniej) nominacja za ten pierwszy jest niezbędna kandydatowi za najlepszy film. W tym roku, dla odmiany, statuetka trafi zapewne do generalnego faworyta oscarowego wyścigu, “Argo”. W zasadzie jestem dosyć spokojny, że niezależnie od finału batalii o najlepszy film, thriller ma już trofeum w sakwie, co zawdzięcza nie tylko swojej przytłaczającej popularności, ale nagrodom ACE (Gildii Montażystów) i BAFTA. Mniej śmiało szepcze się także o szansach “Silver Linings Playbook” (nagroda ACE w kategorii komedia/musical nie jest potrzebna, by zauważyć, że film w dużej mierze zawdzięcza energiczność montażowi) oraz przedniej kompozycji “Zero Dark Thirty”. Alternatywę dostrzegam przede wszystkim w filmie Bigelow, ale na wypadek efektu kuli śniegowej w przypadku wielkiego zwycięstwa dzieła Russella, pamiętałbym o nim i tutaj.

Tryumf: “Argo”, William Goldenberg

Alternatywa: “Zero Dark Thirty”, William Goldenberg, Dylan Tichenor

ZDJĘCIA

Zdjęcia to jak zwykle temat na osobny esej. Choć do niedawna przewidywaniu nominacji dla “Skyfall” towarzyszyła odrobina szaleństwa, po nagrodzeniu filmu przez ASC (Gildię Operatorów) jest obecnie jednym z faworytów. Znając jednak sympatię Akademii do filmów wypełnionych CGI w 3D (“Avatar, “Hugo”), nagroda trafi najpewniej do “Life of Pi”, które już zdążyło pokonać samego Bonda na gali BAFTA. Krzykliwość powinna przemówić do kapituły bardziej, ale po drugiej stronie barykady mamy przecież nienagrodzonego wciąż weterena odpowiedzialnego za zdjęcia w przeboju z przeszło miliardem dolarów na koncie i świeże wspomnienia o znakomitej passie Wally’ego Pfistera, którego estetyka w filmach Nolana przypomina nieco “Skyfall”. Bajeczna poetyka pełna soczystych filtrów, barw, tonów stanie więc w szranki z poetyką posępnego techno-thrillera.

Tryumf: “Life of Pi”, Claudio Miranda

Alternatywa: “Skyfall”, Roger Deakins

SCENOGRAFIA

W walce o nagrodę za scenografię od początku liczą się głównie “Anna Karenina” oraz “Les Misérables”. Pierwsze zbiera wyróżnienia za ogrom pracy i stylizację na teatralny spektakl, czego świadomość zachowują tylko widzowie, jednocześnie odtwarzając arystokratyczną domenę i tworząc naturalne środowisko bohaterów. Drugi ujmuje tchnięciem życia w paryskie ulice, jakby żywcem wyjęte z XIX wieku czy choćby robiącą wrażenie sceną otwierającą. Wygląda na to, że dopiero kolejne odsłony “Hobbita” zdołają wskórać w tej kategorii coś więcej niż nominację. Ostatecznie oddaję palmę pierwszeństwa musicalowi w reżyserii Toma Hoopera, który jest w tej kategorii ulubieńcem Brytyjczyków.

Tryumf: “Les Misérables”

Alternatywa: “Anna Karenina”

KOSTIUMY

Arystokratyczny splendor “Anny Kareniny” przejawia się także w wykonanych z pietyzmem kostiumach, które idealnie wpisują się w gusta Akademii. W tej kategorii film uważany jest za niedoścignionego faworyta, któremu zagraża jedynie “Les Misérables”.

Tryumf: “Anna Karenina”

Alternatywa: “Les Misérables”

DŹWIĘK

Sekcja techniczna to także dźwięk. Akademia skłoni się zapewne ku “Les Misérables”, zwycięzcy nagród BAFTA, CAS (Gildia Dźwiękowców) oraz MPSE (Gildia Montażystów Dźwięku), jako że musicale są w tej kategorii cenione, a dodatkowo warto pamiętać o głośnym chwycie związanym z wykonywaniem utworów na planie zamiast dogrywania wokalu w studio. Miłość do “Life of Pi” może okazać się jednak nad wyraz widoczna i tutaj.

Tryumf: “Les Misérables”

Alternatywa: “Life of Pi”

 MONTAŻ DŹWIĘKU

Zdaniem MPSE, laur za montaż dźwięku powinien przypaść przede wszystkim najnowszej odsłonie Bonda lub filmowi Anga Lee. Osobiście obstawiam chęć nagrodzenia za efekty dźwiękowe ulubionej superprodukcji Akademii. Głównym rywalem jest “Argo”, które AMPAS może zechcieć odfajkować, gdzie tylko będzie to możliwe. Jednocześnie nie skreślałbym także “Skyfall”.

Tryumf: “Life of Pi”

Alternatywa: “Argo”

EFEKTY SPECJALNE

Efekty specjalne najczęściej są żywym dowodem na afirmację braku subtelności. Wygenerowany przez CGI tygrys z werwą wraz z resztą zwierzęcego królestwa, zjawiskowe pejzaże czy parę miażdżących sekwencji to wystarczające powody, by i tutaj nagrodzić “Life of Pi”, które w dodatku ma już na koncie nagrodę BAFTA. Sporą szansę ma również “Hobbit”, w którym Śródziemie powraca do życia pstrokate jak nigdy.

Tryumf: “Life of Pi”

Alternatywa: “The Hobbit: An Unexpected Journey”

CHARAKTERYZACJA

W nagradzaniu charakteryzacji Akademia kieruje się natomiast zupełnie przeciwną mentalnością. Mimo, że to w “Hobbicie” aktorzy przeszli najbardziej imponującą metamorfozę, statuetka trafi najpewniej do “Les Misérables”, bo akurat w tej kategorii członkowie gremium lubią pamiętać o ludzkim pierwiastku i powściągliwości.

Tryumf: “Les Misérables”

Alternatywa: “The Hobbit: An Unexpected Journey”

MUZYKA

Nagroda za muzykę przypadnie prawdopodobnie “Life of Pi”, gdyż członkowie kapituły rozsmakować się mogą w eklektyzmie instrumentalnym oraz bogactwie soundtracku Danny. Solidnym kandydatem jest także elektryzująca muzyka Newmana pełna ambientowych naleciałości i nawiązań do oldschoolu.

Tryumf: Mychael Danna, “Life of Pi”

Alternatywa: Thomas Newman, “Skyfall”

PIOSENKA

Trofeum za piosenkę oryginalną bez większych trudności powinno zostać upolowane przez Adele, o której mówi się się w tym kontekście od października. Jest to zarazem najlepsza szansa na nagrodzenie “Skyfall”. Dla zasady wspomnę też o “Suddenly” z “Les Misérables”, ale wątpię, by cokolwiek mogło zatrzymać triumfalny pochód wokalistki.

Tryumf: “Skyfall”, “Skyfall”

Alternatywa: “Suddenly”, “Les Misérables”

 

 

Kategorie aktorskie – jutro. 







  • Rafał Donica

    Super tekst, czekam na kolejne kategorie. PS. Wczoraj zaliczyłem „Życie PI” – nie wiem skąd zachwyt akademii tym filmem i miejsce w TOP 250 na IMDb, film kładzie cyfrowy tygrys wykonany gorzej od Golluma z „Dwóch wież”, a dzieli ich przecież cała dekada. Nie zaangażowała mnie wielka przygoda PI, za kolorowo, za bajkowo, za cyfrowo.

    • a widzisz. Ja z kolei dopiero kilka tygodni PO seansie dowiedziałem się, że tygrys był efektem specjalnym. Byłem przekonany, że to normalne sceny z prawdziwym zwierzęciem.

      Większa wtopa to nominacja dla Pi za najlepszą… scenografię :) Rozumiem każda inna nominacja, ale łódka? Chora sytuacja, szczególnie gdy się porówna pietyzm, z jakim wykonano Les Miserables, Hobbita, Lincolna, Annę Kareninę. Już Bitwa pod Wiedniem bardziej zasługuje na nominację w tej kategorii niż Pi.

      • Rafał Donica

        Owszem, w niektórych ujęciach tygrys wyglądał wiarygodnie, ale to raczej w tych leżących / siedzących, bo gdy tylko zaczynał iść albo ruszać się dynamicznie, komputeroza aż raziła w oczy i burzyła dramaturgię / magię większości scen z tygrysem.

        • Mefisto

          Rafale, raczysz żartować – przecież ten tygrys jest jak żywy!, czego bynajmniej nie mogę powiedzieć o starym Gollumie, który może i wrażenie robił, ale dalej pozostawał CGI animką, a w Życiu Pi w pierwszej chwili pomyślałem, że oprócz komputera na plan naprawdę wpuścili tygrysa.

          • Rafał Donica

            Nie, nie raczę żartować.

          • Mefisto

            A, to wszystko zmienia :)

        • serio? Widziałem film 2x w kinie i za drugim razem jeszcze dokładniej przyglądałem się efektom. Jak dla mnie nie było w historii świata lepiej wygenerowanej komputerowo postaci. Od początku do końca żywy tygrys :) A może jestem ślepy? :)

          • Rafał Donica

            Zgadza się, w niektórych ujęciach jest jak zywy, przeważnie jak leży jak nieżywy ;p. Niestety, gdy biega lub chodzi ma miejsce syndrom „lekkości / niedowagi”, której nie cierpię w animowanych stworzeniach – chodzi o to, że postać porusza sie jakby nie miała odpowiedniej masy, zbyt lekko, jak coś… nadmuchanego. Gollum czy King Kong dlatego wypadały na ekranie lepiej i wiarygodniej, bo nie mają swojego odpowiednika w rzeczywistym świecie, natomiast w przypadku cyfrowego tygrysa mamy go z czym porównać i niestety sporo mu brakuje do ruchów prawdziwego zwierzęcia.

  • Jakuzzi

    Faktem jest, że, w przeciwieństwie do ostatnich lat, w tym roku w kilku istotnych kategoriach brak jest wyraźnych faworytów, przez co rozdanie jest dużo mniej przewidywalne. W moim jednak przypadku nie pociąga to za sobą ekscytacji, bo zdecydowana większość tegorocznych filmów ani ziębi, ani grzeje, wielkich filmów nie ma wcale, dominuje poprawność.

    Na marginesie mówiąc, przy kolejnych odsłonach oscarowych przewidywań, wartoby rozważyć przearanżowanie konstrukcji graficznej artykułu, gdyż obecna jest mało czytelna – mimo iż wyszczególnione są postery poszczególnych nominowanych, to konkretne kategorie trzeba już wyłapywać z tekstu, a poza tym nie ma wskazania nazwisk nominowanych, choć przydałoby się.

  • unfinished

    „TRUDNO”, nie „CIĘŻKO”!

    • Rafał Donica

      Zapamiętałem tę różnicę po seansie „Powrotu do przyszłości” – Marty mówił: „Ciężka sprawa”, na co Doc: „Macie tam w przyszłości jakieś problemy z grawitacją?” :)

  • Jakuzzi

    Teraz znacznie lepiej.

  • Domi

    Trzymam kciuki za „Argo” :)

  • Pingback: Kto zgarnie Oscara? Część 2 – kategorie aktorskie | Film.org.pl()

  • Zastanawia mnie jedno: dlaczego „Avengers” ma nominację tylko w jednej kategorii technicznej? Powinien być nominowany w co najmniej trzech kategoriach.

  • Pingback: Kto zgarnie Oscara? Część 3 – reżyserzy i scenarusze | Film.org.pl()

  • Pingback: Kto zgarnie Oscara? Część 4 – najlepsze filmy | Film.org.pl()






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Die hard, szklana pułapko!

Następny tekst

The Perks of Being a Wallflower



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE