FOUND FOOTAGE - TAŚMY PRAWDY | FILM.ORG.PL

FOUND FOOTAGE – TAŚMY PRAWDY








Jakub Piwoński
31.10.2012


 

Fabuła oparta na faktach. Ile razy widzieliśmy podobną informację umieszczoną przed rozpoczynającym się seansem? Z hasłem tym przede wszystkim utożsamiamy serię ckliwych, telewizyjnych filmów obyczajowych, dramatów wojennych, czy filmów biograficznych powstałych na bazie historii z życia wziętych.

Jednak istotne jest, że sugerowanie widzowi mierzenia się z prawdą, pełniło i pełni do dziś rolę najtańszego chwytu marketingowego. Wiedząc bowiem, że dana fabuła została stworzona na bazie autentycznych wydarzeń, żywcem wyjętych z rzeczywistości widza, widz ten nie może przejść obok niej obojętnie. Dlaczego? Bo fakt zawsze oddziałuje lepiej od fikcji. Bo prawda zawsze będzie przejmować bardziej od iluzji. Takie psychologiczne uwarunkowania. Ponadto, ludzie wyraźnie potrzebują historii autentycznych, gdyż często działają one terapeutycznie, dając ważną możliwość utożsamienia się z prawdziwymi bohaterami i ich trudnymi losami. Jednak w pewnym momencie filmowcy poszli o krok dalej. „Konwencja prawdy” poszerzyła swoje horyzonty. Nowa droga oddziaływania prawdą nie ma jednak w sobie nic wspólnego z możliwościami terapeutycznymi.

Found footage (czyli dosłownie „znaleziony materiał filmowy”), jest gatunkiem produkcji filmowej, szczególnie horroru i SF, w którym całość, tudzież istotna część, jest zaprezentowana w roli znalezionego filmu lub nagrań na taśmie wideo. Materiał ten najczęściej został pozostawiony przez zaginionych lub tragicznie zmarłych bohaterów fabuły. Wydarzenia na ekranie rejestrowane są przez kamerę trzymaną w ręce. Operatorami filmu są więc jego aktorzy, którzy zazwyczaj sami kontrolują swoją grę i wypowiadane kwestie. Charakterystyczna chybotliwa praca kamery, naturalistyczna gra aktorów i utrzymane w takiej samej stylistyce dialogi, służą do wywołania wrażenia realizmu. Wrażenia tak osobliwego, że zasługującego na własne skategoryzowanie.

Tak, jak historie telewizyjnych filmów opartych na faktach, prezentują realizm fabularny, tak filmy spod znaku found footage, prezentują realizm wynikający z ich realizacji. Prawda w found footage nie polega na śledzeniu historii z życia wziętej, a na śledzeniu fikcji w taki sposób, żeby stwarzała nieodparte wrażenie prawdy. To siła, na której opierają się wszystkie filmy z tego podgatunku. Siła, która najczęściej wykorzystywana jest do skutecznego operowania strachem, gdyż to właśnie horror jest tym gatunkiem, w którym formuła „znalezionych taśm” czuje się najlepiej.

Horrory found footage często utożsamiane są z nową formą cinema verite, czyli filmami kręconymi „z ręki”. Równie często przybierają więc formę paradokumentu. Nie dajmy się jednak zwieść tej zwodniczej metodzie realizacyjnej, gdyż operuje wydarzeniami, które nigdy nie zostały udokumentowane. To tylko swoista gra z widzem, która ma na celu wywołanie w nim pożądanego efektu strachu. Owa gra polega na posługiwaniu się stylistyką taśm audio, kojarzących się z domowymi sposobami realizacji filmu, z reguły wykorzystywanych do utrwalania najistotniejszych wspomnień z naszego życia. Pod rozpoznawalną stylistyką amatorskich nagrań, kryje się więc pewna informacja, która w naszej podświadomości kojarzona jest z wiarygodnością. Gdy zatem przy pomocy tak prostych środków przyjmiemy, że oglądany horror ma znamiona prawdy, wówczas bardzo łatwo będzie nas przestraszyć. Bardzo łatwo będzie nas zaangażować w coś, co tylko z wierzchu wygląda autentycznie. W środku jest pełne uproszczeń i fabularnych schematów. Jednak nie to jest najważniejsze. Horrory i SF spod znaku found footage zawsze uwodzić nas będą nietuzinkową sugestywnością. Bo bez względu na to z jak sztampową fabułą mamy do czynienia, czy możemy przejść obojętnie obok historii, która opowiadana jest w sposób tak realistyczny, że przypomina nam pod tym względem ślub naszego brata? Found footage jest więc postmodernistycznym tworem, który przerabia i odświeża stare schematy fabularne, wzbogacając je oryginalną stylistyką. Found Footage to znak czasów, to nowa/stara jakość.

Poniżej prezentuję listę filmów, których sugestywność, wynikająca z charakterystycznej stylistyki, działa na widza jeszcze długo po seansie. Listę tworzyłem całkowicie subiektywnie i starałem się do niej dobierać tytuły w taki sposób, aby zamieścić na niej zarówno filmy znane i cenione, jak i te, po których słuch już zaginął.  Przedstawiam trzynaście najbardziej intrygujących taśm imitujących prawdę.  Filmy ułożone są według daty ich powstania.

Cannibal Holocaust (1980)

reż. Ruggero Deodato

 

Film dzieli się na dwie fabularne części. W pierwszej śledzimy losy ratowników, którzy w amazońskiej dżungli szukają śladów zaginionej ekipy filmowców.  Poszukiwana ekspedycja wybrała się do dżungli w celu nakręcenia dokumentu o zamieszkujących okolicę kanibalach. W drugiej części filmu, będącej już typowym found footage, oglądamy znalezione przez ratowników taśmy, będące zapisem makabrycznych wydarzeń. Wydarzeń, w które zaangażowana była poszukiwana ekipa filmowców.

Nie wiem czy film ten był pierwszym, zbudowanym na motywie znalezionych taśm. Ten podgatunek cechuje w końcu nieograniczona swoboda i przystępność realizacyjna. Wiem jednak, że „Cannibal Holocaust” na pewno pozostaje pierwszym tak głośnym i wzbudzającym tak silne, często skrajne, emocje. Swego czasu zakazano go w 60. krajach. Na jego premierze reżyser, Ruggero Deodeto, musiał pojawić się w towarzystwie aktorów, gdyż sceny ich filmowej śmierci były tak realistyczne, że wzbudziły uzasadnioną obawę bycia prawdą. Zabite jednak zostały zwierzęta – żółw, świnia, ryjówka i małpa. Organizacje broniące  praw zwierząt drżały w posadach. Nie należy jednak zapominać, że pod makabryczną formą filmu, ukryte jest nad wyraz aktualne przesłanie, o relatywizmie moralnym człowieka ucywilizowanego, który w określonych warunkach przypomni sobie o drzemiących w nim, zwierzęcych instynktach.

WIĘCEJ:

Recenzja „Cannibal Holocaust”

Recenzja soundtracku „Cannibal Holocaust”

 

Alien Abduction: Incident in Lake County/Porwani przez obcych (1998)

reż. Dean Alioto

Jedyny film z tego zestawienia, który nie trafił do szerszej dystrybucji.  Jednak, jakby nie patrzeć, wpływa to na jego siermiężną realizację, a co z tym idzie, realizm przedstawionych wydarzeń. Film opowiada o losach amerykańskiej rodziny, która podczas jednej z kolacji dziękczynnych, zostaje zaatakowana przez przybyszów z kosmosu. Akcja rozwija się bardzo powoli. Najmłodszy z trójki braci rejestruje uroczystość, gdy nagle widać błyski świateł. Chwile potem w domu następuje awaria prądu. Gdy bracia postanawiają sprawdzić co się dzieje, natrafiają na statek Obcych, który wylądował w okolicy.  Od tej pory rodzina musi bronić się przed licznymi ingerencjami kosmitów. Ten telewizyjny film powstał jeszcze przed sukcesem „The Blair Witch Projekt”. Można przypuszczać, iż twórcy hitu found footage, podpatrzeli kilka rozwiązań od telewizyjnego poprzednika. Do znamiennych elementów należy książkowe wręcz stopniowanie napięcia i wyjątkowa dokumentarność materiału. Motyw spotkania człowieka z obcą formą życia, w tych „znalezionych taśmach” działa na naszą wyobraźnie silniej, niż niejeden tradycyjny film z gatunku SF.

 

Blair Witch Project (1999)

reż. Daniel Myrick, Eduardo Sánchez

 

Trójka studentów szkoły filmowej wyrusza do lasu w okolicach Burkittesville, by nakręcić dokument inspirowany lokalną legendą o Wiedźmie z Blair. Jak mówią podania, owa wiedźma zasłynęła z torturowania i zabijania dzieci. Jak nie trudno się domyślić, proste z góry zadanie po niedługim czasie zamienia się w koszmar. Fabuła nie jest skomplikowana, ale jest idealnie wyważona i doprawiona nutą tajemnicy. Film wywołał spore kontrowersje, głównie przez swoją wyjątkowo wiarygodną kampanię promocyjną. Jej celem było przekonanie publiki, że taśmy z nagraniami losów studentów, są autentyczne. Trzeba przyznać, iż w dużej mierze się to udało. Nigdy nie zapomnę tych artykułów w czasopismach filmowych, w których czytało się o tragedii jaką przeżyli studenci, i o tym, że film jest ostatnią rzeczą jaka po nich pozostała. To nieustające wrażenie obcowania z prawdziwymi wydarzeniami,  stanowi o sile klimatu tego skromnego horroru. Wrażenie to jest tak mocne, że działa nawet wtedy, gdy wiemy już, że studenci to aktorzy, a taśmy nie zostały nakręcone na bazie prawdziwych wydarzeń. Wiem, bo sprawdziłem po kilku latach od pierwszego seansu. Unikalny realizm i pomysłowa kampania promocyjna poprowadziły ten film do ogromnego sukcesu komercyjnego, otwierającego drzwi (słabej) kontynuacji  oraz innym filmom found footage. „Blair WItch Projekt” to swoiste arcydzieło w swym skromnym podgatunku i zdecydowanie najważniejszy film na tej liście.

WIĘCEJ:

Recenzja soundtracku „Blair Witch Project”

Opis sequeli „Blair Witch Project”

Dyskusja na forum KMF

Recenzja soundtracku „Blair Witch Project 2”

 

Noroi (2005)

reż. Kôji Shiraishi

 

Masafumi Kobayashi jest reporterem zajmującym się zjawiskami paranormalnymi. Na początku filmu zostajemy poinformowani, że Kobayashi zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a video, które za moment obejrzymy jest materiałem z jego ostatniego śledztwa. Obejmuje ono próbę rozwiązania zagadki tajemniczych zjawisk mających miejsce w Japonii na przestrzeni kilku miesięcy. Pierwsza część „Noroi” wydaje się być mało spójna, nastawiona na szokowanie widza kolejnymi niewyjaśnionymi zbrodniami i ekscentrycznymi postaciami. Dopiero od połowy zaczyna okazywać się, że początkowa chaotyczność jest celowym zabiegiem twórców. Druga część filmu udowadnia, że „Noroi” jest doskonale skonstruowaną opowieścią, która w interesujący i przekonywujący sposób łączy pozornie niepasujące elementy makabrycznej układanki. Film Shiraishiego ma swoje minusy (z momentami zbyt teatralnym zachowaniem aktorów na czele), lecz jak na konwencję found footage zaskakuje złożonością scenariusza i dbałością o szczegóły. Dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa. [Fidel]

WIĘCEJ:

Krótka dyskusja na forum KMF

Behind the mask: The Rise of Leslie Vernon (2006)

reż. Scott Glosserman

 

Grupa dokumentalistów postanawia nakręcić materiał o seryjnym mordercy. Gdy już udaje im się nawiązać kontakt z domniemanym skrytobójcą, za jego namową postanawiają nagrywać jego skrupulatne przygotowania do masakry. „Behind the Mask:…” nie jest jednak zwykłym horrorem. To meta-horror, który ma na celu wypunktowanie specyfiki filmów, w których spustoszenie sieją kultowi seryjni mordercy (Jason, Michael i Freddy). Przybiera do tego lekko ironiczną i satyryczną maskę, co pozwala widzowi patrzeć na całość z dużym przymrużeniem oka. Tym razem, found footga zostaje więc użyte, jako narzędzie do analizy slasherowej konwencji. Ciekawie i pomysłowo rozpisany scenariusz jest głównym atutem tego specyficznego filmu.

 

The Poughkeepsie Tapes (2007)

reż. John Erick Dowdle

 

Wyraźnie stylizowany na dokument film, opowiada o działaniach seryjnego mordercy. Policja natrafia na taśmy, które są zapiskiem makabrycznych zbrodni. Ich dogłębna analiza potrafi przybliżyć początki działania mordercy, jego metody i portret psychologiczny. Zapiski mordów przeplatają się z wypowiedziami ludzi zaangażowanych w śledztwo i rodzin ofiar.  Stworzony przez twórców „The Poughkeepsie Tapes” portret przesiąkniętego złem osobnika, jest archetypicznym przykładem mordercy uniwersalnego, cechującego się bezwzględnością i perfekcjonizmem, stanowiącego zagrożenie dla każdego z nas. Film oddziałuje lepiej niż niejeden mroczny kryminał o seryjnych morderstwach.

 

[Rec] (2007)

reż. Jaume Balagueró, Paco Plaza

 

Seria, której tytuł wprost odnosi się do specyfiki found footage. Tym razem kamera zarejestrowała przebieg akcji ratunkowej strażaków, która przeprowadzana była w pewnej kamienicy. Znajdujący się w  budynku mieszkańcy, przejawiają znamiona dziwnej choroby, charakteryzującej się napadami dzikiego szału. Wydarzenia przedstawiane są z perspektywy ekipy telewizyjnej, której pierwotnym zadaniem było nakręcenie reportażu o pracy strażaków.  Rutynowa akcja szybko przeradza się w tragedię, gdyż reporterzy zostają uwięzieni w budynku razem z niebezpiecznymi mieszkańcami. Stylistyka found footage została tutaj wyraźnie zdynamizowana i wypchana adrenaliną, dzięki czemu film charakteryzuje klimat nieustającego napięcia. Taśmy te były swego rodzaju fenomenem i zapoczątkowały ogólnoświatową modę na hiszpański horror. Dały też początek serii kontynuacji i remaków.

 

WIĘCEJ:

Recenzja „[REC]”

Opis sequeli „[REC]”

Porównanie „[REC]” i jego amerykańskiego remaku

Dyskusja na forum KMF

Recenzja „[REC] 2”

 

Diary of the dead/ Kroniki żywych trupów (2007)

reż. George A. Romero

Wytarty do bólu schemat filmów o zombie, powrócił dzięki mistrzowi tej tematyki. George A Romero ani na chwilę nie próbuje być  oryginalny. Bierzmy jednak pod uwagę, że on nie musi już nic nikomu udowadniać. Bezkompromisowo wraca więc do świata opanowanego przez żywe trupy, by raz jeszcze opowiedzieć historię, którą co prawda każdy z nas zna, ale nigdy nie przeżywał jej w tak przekonujący sposób.  Fakt, że całość wyraźnie trąci kiczem, zarówno w grze aktorów jak i samej realizacji, ale produkcje Romero właśnie do tego nas przyzwyczaiły. Co ważne, charakterystyczne dla tego twórcy posługiwanie się alegorią i tym razem dało się we znaki. Żywe trupy to wciąż zło płynące z nas samych, nasze samounicestwienie, wynikające z konsumpcyjnego stylu życia. Zdjęcia kręcone „z ręki”, stanowią tylko nową metodę do lepszego oddziaływania na widza.

 

Paranormal activity (2007)

reż. Oren Peli

Cała seria oparta jest na podobnym schemacie fabularnym. Znalezione taśmy tym razem prowadzą nas do nawiedzonego domostwa, którego mieszkańcy, na skutek kolejnych niecodziennych zajść, postanowili założyć monitoring. Domownicy szybko orientują się, że mają do czynienia z istotą nadprzyrodzoną, której złe zamiary  zagrażają spokojnej egzystencji rodziny. Widz śledzi poszczególne nocne projekcje, w których groza zaczyna się od samoistnie otwierających się drzwiach i poruszaniu przedmiotów, dźwiękach niewiadomego pochodzenia, a kończy na opętaniu jednej z głównych postaci. Film, podobnie jak inne skromne budżetowo produkcje z tego podgatunku, osiągnął duży sukces komercyjny. Jego rezultatem było powstanie kontynuacji, które może nie przerażały już tak jak część pierwsza, ale dalej potrafiły oddziaływać na widza charakterystycznym minimalizmem. Seria ta posiada więc własną osobowość, dzięki której ma większą szansę na kolejne sukcesy oraz na utrwalenie się w pamięci masowej.

 

WIĘCEJ:

Zbiór recenzji „Paranormal Activity”

Opis sequeli „Paranormal Activity”

„Paranormal Activity” na forum KMF

Recenzja „Paranormal Activity 2”

Recenzja „Paranormal Activity 3”

Recenzja „Paranormal Activity 4”

 

Cloverfield/ Projekt: Monster (2008)

reż. Matt Reeves

Pożegnalne przyjęcie zorganizowane dla jednego z bohaterów, zostaje przerwane serią wstrząsów. Szybko okazuję się, że okolicy nie nawiedza zwykłe trzęsienie ziemi, a potwór z innego świata. Odtąd grupka przyjaciół musi walczyć o przetrwanie w skrupulatnie niszczonym i opanowywanym mieście, oczywiście, rejestrując przebieg tych wydarzeń na kamerze. Film stanowi zgrabne połączenie klasycznego monster movie ze stylistyką fund footage. Wypełnia go wartka akcja i nienaganna oprawa audiowizualna. Wszystko w idealnych proporcjach.

WIĘCEJ:

Recenzja filmu

„Projekt: Monster” na forum KMF

 

Trollhunter/ Łowca trolli (2010)

reż. André Øvredal

Norweska odpowiedź na postępującą popularność podgatunku found footage. Trójka studentów motywowana chęcią nakręcenia dokumentu o domniemanym pogromcy niedźwiedzi, poznaje na czym naprawdę polega jego praca. Stwory, z którymi musi mierzyć się ten tajemniczy kłusownik w niczym nie przypominają jednak niedźwiedzi.  Liczne podania o zamieszkujących norweskie lasy trollach okazują się być prawdziwe. Dla filmu znamienne są wyjątkowej jakości efekty wizualne, dzięki którym bardzo realistycznie powołano do życia tytułowe stwory. Co ciekawe, w „Trollhunter” za sprawą głównego przysmaku trolli, ukryty jest także przekaz… antychrześcijański. Już zapowiedziany jest amerykański remake.

WIĘCEJ:

Recenzja „Łowcy trolli”

Dyskusja na forum KMF

 

Apollo 18 (2010)

reż. Gonzalo López-Gallego

 

Found Footage w objęciach najbardziej klasycznego motywu science fiction. Mowa oczywiście o  motywie podróży na księżyc i eksploracji kosmosu. Jak wiadomo, pierwszą załogową misją, która z sukcesem wylądowała na księżycu, była misja Apollo 11 z roku 1969 r. Później było ich jeszcze pięć. Misja 17. przeprowadzona w 72 r. jest ostatnią oficjalną. Jednak rok później Departament Obrony sfinansował kolejną misję, która tym razem miała być objęta najwyższą klauzulą tajności. Film stanowi zapis tragicznych wydarzeń, których uczestnikami są astronauci wysłani na księżyc.  Muszę przyznać, iż wahałem się czy tytuł ten dodać do listy wartościowych przedstawicieli nurty found footage. Wątpliwości rodzi mało angażująca fabuła, rezultatem której jest  wyczuwalna momentami nuda. Na uwagę jednak zasługuje genialny pomysł wyjściowy, nawiązujący do popularnej teorii spiskowej, oraz wyjątkowe zdjęcia, będące stylistycznym wspomnieniem minionej epoki. Choćby przez te dwa elementy obraz ten powinien znaleźć swoich zwolenników, jeśli nie wśród amatorów horrorów found footage, to choćby wśród miłośników teorii spiskowych.

 

WIĘCEJ:

Dyskusja na forum KMF

Kronika (2012)

reż. Josh Trank

Podczas jednej z młodzieżowych balang, trójka przyjaciół postanawia oddalić się od reszty imprezowiczów. W okolicy natrafiają na dół, w którego środku odnajdują tajemniczy, niebieski głaz. Od tamtej pory nabywają irracjonalnych umiejętności. Potrafią między innymi posługiwać się telekinezą i latać. Jeden z trójki przyjaciół postanawia dokumentować wszystkie ich poczynania na kamerze. Jednak, gdy nadnaturalne moce doprawiane są emocjonalnymi zaburzeniami, szybko wymykają się spod ich kontroli. Kronika wykorzystuje techniki found footage do opowiedzenia historii SF, znanej z niejednego superbohaterskiego komiksu.  Gdzieś w tle pobrzmiewają trudy dorastania, choć sam film stanowi głównie popis możliwości speców od efektów wizualnych. Droga, jaką obrali twórcy tego młodzieżowego widowiska, jest jednak słuszna.

 

WIĘCEJ:

Recenzja filmu

Dyskusja na forum KMF

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

PARANORMAL ACTIVITY 4

Następny tekst

Looper



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE