Demon kosmicznej otchłani. O gigerowskim Xenomorphie słów kilka | FILM.ORG.PL

Demon kosmicznej otchłani. O gigerowskim Xenomorphie słów kilka








Adam Nguyen
14.05.2014


a3

Początek lat 90. Ja – czteroletni, mały, gruby, w piżamie. O tej porze powinienem był już spać, ale czmychnąłem z pokoju i ukradkiem zszedłem schodami w dół, by podglądnąć rodziców siedzących na kanapie i oglądających „Obcego 3” na pirackim VHS. Sceną lecącą akurat w momencie gdy przysiadłem pod ścianą salonu, był ikoniczny moment, w którym Xenomorph zbliżył pysk do twarzy Ripley. Scena ta wryła się w mój dziecięcy mózg z siłą, która sprawiła, że dołączyła ona do tej wąskiej grupy filmowych obrazów ciągnących się za człowiekiem całe życie. Widok otwierającego się, czarnego, oślizgłego pyska z niepokojąco ludzkim uzębieniem, sprawił, że gdzieś tam w środku dostałem nerwicy frontowej.

Nie oglądałem wielu horrorów gdy byłem szczeniakiem, z prostego powodu, że jako smarkacz był ze mnie straszny mięczak i prawie każdy nocny seans filmowych straszydeł, kończył się koszmarami i niemożliwością zaśnięcia. Musiało minąć więc kilka lat nim w końcu obejrzałem trylogię Obcego w całości, już jako starszy dzieciak. Do tego czasu jednak, mój kontakt z Xenomorphem był „szarpany”, fragmentaryczny; potwór funkcjonował w mojej dziecięcej wyobraźni jako miks ukradkiem dostrzeżonych scen, ledwo widocznych, skąpanych w cieniu zarysów kształtów, strzępków zdjęć i ilustracji wyłapanych tu i ówdzie. Wynikało to po części z tego, że nie widziałem wtedy tych filmów w całości, częściowo jednak był to również efekt filozofii „mniej znaczy więcej” w ukazywaniu filmowych potworów, która w tamtych czasach była bardziej powszechna w Hollywood niż dzisiaj. Filmowców bardziej interesowało odciśnięcie w świadomości widzów ogólnej „idei” i emanującego stylu potworów, niż konkretnych szczegółów anatomii, tak jak to robi się dziś w czasach gdy niuanse każdego projektu, rozkładane są w internecie na czynniki pierwsze. Myślę więc, że dobrym świadectwem siły designu i stylu Gigerowskiego Xenomorpha było to, że nawet nie znając wtedy tych filmów w całości, będąc śliniącym się, kilkuletnim podrostkiem, który ledwo co rozumiał i filtrował to co do niego trafiało ze świata, byłem jednak w stanie rozpoznać w tym kosmicie coś wyjątkowego i specjalnego. Nienaturalne kształty, biomechaniczna forma, niepokojąco humanoidalne elementy sylwetki. Choć nie potrafiłem wtedy tego nazwać, nie potrafiłem wskazać tych rzeczy palcem, to jednak wszystko to w jakiś sposób wywarło na mnie wpływ, mimo że jeszcze niewiele wcześniej na chleb mówiłem „bep”.

alien-s-mouth

Biomechaniczny styl Gigera sprawiał, że jego Xenomorph stał w bardzo wyraźnym kontraście do wszystkiego do czego miałem wtedy dostęp i co uchodziło za „straszne”. Nienaturalne, charakterystyczne kształty, linie i tekstury wykorzystane w tym designie sprawiały, że Obcy wyraźnie odchodził od innych straszydeł opierających się na „tradycyjnych” elementach tworzących wizualny język horroru, jak wszelkiego rodzaju trupie czaszki, ostre zęby, pazury czy zwierzęce anatomie. Xenomorph nie był po prostu straszny w sposób w jaki straszne były „konwencjonalne” potwory; on był „creepy”, koszmarny, budzący podskórną grozę; jego kształty wywoływały niepokój w sposób w jaki niepokój wywołuje kształt pająka, budząc jakieś zakorzenione w człowieku, instynktowne lęki. Bałem się tego równie mocno jak mocno byłem tym zafascynowany. Gigerowski Xenomorph był dla mnie czymś przerażającym, ale równocześnie niezwykle ciekawym i przyciągającym; formą, którą chciałem poznać i przyjrzeć jej się bliżej.

Alien-1979-Wallpaper-2

aliens-film1

Wizerunek Aliena działał na wielu poziomach. Z jednej strony jego charakterystyczny, insektoidalny styl był po prostu interesujący i unikalny sam w sobie. Zawsze miałem słabość do tych kształtów, do tego „robaczego” wyglądu, demonicznego egzoszkieletu i charakterystycznej mozaiki żeber, wystających kości, śluzu i biologicznych „kabli”. Stylistyka Gigera była też świetną piaskownicą, w której można było się bawić i ćwiczyć ten styl, rozwijać go. Xenomorph w jego wszelkich odmianach i iteracjach (włączając w to moje własne), był jedną z rzeczy, które najczęściej bazgrałem w szkolnych zeszytach i podręczniku od matmy, zaraz obok Batmana :). Ale oprócz samego monstrualnego horroru, było w tym potworze też coś diabolicznego i niepokojąco humanoidalnego.

Obcy z pierwszego filmu był nie tyle zwykłym kosmitą czy bestią, ale również jakby SF’ową interpretacją Demona, istoty niepoznawalnej i posiadającej zimny intelekt. Istoty owianej tajemnicą i sugerującą coś więcej niż zwykłego robala do odstrzelenia przez kosmicznych marines. Insektoidalna, biologiczna architektura gniazda i tekstury z pierwszego filmu, wyglądały niemal jak ornamentacja stworzona przez istotę rozumną. Wszystko to wynikało z zamysłu samego Gigera, który celowo umieszczał odniesienia do ludzkiej anatomii i budował nad Obcym nieustającą i niepokojącą otoczkę seksualności i tajemnicy. Wynikało to też z reżyserii Scotta i sposobu w jaki kierował on i przedstawiał potwora. Był to też nieoczekiwany efekt uboczny wczesnego kostiumu, cierpiącego na syndrom „faceta w przebraniu”, który jednak okazał się być czymś pozytywnym. Elementy te niestety stopniowo zanikały wraz z kolejnymi częściami, szczególnie w filmach z serii AVP, gdzie Obcy był już po prostu zwykłą bestią, critterem, niebezpieczną zwierzyną w zagrodzie.

aliencurled-1

21000

Na samym Xenomorphie jednak wizjonerstwo Gigera się nie kończy. Taki np. Facehugger to absolutnie genialny w swej prostocie pomysł – podrażnić ludzkie kompleksy i niepokoje na punkcie własnej seksualności, poprzez symboliczne doklejenie penisa, waginy i jąder do anatomii pająka. Nadać temu cykl rozrodczy przywodzący nieprzyjemne skojarzenia z gwałtem; oblać wszystko śluzem, dodać kwas zamiast krwi i voila! Jedna z najbardziej odrażających istot w historii kina. Wykreowanie idealnego potwora w postaci samego Xenomorpha byłoby wystarczająco imponujące. Giger jednak stworzył dla bestii wizualną otoczkę i tematyczne środowisko, które dodaje mu dodatkowej głębi, służy za świat, za tło, które można rozwijać. Obcy był idealną mieszaniną mocnych elementów. Wszystko co związane było z tym projektem, zdawało się być złożone z samych dobrych pomysłów, idealnie pasować do układanki. Wszystko wokół niego po prostu…”grało”. Nawet sama nazwa OBCY – tak sugestywna i mocna w swej prostocie.

hr_giger_facehugger_I

Wczoraj świat obiegła wiadomość o śmierci H.R. Gigera. Nie mam w związku z jego odejściem jakichś głębszych przemyśleń. Tekst który obecnie czytacie nie jest artykułem In Memoriam, nie próbuję podsumować dokonań artysty, przybliżyć jego biografii, ani pisać, że „Wielkim poetą był”.

To bardziej luźnie, osobiste przemyślenia na temat jego najważniejszej pracy, pisane na szybko, odruchowo, jako reakcja na wiadomość o jego odejściu. O samym człowieku wiele nie wiem i osobiście nigdy nie czułem jakiejś szczególnej sympatii czy przywiązania do niego samego, wiec nie mogę z pełną szczerością powiedzieć, że informacja o jego śmierci jakoś szczególnie mną wstrząsnęła. Ale ceniłem jego prace, byłem zafascynowany klimatami w jakich obracał się jako artysta, a jego najsłynniejsza kreacja wywarła na mnie spory wpływ, i była jedną z rzeczy kształtujących moje popkulturowe gusta i na którą swego czasu zużyłem mnóstwo grafitu w ołówkach i uwagi, którą powinienem był poświęcać na lekcje. Odwieczne popkulturowe pytanie „Aliens czy Predator?” dla mnie nigdy nie istniało. Winstonowski Łowca może i miał szanse w starciu z Obcym w fizycznym boju, jednak jako postać, w kategoriach konceptu i tematyki, to zupełnie nie ta liga, nie ten kaliber Panie.

Giger stworzył POTWORA ostatecznego, chodzącą definicję i fizyczną inkarnację tego słowa i wszystkich związanych z tym skojarzeń.

hr_giger_alien_IV

hr_giger_alienmonster_V

ii

hr_giger_alienderelictcockpit

Giger_Concept_Art_for_Alien_P2_by_TheOldOne81

hr_giger_pilotincockpit

hr_giger_corridor

hr_giger_eggsilo_II

hr_giger_eggsilo_I

hr_giger_alienegg_II

 

gigerconcept19

alien04

2873539-011

alien2

final







  • John Wayne

    Dokładnie tak samo czuję tego demona, fajny tekst!
    Najlepiej Obcego podsumował uszkodzony Ash w Alien, w kilku słowach zawarł całą metafizyczną tajemnicę tej istoty.
    Niestety, Cameron jak przystało na proste chłopisko odarł Aliena z mistycznej otoczki i przedstawił gatunek jako rój dużych i agresywnych owadów.

    • Andriej

      Niekoniecznie, wizja Camerona pasowała niejako do tego, co widzieliśmy na statku w pierwszej części. Nasuwał się oczywisty wniosek, że to stwór „stadny”. Poza tym sposób rozmnażania się Obcego zainspirowany został owadami (konkretnie którymś gatunkiem os), więc królowa i rój też miały jako tako sens. Ja przywykłem już do myślenia o nim jako o „Broni”, nie „Demonie”( może wpływ mitów narosłych wśród fanów przez lata), ale tekst uważam za świetny

  • frost

    biomechaniczny styl biomechaniczny styl.. pierwsze akapity jakby o tym samym

  • crowe

    uwielbiam Obcego (jako postać) ale zawsze trochę irytowało mnie to, że gatunek ten jest zbyt dopasowany do gatunku ludzkiego jeśli chodzi np. o anatomię Facehuggera, który wygląda jakby został stworzony do tego aby przyczepiać się właśnie do człowieka.

  • Dakkon

    Bardzo dobrze napisany, oddający zjawiskowość Obcego tekst. Swoją drogą koresponduje w dużym stopniu z moimi szczeniackimi odczuciami, tym więc lepiej mi się czytało :)

    Z mojej strony brawa – za tekst i za pomysł.

  • Megaloceros_____

    Nie mogę się zgodzić z tym że Predator w kontekście konceptu i tematyki to zupełnie inny kaliber niż Alien. W pierwszej części Yautja był tak samo tajemniczy i nieodgadniony jak Alien, do tego na końcu okazał się być przedstawicielem wysoko zaawansowanej cywilizacji której motywy i MORALNOŚĆ ciężko odgadnąć. Co siedzi w głowie takiego psychopaty z odległej planety ?

    • Adam Nguyen

      Wchodzimy w sferę osobistych odczuć, ale napiszę tylko, że Predator, jakkolwiek ciekawy by nie był, jest mimo wszystko bardziej „konwencjonalny”, sklejony z motywów, które nawet jeżeli fajne, to jednak nie tak unikalne i osobliwe jak w przypadku Obcego. Wszystko sprowadza się do konceptu dumnej rasy wojowników z własnym systemem honorowym. Moralność Predatorów, o której piszesz, nie jest niczym niezwykłym czy nieodgadnionym, bo to tak naprawdę jest ludzka moralność, udająca obcą moralność – czyli standard w SF. „Prymitywna” ludzka moralność, kierująca się bardzo prostymi zasadami odwagi i honoru. Nic w tym niesamowitego, takie motywy i takie rasy widzieliśmy w fikcji setki razy, w dziesiątkach różnych franczyz.

      Predator ogólnie jest zbyt „ludzki” by działał w tak poruszający wyobraznię sposób jak Ksenomorf. Bo tak naprawdę gdyby Predatorowi odebrać technologiczne zabawki i ściągnąć vaginę dentatę z ryja, to równie dobrze mógłby być to po prostu…człowiek z włócznią. Bo to jest rasa oparta na ludzkich schematach. Praktycznie do wszystkich elementów składowych tego „potwora” można ze spokojem pociągnąć bezpośrednie odniesienie do ludzkiej kultury. Motywacje i charakter praktycznie wszystkich Predatorów w filmach i komiksach jakie czytałem, z powodzeniem można byłoby ze podłożyć pod ludzkie postaci i nie zmieniłoby to praktycznie nic. To jest po prostu kastowy łowca w kosmosie, z uzębioną muszlą zamiast twarzy. Nie mówię, że nie jest to fajne, ani że nie ma tym ciekawych motywów. Po prostu dla mnie to nie jest ta sama liga oddziaływania co Obcy.

      • Antochia

        ”franczyz” bo padnę

        • Guest

          Od czego?

          • KGB

            od ”franczyzn”

      • Megaloceros_____

        Fakt że Alien jest całkowitym przeciwieństwem człowieka (i jego wad jest pozbawiony co zauważa Ripley w Aliens) a Predatora bardziej do niego podobny. Ale właśnie przez to wydaje mi się równie fascynujący. To trochę taki John Doe tylko że z ….. innej planety.

    • Mefisto

      Akurat moralność i motywy Predatora są bardzo klarowne, wręcz podane na tacy.

      • Megaloceros_____

        Cóż Aliena w sumie też i są to pobudki w dużej mierze czysto biologiczne. Ash wyraźnie mówi że nadrzędnym celem tej istoty jest przetrwać, w wersji reżyserskiej mamy scenę jak buduje gniazdo. W Aliens zostało to już totalnie, tak jak mówisz, podane na tacy. Co więcej nie mamy wątpliwości że gdyby Kane został zainfekowany jakimś innym osobnikiem tego gatunku dla załogi „Nostromo” byłoby to w zasadzie bez różnicy bo skończyłoby się dokładnie tym samym. Oglądając Predatora (pierwszą część filmu, nie mówię tu teraz o setkach komiksów i AVP) nie wiemy czy jest to samotny degenerat (zbrodniarz) czy cały ten gatunek to jakaś rasa wojowników.

        Natomiast jeżeli chodzi o wygląd i całą biologiczną otoczkę to tutaj wiadomo że Alien jest bezkonkurencyjny (no ale w końcu to wymysł Gigera).

        • Mefisto

          Aliena pobudek nie znamy z perspektywy pierwszego filmu. To, że Ash tłumaczy go ze swojej perspektywy nie zmienia dalej faktu, że to kompletnie obcy, tajemniczy organizm, po którym nie wiadomo czego się spodziewać. Aliens trochę zniszczył ten wizerunek, no ale mówimy tu o pierwszych filmach. I w pierwszym filmie Predatora zdradza już nazwa własna, a dalsze zachowania dopowiadają resztę. Oczywiście nie jest tak, że dowiadujemy się o nim dosłownie wszystkiego, ale dość szybko można złapać o co kaman i z czym mamy do czynienia, kiedy w Obcym to dalej zagwozdka. No i w końcu Predatora „grzebie” też Arnie: „if it bleeds, we can kill it”, podczas gdy w Obcym potwór niemal do ostatniej chwili jawi się jako niemożliwe do pokonania zło, a i nawet napisy końcowe nie przynoszą widzowi ulgi.

          • Megaloceros_____

            Nie chodzi mi o to który był bardziej niepokonany czy możliwy do pokonania. W Predatorze nr. 1 działały na wyobraźnię domysły skąd on się w ogóle wziął równie mocno jak domysły skąd wziął się Alien. Kim on jest ? Samotnym sadystycznym zwyrodnialcem i mordercą z pewnym, tylko, kodeksem honorowym, co czyni go jeszcze bardziej przerażającym ? A może cała ta cywilizacja tak postępuje a więc mamy przerażających wrogów. Niestety następne części podążyły raczej tym drugim tropem (nie mówiąc już o AVP ale tego szajsu nie uznaję) trochę niszcząc tę postać, aczkolwiek wciąż nie jest powiedziane że tak postępuje cały gatunek. Wracając do pierwszej części to zadaje się w niej pytanie, jak wyglądają inni przedstawiciele jego gatunku ? Czy patrzą na jego poczynania z aprobatą ? I nie mówię że Alien jest gorszy od Yautja, dla mnie to ten sam poziom. Choć w wersji reżyserskiej pobudki Xenomorpha stają się już dla mnie dość jasne, w połączeniu z tym co mówi Ash.

  • SilverAG

    A mnie tekst od początku zniechęcił – „zszedłem schodami w dół” – jakby Pan autor mógł zejść w górę, to bym pogratulował… Poza tym – pitolenie o czterolatku podglądającym rodziców – jak prolog amerykańskiego horroru. Pytanie – ilu ludzi pamięta cokolwiek sprzed 5-6 roku życia? Co do artykułu – pierwszy Obcy jest filmem raczej nudnym, pełnym dłużyzn. Gdyby nie Cameronowska wizja, pewnie szybko bym o nim zapomniał. Aha, i o jakiej trylogii autor pisze? Obcy to co najmniej kwadrylogia, a liczą ProMateusza (:-)), nawet pentalogia. Ale co tam… Niech będzie :-)

  • Adrian Sikorski

    Najdoskonalszy potwór wszechczasów!
    Wiem, ze to kryptoreklama lub coś ale warto: http://film.org.pl/a/analiza/horror-bycia-z-obcym-11418/
    Alien – stwór bez oczu, który wybucha z ciebie i kilkukrotnie zmienia swą postać zanim zjada twój mózg fallicznym szczęko/językiem – Hannibal Lecter i Joker horrorów science fiction, nawet Godzilla nie może mu się równać!






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

"Penny Dreadful" - recenzja pierwszego odcinka

Następny tekst

"Ojciec złapał się za głowę" - reakcja Rosińskiego na fanowską ekranizację Thorgala



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE