Christian Bale - Antygwiazda | FILM.ORG.PL

Christian Bale – Antygwiazda








Rafał Oświeciński
24.01.2013


Strony: 1 2 3

Kiedy w 2000 roku pojawiły się pierwsze zdjęcia Christiana Bale’a w roli Patricka Batemana wszyscy wiedzieli, że nadchodzi coś nowego.

Perfekcyjnie zbudowany nowojorski yuppie brutalnie mordujący w wolnych chwilach swe kochanki – to nie mogło być niezauważone. Bo, po pierwsze, szokująca powieść Breta Eastona Ellisa „American Psycho” była tak samo znana i popularna, jak niesławna i niejednokrotnie oprotestowana w wielu mediach. A po drugie, dla każdego aktora taka rola zdarza się raz w życiu i decyduje o być albo nie być w biznesie. Bale nie miał wątpliwości – podjął ryzyko, długie miesiące pracował nad swą rolą, zmienił swe ciało, wybił kilka zębów.

Opłaciło się.

Kim był wczoraj, gdzie jest dzisiaj?

Ten brytyjski fenomen – inaczej niż jego wyspiarscy koledzy wywodzący się zazwyczaj z telewizji czy scen teatralnych – wybuchł już dość wcześnie, bo w 1987 roku. Wtedy to Steven Spielberg zdecydował, że 13-letni Christian Bale zagra młodzieńca walczącego o przeżycie podczas japońskiej okupacji podczas II Wojny Światowej. „Imperium słońca” było olbrzymim sukcesem i komercyjnym, i artystycznym. Po tym filmie młoda gwiazda przez dłuższy czas nie mogła odzyskać blasku. Jeszcze jako nastolatek Bale przeprowadził się do Los Angeles i przez całe lata 90. grał niemalże w samych mało istotnych filmach, o których dzisiaj już prawie nikt nie pamięta (oczywiście były wyjątki, o tych jednak później).

Christian Bale przywitał jednak XXI wiek już jako dojrzały aktor nie bojący się ryzykownych wyzwań – od amerykańskiego psychola do Mrocznego Rycerza nie minęło tak znowu wiele lat, a przez ten okres Bale udowodnił i sobie, i światu, że jest jednym z najbardziej docenianych aktorów na tej planecie. Co więcej, ostatnią rzeczą, jaką można o nim powiedzieć, to to, że jest gwiazdą.

 

GÓWNIARZ Z HWLFFORDD

 

Christian Charles Philip Bale urodził się 30 stycznia 1974 roku w Haverfordwest, zwanym inaczej Hwlffordd, w południowej części Walii. Jego ojciec, David, był niegdyś pilotem elitarnego RAF, jednak z powodów zdrowotnych musiał zakończyć swą karierę. Jednak był na tyle barwną postacią, że Christian często wspomina o nim w wywiadach. David był kimś na kształt poszukiwacza przygód – urodził się w RPA, uciekł z domu w wieku 13 lat, mieszkał kilka lat w Egipcie i na Karaibach. Wskakiwał na statek i zeskakiwał tam, gdzie chciał. Lądował w barach, popijał rum – żył pełnią życia. Gdy urodził się Christian nie znaczyło to, że w Walii osiadł na dobre. „On uciekał od nudy. Nienawidził nudy. Szukał przygód, szukał dziwnych miejsc, szukał tak samo jak on szalonych ludzi, których warto w swoim życiu spotkać” – opowiadał o ojcu Christian w jednym z wywiadów. Z tego powodu młody Christiam do 15 roku życia zmieniał miejsce zamieszkania aż 15 razy.

Taki nietypowy tryb życia dotyczył też jego matki, Jenny, która pracowała jako clown i tancerka ujeżdżająca słonie w lokalnych cyrkach. Od najmłodszych lat Christian spędzał czas w karawanach cyrkowych pośród pięknych kobiet (jak plotka niesie, jego pierwszy pocałunek miał miejsce właśnie w cyrku, z młodą polską trapezistką, Bertą).

Show biznes, o ile możemy o występach cyrkowych tak mówić, dotyczył także w sporym stopniu dalszej i bliższej rodziny Christiana. Dziadek od strony ojca był kaskaderem na planach filmowych i swego czasu dublował nawet samego Johna Wayne’a podczas kręcenia w 1962r. „Hatari!”. Wujek Davida był profesjonalnym aktorem angielskim mającym na koncie kilkadziesiąt ról filmowych. Dziadek od strony matki Christiana był natomiast komikiem rozweselającym dzieci na przyjęciach.

Także siostry Christiana – wszystkie od niego starsze – są powiązane w jakimś stopniu z kulturalnym biznesem. Erin jest muzykiem grającym w filharmonii, Louise aktorką i reżyserem teatralnym. Jedynie trzecia siostra, Sharon, jest informatykiem. Według rodziców, najważniejsza w wychowywaniu dzieci była wolność i świadomość tego, że nie ma życiu nieosiągalnych celów. David i Jenny uczyli dzieci także poszanowania dla środowiska i zwierząt. Christian bardzo często brał udział w wielu akcjach i manifestacjach proekologicznych wraz ze swoimi rodzicami – także dzisiaj jest aktywnym (jeśli znany aktor może być wystarczająco aktywny) członkiem Greenpeace i WWF.

Jako dziecko Christian przez kilka lat brał lekcje baletu oraz intensywnie, za namową Erin, siostry-muzyka, uczył się gry na gitarze. Na początku lat 80. jego siostra-aktorka, Louise, dostała małą rolę na West Endzie w „Bugsym Malone”. Christian mógł przebywać w atelier, podglądać aktorów, pożyć przez chwilę atmosferą teatru. Wtedy, jak mówi, postanowił zostać aktorem. Ale żeby tego dokonać musiał, co oczywiste, gdzieś zagrać. Żeby zagrać, trzeba zazwyczaj wygrać casting. W 1982, mając 8 lat, roku dostał rolę w… reklamie płatków śniadaniowych Pac-Man, gdzie zagrał dziecięcą gwiazdę „rocka”. Poszedł za ciosem i wystąpił w kolejnej reklamie, tym razem proszku Lenor, za którą zarobił całe 80 funtów (wydał je później kostkę Rubika). Potem pojawił się na próbach młodziutkiej grupy aktorskiej przy teatrze w Reading, w której występowała Kate Winslet oraz – to już namiastka aktorskiego sukcesu – na West Endzie, w malutkiej roli, ale obok rodzącej się właśnie gwiazdy Rowana Atkinsona (czyli późniejszego Jasia Fasoli) w sztuce „The Nerds”.

NARODZINY UMIERAJĄCEGO

W 1984 roku rodzina Bale’ów przeprowadziła się do Bournemouth, gdzie spędzili całe 4 lata – w życiu Christiana najdłuższy okres spędzony w jednym miejscu. Tam poszedł do szkoły i zaczął dużo grać w rugby, choć nie zapomniał o aktorskich marzeniach. Chodził na przesłuchania, brał udział w warsztatach i wreszcie dostał rolę w telewizyjnym filmie ANASTASIA – THE MYSTERY OF ANNA (Anastazja – tajemnica Anny, 1986). Amy Irving, podówczas gdzieniegdzie znana średniej klasy aktorka, miała wcielić się w rolę Anny Anderson, tajemniczej kobiety podającej się za Anastasię, słynną córkę cara Mikołaja II. 12-letni Christian zagrał umierającego brata Anastasii, Aleksieja. I oczywiście nie był to jakiś aktorski popis, który rzuciłby widownie na kolana. Ot, młody chłopak śmiertelnie krztuszący się w łóżku i na ekranie obecny w formie krótko pojawiających się retrospekcji.

Tak naprawdę prawie nikt nawet nie zauważył roli Bale’a. Prawie, bo jedyną osobą, która Christiana pozytywnie kojarzyła, była Amy Irving. A nie była to byle persona, a znawcy ówczesnego życia celebryckiego pewnie skojarzą, że była to pierwsza żona Stevena Spielberga. Tego Spielberga, który właśnie skończył realizację „Koloru purpury” i tego, który przymierzał się do realizacji kolejnego hitu, „Imperium słońca”, w którym główną rolę miał zagrać utalentowany młody chłopak.

Amy Irving podsunęła Spielbergowi „Anastasię” i zachwalała Bale’a jako tego, u którego widać niezwykłą aktorską pasję, choć sam film oczywiście nic twórcy „Szczęk” nie powiedział o talencie nastolatka z trzeciego planu. Steven zaprosił jednak Bale’a na casting, jako jednego z 4000 kandydatów, i po 7-miesięcznym, żmudnym procesie poszukiwania młodego talentu dopiero Christian wywarł na Spielbergu odpowiednie wrażenie, szczególnie po odczytaniu fragmentów dialogów powieści J.G. Ballarda, którego historia miała zostać zekranizowana.

Zanim fanfary zaczęły towarzyszyć premierze nowego filmu Stevena Spielberga Christian Bale miał szansę – w czasie post-produkcji filmu Spielberga – zagrać w dwóch filmach. Najpierw pojawił się w telewizyjnej produkcji HEART OF THE COUNTRY (1987), w którym zagrał jednego z synów bezrobotnej i porzuconej przez męża matki. Kolejną produkcją była opowieść fantasy oparta na książce Astrid Lindgren, THE LAND OF FARAWAY (Mio, mój Mio, 1987) , która stała się debiutem kinowym Christiana. Jum-Jum (Bale) przenosi się wraz ze swym kumplem (głównym bohaterem) do cudnego świata, w którym Christopher Lee porywa dzieci i zamienia je w ptaki, które nie mogą uciec z jego strasznego zamczyska. Mimo tego, że to wesoła historia dla dzieci, to jej realizacja już taka optymistyczna nie była. Dużą część zdjęć kręcono kilkaset kilometrów od Czarnobyla. Z powodu awarii elektrowni atomowej realizacja musiała być… wstrzymana na kilka tygodni, a po krótkiej przerwie cała ekipa musiała wrócić na miejsce.

Obie role nie były znaczące, ale to już było jakieś aktorskie ćwiczenie. Christian nie spodziewał się jednak szaleństwa, które miało dopiero nadejść.

DŁUGOPIS W POMARAŃCZY

Po latach Bale wspomina występ w EMPIRE OF THE SUN (Imperium słońca, 1987) jako doskonałe aktorskie doświadczenie. Śmiałość młodego chłopaka była niesamowita, bo Christian nie mógł bać się jakichś wielkich konsekwencji czy niezrozumienia – nie miał reputacji do stracenia, nie myślał o gwiazdorskiej karierze. Nie znał filmów Spielberga, ba! w ogóle nie przepadał za oglądaniem filmów, więc świat kina był dla niego praktycznie obcy. Grał tak, jak umiał najlepiej, prowadzony sprawną ręką Spielberga, a przecież nie miał praktycznie żadnego doświadczenia. Przed kamerą był naturalny, bo był sobą przede wszystkim – energiczny nastolatek, trochę marzycielski, ale także mocno stojący na ziemi, z paroma chłopięcymi celami do zrealizowania.

Dlatego tak go przybiła szalona promocja filmu, w której był zmuszony uczestniczyć jako główny bohater „Imperium słońca”. Wciąż te same, nudne pytania zadawane przez setki anonimowych ludzi na dziesiątkach wyglądających tak samo konferencji. W trakcie wywiadów siedział zestresowany na krześle obok Spielberga i zaciekle wbijał długopis w pomarańczę leżącą obok. W Paryżu uciekł z dużej konferencji i do dnia dzisiejszego ma dużą awersję do dziennikarzy, których stara się, o ile to możliwe, unikać. Nie lubię gwiazdorzyć, nie chcę niepotrzebnie się lansować i kłamać. Nie lubię odpowiadać setki razy na to samo pytanie. Czasami muszę, ale to nie znaczy, że to lubię. – zwierza się w jednym z… wywiadów.

W domu w Bournemouth czekało na niego jeszcze więcej kłopotów. Choć zarobił sporo pieniędzy na sprzedaży zdjęć z autografem (za film dostał podobno niewiele), choć zdobył nagrodę dla Najlepszego Młodego Aktora (America’s National Board of Review stworzyło specjalnie dla niego tę kategorię), a jako lokalna gwiazda budził wielkie zainteresowanie płci pięknej, to największe kłopoty sprawiali mu zazdrośni koledzy ze szkoły, z którymi wdawał się w bójki. Kolejną łyżką dziegciu była odmowa przecięcia wstęgi na miejscowej imprezie, co zemściło się złośliwościami płynącymi z prasy brytyjskiej…

Christian powiedział swym rodzicom, że nie chce już być aktorem.

 

TEN DZIECIAK, Z TEGO FILMU

I nie był. Przez cały rok. Do występu w HENRY V (Henryk V, 1989) zaprosił go Kenneth Branagh. Odmówić udziału w takim filmie, tak słynnego brytyjskiego reżysera, z Derekiem Jacobim, Judi Dech i Robbiem Coltranem (Christian zagrał jego pomocnika, Falstaffa) na czele – to byłoby więcej niż głupota.

Po jednej z najlepszych ekranizacji dramatu Szekspira w życiu młodego Christiana zaczęły pojawiać się kolejne znane nazwiska. W 1990r. powstała kolejna wersja TREASURE ISLAND (Wyspa skarbów, 1990) z Charltonem Hestonem, Oliverem Reedem i Christopherem Lee w rolach głównych. Dużą rolę dostał także Bale, który zagrał młodego kapitana, Jima Hawkinsa. Kolejną produkcją był film telewizyjny na podstawie powieści Johna Le Carre A MURDER OF QUALITY (1991), w którym młody Bale zagrał ucznia będącego świadkiem tajemniczych morderstw w swojej szkole. Obok niego kolejne wielkie nazwiska brytyjskiego kina – Denholm Elliot, Joss Ackland, Glenda Jackson.

Christian zaczął sobie zadawać pytania odnośnie własnej kariery. Miał sporo propozycji filmowych, ale obawiał się o to, że na zawsze zostanie „tym dzieciakiem z ‘Imperium słońca’”. Przed wejściem w dorosłość mógł zostać niemożebnie wyeksploatowany. Całe szczęście, jak wspomina Bale, kilku ludzi doradziło mu cierpliwość. Jak na razie był młodym 15-letnim chłopakiem, który był w stanie uparcie czekać na bardziej wymagające, ciekawsze role w coraz lepszych filmach. Jednym z życzliwych doradców na planie „Henryka V-go” był mentor samego Branagha, Hugh Crutwell, wieloletni dyrektor Królewskiej Akademii Sztuk Dramatycznych, który powiedział, żeby poczekać. Bo ci, którzy idą za szybko do przodu, nie mają właściwie pomysłu na siebie, więc są podobni do innych. Podobne słowa usłyszał od Roberta Duvall, który z młodym Christianem zagrał w hollywoodzkiej produkcji „Newsies”.

Czytaj dalej…

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński

Strony: 1 2 3





  • Grzesiek

    Rewelacyjne opracowanie. Bardzo mnie wzruszył fragment o byciu fanem w latach 90tych. Muszę w tym roku nadrobić zaległości i obejrzeć kilka z wymienionych tu filmów. Uwielbiam tego aktora. Dzięki za ten artykuł.

  • Adam Nguyen

    W pytkę tekst.

    Gdybym miał podsumować styl Bale’a powiedziałbym, że jest to „intensywność przez zaciśnięte zęby”. Czytając artykuły o Christianie w zachodniej prasie, często można przeczytać, że to „intense actor”, jednak takie określenie bardziej kojarzy się z furią i szarżami Seana Penna czy bombastycznością Pacino i jego nieustannym „Hoo-ah!”. Intensywność Bale’a przejawia się czymś innym. Bardzo często gra on obsesyjnych introwertyków. Zamknięte w sobie postaci, które mimo tego są bardzo skupione, agresywne czy wręcz psychotyczne. Tylko, że to jest bardzo „napięta” agresja, grana z charakterystyczną dla niego rezerwą i powściągliwością. Typ bohatera, który jest cichy, stoi na uboczu, a kwestie wypowiada niechętnie i ze skupieniem, ale mimo tego widać w oczach stal i napięcie, tę intesywność. Dlatego właśnie łatka Hollywoodzkiego leading mana, tak źle mu leży i pomimo uwielbienia krytyków, wielu ludzi dziwi się jego popularności. Bo nie jest to facet z siłą przebicia Toma Cruise’a, nie potrafi tak jak on być ekranowym juggernaughtem, który popchnie cały film swoją charyzmą i ekranową prezencją.

    Cenię też pieczołowitości z jaką podchodzi do ról (i nie mam tu na myśli jedynie fizycznych metamorfoz). Jest to typ aktora, który maksymalnie oddaje się odgrywanej postaci, poświęca się jej, robiąc to co potrzeba, ale bez przesadnego, pretensjonalnego „UBER-STANISLAVSKI-AS-FUCK” cyrkowania. Poza tym jest coś w tej jego grze, stonowanej, a mimo tego wybijającej się i zniuansowanej. W jego licznych zajebistych akcentach, w tym lekkim lispie, który z jakiegoś powodu strasznie mi się podoba. W jego skupionym, starannym sposobie wypowiadania kwestii i mowie ciała. No i w tym, że pomimo swojej charakterystycznej rezerwy, gdy się wkurwi na ekranie (i poza nim) to na całego. Uwielbiam go.

    Z tekstem nie zgodzę się tylko co do krytyki jego Batmana. Wprawdzie rola ta nie należy do jego najlepszych występów i rzeczywiście brak tutaj tego magnetyzmu i szaleństwa w spojrzeniu, jakie posiadał Keaton, ale podsumowując Bale przekazał najlepszy i najbardziej zróżnicowany obraz Wayne’a jaki do tej pory widzieliśmy na ekranie. Ta jego powściągliwość i rezerwa idealnie pasują do postaci pieprzniętego, chowającego się przed światem introwertyka jakim jest Wayne, zwłaszcza, że Bale wizerunek ten przeplata z przebłyskami charakterystycznej dla Batmana furii i agresji. Gacek w wykonaniu Bale’a idealnie łączy rezerwę i pewną neurotyczność tej postaci z obsesyjnością i wizerunkiem wiecznie napiętego wkurzonego Batmana, drącego się na przestępców basowym growlem i okładającym ich łokciami po ryjach, na dodatek skutecznie żonglując pomiędzy publicznym wizerunkiem Wayne’a, jego prawdziwym Ja oraz tym czym staje się po założeniu maski. Momentami widać też wyraznie obraz zdetrminowanego człowieka napędzanego misją, który poświęca wszystko by zmienić coś w mieście. Uczłowieczenie Wayne’a w trylogii Nolana jest może być odrobinę zbyt teatralne dla niektórych, ale bardzo pasuje to do tej postaci i nadaje je odpowiedniego tragizmu na przestrzeni trzech filmów. Hemsworth to fajny, hamerykańsko-ładny Thor, ale jednak do Bale’a nie idzie go porównać.

    • Co do pierwszej części – racja, żaden z niego Cruise, ani Crowe, ani Hanks, ani żaden z największych gwiazdorów Hollywoodu. Bale taki status olewa, choć nie ignoruje jego znaczenia, bo wie, gdzie jest i kim jest.
      Co do Batmana – czy to, o czym piszesz, nie może być po prostu zasługą takiej a nie innej konstrukcji postaci już na poziomie scenariusza? Bale oddaje tę złożoność bez większych zgrzytów, ale też bez zachwytów, bez budzenia ciar przechodzących po plecach.

    • Michał

      Wszystko zależy od jakichś tam własnych preferencji. Ja najbardziej cenię Keatona jako Batmana, za to moja dziewczyna nie wyobraża sobie nikogo innego w tej roli, jak Bale’a właśnie. Istotne może być to, że filmy Nolana widziała jako pierwsze. Zawsze konstruujemy sobie pewien punkt odniesienia – dla jednych to Bale, dla innych Keaton.

    • Dora

      Pięknie opisałeś styl gry Bale’a. Choćby film był kiepski, to nie moge oderwać wzroku od tego aktora. Sugestywny, tajemniczy i męski :)

  • Fidel

    Świetne.

  • ML

    Nie wiem, nie wiem. Dla mnie Bale to przede wszystkim starusienki American Psycho. Pozniej bylo lepiej i gorzej, ale na pewno aktor ten negatywnie kojarzy sie z tworczoscia Nolana. Glupkowaty wyraz twarzy w Prestizu (Jackman zagra duzo duzo lepiej) oraz cala seria Batmanowego fermentu okolofilmowego. Warto tez realnie ocenic jego najgorsze wystepy – np. w Terminatorze BYL powod do wstydu, bo on tam nie zagral tylko pojawil sie przed kamera.

  • Rafał Donica

    Kapitalny tekst – brawo naczelny! Aż mnie wzięła ochota żeby zabrać się za filmografię Arnolda i zrobić ją wreszcie porządnie :)

  • kriegaffe

    Tekst świetny bez dwóch zdań, ale autor przemilczał fajne, pozaekranowe akcje Bale’a w stylu odwiedzania ofiar strzelaniny Aurora, albo inne tego typu, przykładem niech będzie poniższy link:

  • Rafał Donica

    Chrisitian Bale osiągnął główną Wykopu – gratulacje Des!

  • Mati

    świetnie napisane, pierwszy raz tyle przeczytałem za jednym zamachem..

  • Ars

    Jako zwolenniczka talentu aktorskiego Christiana przyznam, że tekst jest naprawdę bardzo interesujący a także sporo wnoszący do mojej dotychczasowej wiedzy o tym niesamowitym aktorze. Tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Bale to prawdziwy fenomen.

  • zwykły czytelnik

    Kurcze..gdyby takie artykuły były na onetach, sretach, duporetach -a nie tworzenie pudelkomani. Tekst jest długi, ale rzetelnie napisany i czyta się go…ba! połyka wzrokiem. Na wykop trafiłem dzięki koledze i czasem żal d*** ściska, że inne portale nie biorą przykładu z tej strony. Przecież Ty przeganiasz niejednego nieudacznika z topowych witryn (nikogo nie urażając).Więcej takich, proszę, błagam, whatever?:) Bo tekst nie jest błahą pochwałą (zaznaczasz krytyczne uwagi, np. rola w terminatorze itp., nawet jakby ktoś miał się z Tobą nie zgadzać) – masz wyrobione zdanie i umiesz je zaprezentować.

  • Dzięki wszystkim za miłe słowa, bo jednak przekopanie się przez dziesiątki wywiadów z CB nie poszło na marne :) Mogę tylko obiecać, że podobnych artykułów będzie na stronie coraz więcej.

  • Andrzej Blamowski

    tekst super, tylko jedna mała uwaga: Heston ma na imię Charlton nie Charles :)

  • S.v.O!

    Świetny tekst, brakowało takiego przeglądu kariery danego aktora. Mam nadzieję, że to pierwszy z wielu. ;) Od razu zaproponowałbym Leonardo DiCaprio albo Brada Pitta.

  • Marek

    Świetny tekst. Wciągający. Rewelacja.

  • Serq

    Kapitalny tekst. Więcej takich!!

  • Bardzo rzetelny tekst, wielki szacun dla autora. Z Balem zetknąłem się po raz pierwszy chyba w Equilibrium. Szczególną uwagę zwróciła jego gra faceta, który mimo kipiących w nim emocji musi zachować niewzruszone oblicze. Film, moim zdaniem trochę niedoceniany. Rola w „Psycho” uważam, że rozwala wszystkie pozostałe, duże wrażenie zrobił na mnie w „Mechaniku” i to nie dlatego, że fizycznie tak się odmienił. Co do Batmanów, to dobre aktorskie rzemiosło, bądźmy jednak szczerzy, z całej trylogii z kreacji aktorskich w pamięć zapada tak na prawdę Ledger. Porównał bym go do dawnych rzemieślników tworzących piękne przedmioty, które z upływem czasu nabierały coraz większej wartości.

  • zuper

    Wszystko ok, tylko róbcie korektę tekstu. Mnóstwo literówek i zjedzonych wyrazów.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Ralph Demolka

Następny tekst

8-Bit Trip



Strony: 1 2 3

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE