Cannes2017

CANNES 2017. Najbardziej oczekiwane filmy

Autor: REDAKCJA
opublikowano

ZNOWU JEDZIEMY DO CANNES!

17 maja startuje jubileuszowy 70. festiwal w Cannes. W tym roku również będziemy relacjonować dla was przebieg najważniejszego filmowego wydarzenia roku. Tym bardziej, że naprawdę jest na co czekać. Do głównej sekcji dostały się najnowsze produkcje Sofii Coppoli, Todda Haynesa, Yorgosa Lanthimosa, Andrieja Zwiagincewa czy Michaela Hanekego. Poza konkursem znalazł się również nowy film Romana Polańskiego. To wszystko najważniejsze nazwiska współczesnego kina. Stawka jest zatem wyjątkowo wyrównana. Wypatrujcie więc recenzji, ponieważ każdego dnia będą pojawiać się one na naszej stronie.

W komentarzach możecie wpisać tytuły, które wzbudzają wasze największe zainteresowanie. Może szczególnie oczekujecie recenzji jakiegoś wybranego filmu?

TUTAJ znajdziecie dokładną rozpiskę filmów zakwalifikowanych do głównych sekcji.

TUTAJ to samo, tyle że urozmaicone o zdjęcia i króciutkie, często jednozdaniowe opisy fabuł.

Jak to zawsze przed Cannes, wszystkie tytuły są owiane tajemnicą. Nie ma trailerów, dostajemy tylko pojedyncze zdjęcia i lakoniczne opisy fabuł. Nic więcej. Głównymi wskazówkami są tak naprawdę nazwiska reżyserów czy aktorów z obsady. Jak bardzo wzbudza to ciekawość!

A na co my najbardziej czekamy?

Maciej Niedźwiedzki

Loveless Lewiatan i Elena to jedne z najlepszych europejskich filmów ostatnich lat. Nie sposób nie czekać na najnowszy tytuł od Rosjanina. Andriej Zwiagincew w mistrzowski sposób buduje klimat swoich dzieł. Pozostaje gdzieś na pograniczu mistycyzmu i biblijnej przypowieści. Zawsze tworzy kino szczególne i krępujące. O Loveless wiadomo niewiele. Tematem przewodnim ma być rozwód i związane z nim problemy. Czy to majątkowe w postaci mieszkania, czy rodzicielskie. Mają bowiem dwunastoletniego syna. Z całej festiwalowej stawki to moja zdecydowanie najbardziej oczekiwana produkcja.

Happy EndMichael Haneke. To tak naprawdę powinno wystarczyć. Dwukrotny laureat Złotej Palmy (Biała wstążka, Miłość). Jestem pewien, że to największe nazwisko całego festiwalu. Jedyny gigant tegorocznej edycji. Autor na miarę Antonioniego, Bergmana czy Felliniego. Bardzo łatwo jego twórczości nie lubić, może wydawać się miejscami artystowska i prowokacyjna. Jednak z jego filmami widz zawsze musi się siłować. Na jedynym zdjęciu z Happy End widzimy zamożną, wielopokoleniową w trakcie obiadu. W obsadzie Isabelle Huppert, Mathieu Kassovitz, Toby Jones i Jean-Louis Trintignant. Czy trzeba cokolwiek więcej?

D’apres une histoire vraie – Uwaga! Reżyseria: Roman Polański. Scenariusz: Olivier Assayas. Muzyka: Alexandre Desplat. Zdjęcia: Paweł Edelman. W rolach głównych Emmanuelle Seigner i Eva Green. Jedynie chciałbym, by Polański był nieco mniej kameralny niż przy swoich ostatnich produkcjach. Spodziewam się zmysłowego psychologicznego dramatu. Polański jest mistrzem w tym gatunku. Liczę na miłą niespodziankę. Tym bardziej, że gorzej niż Wenus w futrze na pewno nie będzie.

Wonderstruck – Bardzo lubię w Carol reżyserską precyzję Todda Haynesa. Jego wyczucie na detale. Detale w scenografii i te w aktorskiej grze. Tym razem nie będzie to melodramat, ale kino młodzieżowe o dwóch chłopakach goniących za marzeniami. W obsadzie znalazły się również Julianne Moore i Michelle Williams.

You Were Never Really Here – Lynne Ramsay, reżyserka kapitalnego Musimy porozmawiać o Kevinie i rewelacyjny Joaquin Phoenix łączą siły. Wątkiem przewodnim ma być poszukiwanie przez ojca zaginionej córki. Mam nadzieję na mocne, bezkompromisowe i odważne kino. Mało informacji, fakt, ale nazwiska reżyserki i aktora zawsze działają elektryzująco.

Tych pięć filmów początkowo musi wzbudzać największe zainteresowanie. Jednak w tym roku głównie czekam na objawienia. Jestem pewien, że pojawi się jakiś arcydzielny tytuł znikąd – jak choćby gigantyczny Syn Szawła dwa lata temu. Nie chcę również pominąć żadnego filmu z sekcji „Un Certain Regard”. To tam często znajdują się największe perły. Ta sekcja często reprezentuje wyższy poziom niż konkurs główny.

Jan Dąbrowski

The Killing Of The Sacred Deer – Yorgos Lanthimos za każdym razem intryguje i wciąga do wymyślonych przez siebie światów. Zasłynął mocnym Kłem – historią o dojrzewaniu w rodzinnej antyutopii. Z kolei w Lobsterze, swoim pierwszym anglojęzycznym filmie, zaprezentował niepokojącą wizję przyszłości, gdzie nie ma miejsca na samotność, a jedyną alternatywą dla związku jest przemiana w zwierzę. Czym zaskoczy nas The Killing Of The Sacred Deer? Nicole Kidman i Colin Farrell, dysfunkcyjna rodzina i zdolny chirurg. Ja zacieram ręce, szykuje się smakowity seans.

Rodin – częściowa biografia wybitnego rzeźbiarza Auguste’a Rodina może okazać się zaskoczeniem festiwalu. Mimo znanego nazwiska bohatera film nie jest ani szczególnie nagłaśniany, ani nie pisze się o nim zbyt często. Reżyser Jacques Doillon – choć na kinie zjadł zęby i wielokrotnie go nagradzano – nie jest tak popularny jak Sofia Coppola, Roman Polański czy Michael Haneke. W głównej roli Vincent Lindon, który również do najsłynniejszych aktorów nie należy. Jednak postać artysty i jego relacji z Camille Claudel to znakomity materiał na dramat, dla którego sztuka może być jedynie elegancką oprawą. Jak będzie, okaże się wkrótce.

Okja – przed Snowpiercerem nie miałem pojęcia o filmach Bong Joon-ho, więc zaskoczyło mnie połączenie dramatu, groteski i satyry – tym bardziej, że działa na widza i świetnie się to ogląda. Okja zapowiada się równie dziwacznie: dziewczyna przyjaźni się z Okją, zwierzęciem, które chce porwać tajemnicza korporacja. Zapowiada się nie tylko historia o relacjach, lecz także wbijanie szpileczki w balon globalizacji, pęd technologiczny i konsumpcjonizm. Do tego Tilda Swinton, Paul Dano i Jake Gyllenhaal. Są powody do mruczenia.

The Beguiled – zestaw głośnych aktorskich nazwisk zwieńczony reżyserią Sofii Coppoli. Ranny żołnierz w żeńskiej szkole z internatem i rozkręcająca się karuzela emocji – nie zawsze zdrowych. Colin Farrell, Kirsten Dunst i Nicole Kidman, która w tym roku pojawia się też u Lanthimosa, wrzucając drugi bieg w swojej karierze. Obecność Elle Fanning w obsadzie ani grzeje, ani ziębi, bo wszystko zależy od typu postaci, jaka jej przypadnie (Neon Demon udowodnił, że w roli piękności się nie sprawdza). Co do Sofii Coppoli, od Przekleństw niewinności ufam jej twórczości, więc czekam niecierpliwie.

Twin Peaks – po dwudziestu pięciu latach przerwy agent Cooper wraca do miasteczka Twin Peaks, a my razem z nim. Niesamowicie odważne posunięcie Lyncha, który przyznaje, że nie widzi dla siebie miejsca na kinowym ekranie, ale ma jeszcze do powiedzenia parę rzeczy na temat Laury Palmer i zagadek kryminalnych na prowincji. Niesamowity klimat z pogranicza jawy i snu, bohaterowie pełni niedoskonałości i sekretów, które dzielny agent FBI rozwiązuje w oparach kawy, zagryzając błyskotliwe dedukcje pączkami z galaretką. Skok na kasę nie jest w stylu Lyncha, za to gęsty klimat i nietypowe pomysły jak najbardziej.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane