Aktorzy w teledyskach | FILM.ORG.PL

AKTORZY W TELEDYSKACH








Tomasz Urbański
17.12.2012


Teledysk, zwany niekiedy wideoklipem, a czasem po prostu klipem, od wielu lat stanowi nieodłączny element popkultury. Jest swoistym łącznikiem pomiędzy muzyką a filmem. Bywa sztuką. I choć jego znaczenie przy promocji muzyki trochę zmalało, to wciąż cieszy się sporym powodzeniem. Jak przystało na porządne podejście do sprawy, w słowach kilku nakreślę rys historyczny. Pierwociny teledysków pojawiły się na ekranach telewizorów już w latach 60. minionego stulecia. Pionierami w tej materii były klasyczne już zespoły jak The Beatles, The Rolling Stones, The Kinks czy – w Polsce – Skaldowie. Scenariusze tych produkcji ograniczały się w ogromnej ilości przypadków do prezentacji grających kapel.

 

->LISTA AKTORÓW W TELEDYSKACH  (KLIK) <-

 

Coś drgnęło w temacie na początku lat 70., kiedy pojawiły się programy muzyczne. Klipy bywały ciekawsze i bardziej pomysłowe. Jednak przełom przyszedł w 1975 roku, wraz z pojawieniem się ilustracji wizualnej do „Bohemian Rhapsody” brytyjskiej grupy Queen. Wykorzystanie w montażu efektów specjalnych było strzałem w dziesiątkę. Prawdziwy boom to początek lat 80. i start w 1981 telewizji muzycznej z prawdziwego zdarzenia, czyli MTV, która prezentowała teledyski 24 godziny na dobę (młodsi czytelnicy mogą być nieco zdezorientowani – tak, w MTV BYŁA muzyka). Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. „Thriller” Michaela Jacksona, „Money For Nothing” Dire Straits, „Take On Me” A-ha to już klasyka. Nastąpił rozkwit sztuki wideoklipu oraz jego triumf w latach 90. Wraz z rozwojem technologicznym i coraz bardziej skomplikowanymi efektami zaczęły pojawiać się obrazki z rozbudowanymi scenariuszami. Powstawały mikro-fabuły, będące swoistymi filmami w pigułce. Teledyski zaczęły żyć własnym życiem, stanowiąc nierzadko lepszy produkt niż to, co miały pierwotnie promować, czyli muzykę.

Od realizacji klipów rozpoczynali swoją późniejszą karierę filmową tak znakomici reżyserzy jak Spike Jonze (Beastie Boys m.in. „Sabotage”, „Root Down”, Bjork m.in. „It’s Oh So Quiet”, Fatboy Slim m.in. „Praise You”, „Weapon Of Choice”), Michel Gondry (The White Stripes, Bjork, Daft Punk, Sinead O’Connor), David Fincher (Madonna „Express Yourself”, „Vogue”, „Bad Girl”, Paula Abdul m.in. „Straight Up”, Aerosmith „Janie’s Got A Gun„, George Michael „Freedom ‘90”), czy Mark Romanek (En Vogue „Free Your Mind”, Lenny Kravitz „Are You Gonna Go My Way”, Michael & Janet Jackson „Scream”, Madonna „Rain”, „Bedtime Story”, Nine Inch Nails „Closer”, „The Perfect Drug”, Coldplay „Speed Of Sound”, Linkin Park „Faint”), często kontynuując ten romans. Szwed Lasse Hallstrom się nie patyczkował i zrobił niemal wszystkie klipy dla zespołu ABBA.

A bywa i tak, jak z Davidem Lynchem, który wyreżyserował Chrisa Isaaka w hitowym „Wicked Game”, Rammstein w „Rammstein” czy Moby’ego w „Shot In The Back Of The Head”). Podobnie było z Timem Burtonem, który zgodził się wyreżyserować swój pierwszy klip, będąc już cenionym artystą w swoim fachu. Uległ zespołowi The Killers, realizując w 2009 roku „Bones”, by w 2012 ponownie nawiązać ponownie współpracę robiąc „Here With Me” z Winoną Ryder.

Ale tak wyraźne przenikanie się muzyki z filmem nie skończyło się jedynie na reżyserach. Rzecz ta dotyczy również – albo i przede wszystkim – aktorów. To właśnie  spora część z nich została zauważona właśnie przy okazji wyrazistych ról w teledyskach, co w kilku przypadkach było niezłą trampoliną do kariery. Jednak zdecydowanie więcej jest przypadków, gdy świecące pełnym blaskiem gwiazdy zgadzają się na gościnne występy. Z różnych względów – czy to sympatii do wykonawcy, czy przy okazji promocji filmu, czy też bardziej pragmatycznie: by sobie dorobić. Swoje zrobiła też coraz lepsza jakość scenariuszy, a także realizacja przypominająca rozmachem produkcje kinowe. To przełożyło się na zapotrzebowanie na profesjonalistów i fachowców od gry aktorskiej. Efekty tego są różne, z przewagą pozytywnych. W każdym razie zjawisko jest interesujące, dość obszerne i bardzo przyjemne w odbiorze.

Z KLIPU DO KINA

…czyli teledyskowa kreacja na tyle wyrazista i zauważalna, że nie pozostało nic innego, jak brylować na dużym ekranie w pełnometrażowych produkcjach. Pierwsze nazwisko, które przychodzi mi do głowy, to Alicia Silverstone, która w 1993 roku pojawiła się w aż trzech klipach wracającego z impetem na salony Aerosmith. Obrazki stanowią dość spójną trylogię, a grająca w nich Alicia rozpalała zmysły zapatrzonych w nią nastolatków, będąc obiektem (ero)marzeń niejednego młokosa. Najpierw był kapitalny „Cryin’” (tutaj zobaczyć można jeszcze przystojniaka Stephena Dorffa), później „Amazing” i w końcu „Crazy”. W tym ostatnim u boku Silverstone pojawiła się córka frontmana Aerosmith, Liv Tyler, seksapilem nie ustępująca koleżance. I również od tego momentu udanie rozpoczęła karierę na dużym ekranie. A Alicia? Owszem, zagrała zaraz w „The Crush” i kilku młodzieżowych produkcjach (pamiętny koszmar „Batman & Robin”), by gdzieś w nowym tysiącleciu zagubić się dość mocno. Chyba zabrakło talentu. Nie zmienia to jednak faktu, że wspomnianą trylogię Aerosmith wciąż ogląda się z rozrzewnieniem i niezwykle sympatycznie. A skoro mowa o tej kapeli, to nadmienię, że panowie często korzystają w swoich klipach z usług aktorek. Dodam, że bardzo ładnych. Pojawiły się już Pamela Anderson w „Blind Man”, Jessica Biel we „Fly Away From Home”, Mila Kunis w „Jaded”, Lesley Ann Warren w „Janie’s Got A Gun” czy ostatnio Alexa Vega w „Legendary Child”. Wracając do tematu, kolejną osobą, która z przytupem  rozpoczęła karierę w klipach była… właśnie. Nikogo więcej sobie nie przypominam. Wygląda więc na to, że był to jednorazowy przypadek. Się przeliczyłem…

SERIO? TO ONA? TO ON?

Alicii się udało, innym nie od razu. Choć chyba lepiej na tym wyszli. Jak wiadomo, życie usłane różami nie jest. Ileż to razy słyszeliśmy historie o początkach gwiazd –  przymierali głodem, czyścili buty, roznosili mleko. Ot, mordercze początki. Na ekranie też debiutowali różnorako. W reklamach tv, spotach politycznych, jako spikerzy czy w teledyskach. Później, kiedy sława i chwała są jak chleb powszedni, nie zawsze przyznają się do tych niespecjalnie atrakcyjnych prac dorywczych. Ale w przyrodzie nic nie ginie, a youtube to rzecz nieoceniona w takich wypadkach. I w ten oto sposób możemy zobaczyć znane facjaty sprzed lat, jeszcze nie zbotoksowane i naciągnięte, tryskające młodością i świeżością.

Gorąco polecam radosne pląsy Courteney Cox w klipie Bruce’a Springsteena „Dancing In The Dark”, czerwonowłosą punkówę Zooey Deschanel w Offspringowym “She’s Got Issues”, przeprzystojnego Keanu Reevesa w „Rush Rush” Pauli Abdul czy Hugh Lauriego w gustownej peruce i pełnym makijażu w „Walking On A Broken Glass” Annie Lennox. Warto rzucić okiem też na Angelinę Jolie, którą na plan video „Rock ‘N’ Roll Dreams Come Through” zaprosił sam Meat Loaf. Pięknie prezentuje się młodziutka Jennifer Connely w klipie do utworu „I’ll Drove All Night” Roya Orbisona (tylko z kronikarskiego obowiązku dodam, że pojawia się tam też Jason „90210” Priestley). Szczęście to nie ominęło Nicole Kidman w teledysku do „Bop Girl” Pat Wilson, czy też Matthew McCounaghey’a, który piękny i młody błyszczy u Trishy Yearwood w „Walkaway Joe„. Małe (i krótkie) rzeczy, a cieszą.

PROMUJEMY NOWY FILM

Sporo interesujących wideoklipów pojawiło się przy okazji działań marketingowych związanych z wejściem na ekrany premierowych filmów. Zdarza się, że aktorzy zaangażowani w jego produkcję związani są umową, której zapisy zobowiązują do udziału w teledyskach promujących film. Jak się okazuje, gwiazdy same chętnie angażują się w takie akcje (nie mówię tu o wykorzystaniu fragmentów filmu w teledysku), służąc całym ciałem swym, uatrakcyjniając wizualny odbiór piosenki. Dzięki takiej, słusznej, postawie powstały naprawdę pomysłowe rzeczy.

Od razu przed oczami (i uszami) staje mi kapitalny teledysk do utworu „Big Gun” AC/DC, który zapowiadał „Last Action Hero”. Zobaczyć Arnolda Schwarzeneggera w mundurku szkolnym a la Angus Young, wymiatającego solówkę na gitarze, jest wręcz obowiązkowe. Ten sam Arnie dwa lata wcześniej przy okazji klipu do „You Could Be Mine” Guns N’ Roses, które zapowiadało jeden z największych hitów tego aktora, włożył skórę, okulary i z shotgunem w ręce jako T-800 pojawił się na koncercie Gunsów z uwagą obserwując członków kapeli. Grająca wokalistka Cher zastosowała podobny manewr, nagrywając teledysk do swojego coveru utworu Betty Everett „The Shoop Shoop Song (In His Kiss)”, który promował film „Mermaids”. Ta zapalona miłośniczka botoksu i operacji plastycznych pojawiła się w nim z grającymi w filmie Winoną Ryder i Christiną Ricci, tworząc urocze trio tańczące niezapomniany układ choreograficzny w gustownych sukienkach w czarne groszki.

W podobnym czasie, wschodząca (teraz upadła) młodociana mega-gwiazda kina Macaulay Culkin zakochiwał się w Annie Chlumsky w „My Girl”. U boku The Temptations odśpiewał tytułowy utwór z repertuaru tego przesympatycznego zespołu. Natomiast przy okazji filmu „Romeo Must Die” pojawiająca się w nim gwiazdka r’n’b Aaliyah postanowiła nagrać piosenkę „Try Again”. Niestety ani utwór, ani zrealizowany do niego klip nie powalają, ale pojawia się tam Jet Li, który machając kończynami przed lustrem oddaje hołd Bruce’owi Lee i jego wyczynom w „Wejściu Smoka”. Swoje charakterystyczne wdzianko i głupawy wyraz twarzy przywdział Rowan Atkinson, który wcielił się w swoją najsłynniejszą postać – Jasia Fasolę – w teledysku boysbandu Boyzone „Picture Of You„. Przyczynkiem była próba wkroczenia z małego na duży ekran tego bohatera. Nie do końca udana, ale teledysk jest całkiem pocieszny.

Warto wspomnieć o paniach. Salma Hayek zagrała w klipie ZZ Top „She’s Just Killing Me” (był tam też George Clooney), który skutecznie zachęcał do obejrzenia „From Dusk Till Dawn”. Inna piękność, Halle Berry, wspomogła na planie klipu „Behind Blue Eyes” (cover The Who) w wykonaniu Limp Bizkit, frontmana Freda Dursta. Wszystko w służbie filmu „Gothika”. Wyszło na tyle dobrze, że do dziś video pamiętam, a film niekoniecznie. W swoim stylu, dwukrotnie wcielając się w nieustraszonego agenta, pojawił się w klipach promujących drugą i trzecią część przygód Austina Powersa komik Mike Myers. Najpierw oszalał na punkcie Madonny w „Beautiful Stranger”, by trzy lata później pląsać u boku młodszej Britney Spears w „Boys”. Działo się! Z lokalnego podwórka warto zobaczyć zrzynkę z „Sin City”, czyli video do „Yumy” Kazika Staszewskiego, w którym pojawiła się większość obsady filmu, na czele z Jakubem Gierszałem i Katarzyną Figurą.

JESTEM GWIAZDĄ

Kilka utworów piękniej brzmi dzięki klipom ze specjalnym udziałem – udziałem aktorów, którzy dzięki swej nieskończonej dobroci łaskawie zaszczycili swoim jestestwem plan zdjęciowy, dając prawdziwy popis sztuki aktorskiej. Tak było w przypadku nieco już zapomnianej Sarah Michelle Gellar, wspaniale wijącej się ze Scottem Weilandem w „Sour Girl” zespołu Stone Temple Pilots. Równie duże – jeśli nie większe – wrażenie zrobiła na mnie znakomita kreacja pięknej Kim Basinger, która w klipie do utworu Toma Petty’ego & The Heartbreakers „Mary Jane’s Last Dance” zagrała… trupa. Doprawdy, obrazek ten może u niektórych obudzić nekrofilskie zapędy. Już tradycyjny pociąg seksualny mogła wyzwolić też Heather Graham, która bardzo elegancko prezentowała się w video do „American Woman” Lenny’ego Kravitza. Atrakcyjną ciekawostką jest występ Jennifer Aniston w teledysku „I Want To Be Loved” Melissy Etherdige. Tytuł utworu, a także orientacja seksualna wykonawczyni nie sugerują, czego można się po tym obrazku spodziewać. Swoich sił spróbowała też kobieta o najszerszym uśmiechu świata czyli Julia Roberts. Po koleżeńsku pojawiła się w teledysku Dave Matthews Band „Dreamgirl„.

Prawdziwą klasę zaprezentował niezrównany Christopher Walken. Wprawką było „Bad Girl” Madonny, gdzie pojawił się jako anioł tytułowej postaci. Ale niemal dekadę później, w klipie do „Weapon Of Choice” FatBoy Slima, pokazał grację, szyk i maestrię ruchu w obłędnym tańcu. Szalone kocie ruchy i niezwykłe wyczucie rytmu to prezentacja ukrytego talentu tego genialnego aktora. Ciężko to opisać, ale nie sposób się nie zachwycić. Moim skromnym zdaniem, to jeden z najbardziej pamiętnych aktorskich występów w takiej formie audio-wizualnej. Rzecz fantastyczna i niezwykła.

KUMPELSKO-PARTNERSKO-RODZINNE KLIMATY

Specyficzną grupę klipów stanowią te, w których pojawiają się aktorzy, znajomi muzyków. Takie wesołe kółko adoracyjne, dobrze czujące się we własnym gronie. Dotyczy to przede wszystkim dwóch kapel – Foo Fighters i Limp Bizkit. Ci pierwsi upodobali sobie Jacka Blacka, który znakomicie bawił się w klipach do „Low” i „Learn To Fly”. Współpraca jest obustronna, bo Black zaprosił wokalistę i gitarzystę Foo Fighters, Davida Grohla, do bębnienia (wszak perkusistą jest również, patrz Nirvana) na debiutanckiej płycie jego duetu Tenacious D, a także zaproponował mu rolę w filmie „The Pick Of Destiny”. W drugim przypadku, komik Pauly Shore aż trzykrotnie wspomagał Freda Dursta i spółkę w „N 2gether Now”, „Faith/Fame” oraz „Break Stuff”. Zabawy z pewnością było co niemiara. Wilgotne Biszkopty mogły też liczyć na koleżków Stephena Dorffa i Bena Stillera, którzy uświetnili obrazek do piosenki „Rollin’”.

Znacie One Night Only? Ja też nie znałem, ale poznałem, bo w ramach miłosnych uniesień filmowa Hermiona, czyli już dorosła i piękna Emma Watson, postanowiła swym licem wypromować tę młodzieżową kamandę. Zakochana po uszy w swym chłopaku George’u Craigu, wokaliście, ochoczo zagrała w klipie „Say You Don’t Want It„. Te same pobudki kierowały Natalie Portman, która w rytm folkowych dźwięków uskuteczniała radosne tańce w „Carmesicie” swego ówczesnego partnera Devendry Banharta. Czy to było właśnie przyczyną rozpadu ich związku, pewnie nigdy się nie dowiemy. Na całość poszła filmowa żona Rocky’ego, Talia Shire. Pragnąc (jak każda matka) szczęścia swego syna Roberta Schwartzmana (który tym samym jest siostrzeńcem Francisa Forda Coppoli), zagrała w klipie do utworu jego kapeli Rooney „When Did Your Heart Go Missing?„.

W ramach współpracy partnerskiej Evan Rachel Wood skorzystała z zaproszenia swego (już ex-) chłopaka Marilyn Mansona, prawie-kopulując w video „Heart-Shaped Glass„. Równie gorąco było u Tommy’ego Lee. Ten perkusista Motley Crue skorzystał z powabu swojej żony, Pameli (Lee) Anderson, goszcząc najsłynniejszego króliczka Playboy’a na planie dwóch teledysków. W ramach swych pobocznych projektów (o których nikt już dziś nie pamięta), nakręcił z żoną solowy „Welcome To The Planet Boom„, będący jednocześnie promocją filmu ukochanej „Barb Wire”, a także dla swojej nowej grupy Method Of Mayham „Get Naked„. Było gorąco.

GRUPOWO

Było solo, było w duecie, było familijnie. Ale to nie koniec. Przecież mamy jeszcze klipy, które mogą przyprawić o zawrót głowy ilością aktorów pojawiających się na centymetrze taśmy filmowej. Nie sposób zapomnieć o „Liberian Girl” Michaela Jacksona, w którym ówczesne gwiazdy filmowe (przypominam: są to lata 80.) szukają na planie Króla Popu. Zebrało się tam naprawdę zacne grono, o którym bardzo szczegółowo na naszych łamach pisał swego czasu Adi.

Ten sam Jackson swój sukces próbował zdyskontować klipem do „You Rock My World”, gdzie w rolach gangsterów pojawili się Billy Drago, Chris Rock, Michael Madsen, a nawet Marlon Brando. Jednak singiel poniósł sromotną klęskę, podobnie jak i cały album go promujący. W ogóle Michael często zatrudniał aktorów. Przyjrzyjcie się pełnej wersji „Bad” (reż: Martin Scorsese!) – w roli gangsta pojawił się tam Wesley Snipes; w „Black Or White” (reż: John Landis) młodociany Macaulay Culkin oraz George Wendt; w “Remember The Time” (reż: John Singleton) Eddie Murphy. Imponującą grupę udało się zebrać artystce nazywającej się Bree Sharp. Panna ta nagrała piosenkę „David Duchovny, Why Don’t You Love Me”, a teledysk do niej był sporym wydarzeniem w internetach całego świata. Nie miał innego wyjścia, bo pojawili się w nim m.in. obiekt westchnień, czyli Gillian Anderson, Brad Pitt, George Clooney, David Spade, Whoopi Goldberg, Pamela Anderson, Sarah Michelle Gellar, Jenna Elfman.

W pośmiertnym video Johnny’ego Casha do jego wersji „God’s Gonna Cut You Down” zobaczyć można Chrisa Rocka, Johnny’ego Deppa, Sharon Stone, Dennisa Hoppera, Woody’ego Harrelsona, Terrence’a Howarda, Krisa Kristoffersona i Owena Wilsona. Natomiast będący w lekkim tonie, osobiście szczególnej uwadze polecam przezabawny teledysk do „Make Some Noise”, w którym Beastie Boys zebrali absolutnie przednią ekipę. Prym w niej wiodą Elijah Wood, Seth Rogen, Danny McBride, Will Ferrell, Jack Black i John C. Reilly. Uważni widzowie (i słuchacze) dostrzegą jeszcze Orlando Blooma, Jasona Schwartzmana, Zacha Galifianakisa, Steve’a Buscemi czy Kirsten Dunst. A i to nie wszystko. Zresztą czek dis ałt.

TAKIE TAM RÓŻNE

Tak to z grubsza wygląda. Jak widać, jest tego wszystkiego naprawdę sporo, a to dopiero niewielka część. Na poczekaniu mogę zarekomendować jeszcze Rutgera Hauera w „On A Night Like This” Kylie (tak! Kylie Minogue), Richarda Kiela (pamiętny „Buźka” z Bondów) w „A Lot To Learn” hardkorowców z Biohazard, Scarlett Johansson w bardzo filmowym „What Goes Around… Comes Around” Justina Timberlake’a. Wypadałoby rzucić okiem na trutnia Randy’ego Quaida w wesołym „Heavy Fuel” Dire Straits czy ekshibicjonistycznego Shię LaBeoufa w tru-mega-awangardowym „Fjogur Piano” Islandczyków z Sigur Ros.

Absolutnie nie można przegapić fantastycznego występu Chevy’ego Chase’a u Paula Simona w „You Can Call Me Al”, który zawsze jest znakomitym pomysłem na poprawę humoru i nigdy nie zawodzi. Koniecznie to obejrzyjcie (panowie jeszcze raz spotkali się na planie klipu przy okazji utworu singlowego „Proof”). Nie polecam, lecz wspomnieć muszę, o teledysku do utworu „As Long As You Love Me” Justina Biebera. Niestety, zagrał w nim Michael Madsen (którego sobie cenię). Nie raz udowodnił wyborem produkcji w których się pojawia, że znaczenie słowa „obciach” jest mu obce. Takie czasy: kasa się musi zgadzać.

I może słów kilka o Pameli Anderson, o której powiedzieć, że jest aktorką, to chyba zbyt dużo. Proponuję przymknąć oko, bo dzierży ona laur zwycięstwa w ilości klipów, w których się pojawiła. Zrobiła to dziewięć razy (a to pewnie nie koniec), z czego przynajmniej raz wyszło bardzo fajnie, w przypadku kojarzącego się z „Kingsajzem” „Miserable” kapeli Lit. Bardzo pomysłowo oddali hołd swojemu ulubionemu filmowi pt. „The Karate Kid” członkowie kapeli No More Kings. Do swojego utworu „Sweep The Leg” nakręcili obrazek z udziałem Martina Kove’a i Ralpha Macchio. Równie ciekawie wygląda teledysk zespołu Butch Walker And The Black Widows do „Synthesizers„. Panom kochającym ponad życie kultowy film Richarda Linklatera „Dazed And Confused” udało się namówić Matthew McConaughey’a do powtórzenia po dwudziestu latach roli Davida Woodersona.

 POLSKI OGRÓDEK

A jak sprawa się przedstawia w naszym pięknym kraju? Nic godnego uwagi, choć kilka rzeczy interesujących by się znalazło. Przeciętniactwo wylewało się w trzech kolaboracjach Anny Dereszowskiej i De Mono, ale… może jednak o rzeczach bardziej wartościowych. Rozpoczynający karierę Andrzej Chyra udanie zaprezentował się jako… Marilyn Monroe w „Z twarzą Marilyn Monroe” zespołu Myslovitz. Dobrą rolę zagrał mało popularny Artur Krajewski w video do „Dziewczyny bez zęba na przedzie” Kultu. Intrygująco wypadła Magdalena Cielecka w stonerowym „Lucky In Hell” bandu Black River, a Paweł Małaszyński udanie zagrał w „Kto tam, kto jest w środku” zespołu Hey. Słabo natomiast zaprezentowała się Hanna Mostowiak, która znana również jako Małgorzata Kożuchowska pojawiła się w dwóch scenach z tą samą miną zbitego piżmaka w „3 stronach świata” TomZeta.

Ciekawostką jest zrealizowany ze sporym rozmachem teledysk do szwedzkiego utworu „Uprising” metalowców z zespołu Sabaton. Co w tym polskiego? Kawałek opowiada o Powstaniu Warszawskim, a w jednej z ról zobaczyć można Mateusza Damięckiego. W klipie zrealizowanym przez polską ekipę niemieckiego oprawcę zagrał demoniczny Peter Stormare. Na koniec zostawiłem naszą eksportową gwiazdę Izabellę Miko (Mikołajczak). W 2004 roku zagrała wraz z Erikiem Robertsem w bardzo dobrym klipie do utworu „Mr. Brightside” (jego drugiej wersji) zespołu The Killers, tworząc wraz z wokalistą Brandonem Flowersem miłosny trójkąt. Sukces klipu spowodował, że historia ma swój dalszy ciąg, czego efektem było zaproszenie przez The Killers do powtórzenia jej roli w video do utworu „Miss Atomic Bomb” z 2012 roku (Eric Roberts też się tam pojawił. A skoro i jego wymieniłem to dodam, że ponowny manewr zrobił przy okazji dylogii klipów Mariah Carey „It’s Like That” i „We Belong Together” wraz ze swym „klipowym” partnerem Wentworthem Millerem).

Tym sympatycznym akcentem kończę tę krótką charakterystykę zjawiska, które moim zdaniem jest bardzo interesujące. Przykładów mógłbym mnożyć w nieskończoność, bo to jest dopiero ich niewielki fragment. Zainteresowanych tematem zapraszam do lektury podlinkowanej  listy, od wielu lat regularnie tworzonej i uzupełnianej. Znaleźć można tam zaskakujące rzeczy, o których nawet filozofom się nie śniło. Jeśli jednak czegoś brakuje, bardzo proszę o dopisanie w komentarzach albo wysłanie mailem na adres  tomashec@wp.pl . Życzę miłej lektury i przyjemnych, audio-wizualnych wrażeń.

-> LISTA AKTORÓW W TELEDYSKACH  (KLIK) <-

Latest posts by tomashec (see all)







  • Goździk

    Jeśli idzie o polskie podwórko to można też wspomnieć o Katarzynie Cichopek (choć z tym aktorstwem to też za duże słowo), która wystąpiła w teledysku „Gdy tobie kłamałem” grupy Ex-Dance (w której skład wchodzili byli muzycy Papa Dance). Clip do obejrzenia na YT

    • mike85

      Faktycznie, jest to tak ważne i intrygujące, że autor powinien o tym napisać co najmniej 30 zdań ;-)

      • Goździk

        Czytać umiesz?

        • mike85

          Umiem. A ty rozumiesz, że autor musi dokonać zawsze jakiejś selekcji materiału ? Twoja uwaga zabrzmiała jakby autor nierzetelnie podszedł do sprawy. Wspomnieć to mógł pewnie jeszcze o setce innych klipów. Nadmienianie o pseudo aktorce i pseudo zespole to dla mnie nieporozumienie i zwykłe czepialstwo.

  • Wezyr

    Nie przesadzajmy z tą klęską ostatniej płyty Jacksona. Może i nie była takim sukcesem jak poprzednie, ale 13 milionów kopii to wynik godny mistrza. Inni wykonawcy daliby się pokroić za taką sprzedaż.

    • tomashec

      Oczywiście, niemniej to jego najsłabiej się sprzedająca płyta.

  • Mefisto

    Fajny artykuł, choć zabrakło mi większego skupienia się na Jacksonie, który praktycznie w każdym swoim większym klipie miał jakąś gwiazdę (wspomnianego Culkina nawet dwukrotnie), a przy tym jego teledyski zawsze stały na wysokim poziomie i były z reguły reżyserowane przez głośne nazwiska. Moim zdaniem zasługiwałoby to na odrębny akapit :) Ale poza tym spoko tekst, fajnie się czyta.

    • tomashec

      Jackson przewija się praktycznie cały czas. O kilku wspomniałem, a w reszcie gwiazdy były, ale aktorzy chyba nie. :D

  • tchopz

    Przy okazji teledysku Lenox wspomnieć o Lauriem, a pominąć Malkovicha…

  • Kogo w Czasie honoru grał Mateusz Damięcki. Czyżbym coś przeoczyła?

  • tchopz

    Grohl nie jest perkusistą Foo Fighters. Był perkusistą w Nirvanie. W FF jest wokalistą i gitarzystą. Taki szczegół.
    Grohl zagrał też w teledysku Tenacious D „Tribute” promującym film „The pick of destiny” tę samą rolę co w filmie.

    • tomashec

      Oczywiście, nie wiem jakim cudem to napisałem:)

  • Floyd

    Angelina Jolie zagrała również główną rolę w teledysku do Anybody Seen My Baby, Stonesów :)

    • tomashec

      Jasne, jest przecież uwzględniona w liście.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Trochę zmian na stronie

Następny tekst

Wyścig po Oscary 2013



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE