Adaptacja bez adaptacji | FILM.ORG.PL

Adaptacja bez adaptacji…








Radosław Pisula
20.04.2012


…czyli jak Dashiell Hammett tworzył historię kina.

 

hammett1
Dashiell Hammett w oparach dymu i alkoholu pisze kolejny czarny kryminał
 
Zapuszczone, skąpane w brudzie i pyle miasto, położone gdzieś na zapomnianym przez Boga terenie. Ziemia niczyja. O panowanie nad tym wyniszczonym i przesiąkniętym zbrodnią miejscem walczą dwie nienawidzące się grupy. Obie dysponują podobną siłą, zarówno materialną, jak i fizyczną, a żadna z frakcji nie ma zamiaru ustąpić. Walka o władzę toczy się od dawna i wydaje się nie mieć końca. Pewnego dnia do miasta przybywa tajemniczy nieznajomy. Nie posiada imienia, za to może pochwalić się niezwykłymi umiejętnościami w posługiwaniu się bronią białą lub palną. Każda ze stron zwraca na niego uwagę i chce przeciągnąć na swoją stronę, widząc w enigmatycznym mężczyźnie atut, który pomoże jej wygrać. Rywale nie spodziewają się jednak, że nieznajomy inteligencją dorównuje swoim fizycznym atrybutom i wkrótce zacznie prowadzić ze zwaśnionymi grupami podwójną grę, w której nie obędzie się bez ofiar.

Znacie tę historię? Na pewno. Ta klasyczna fabuła, adaptowana przez wielu reżyserów,  już od dziesięcioleci daje nam tak arcydzieła, jak i totalne nieporozumienia. Odnalazła swoje miejsce  praktycznie we wszystkich dekadach historii kina i w każdym gatunku filmowym. Opisany wcześniej schemat fabularny jest podstawą takich klasyków filmowych, jak Straż przyboczna (1961) Akiry Kurosawy, czy Za garść dolarów (1964) Sergio Leone, a młodsi stażem kinomani  mogą go pamiętać z Ostatniego sprawiedliwego (1996) Waltera Hilla lub Sukiyaki Western Django (2007) Takashiego Miike. Jednak to nie Kurosawa, jak zwykło się przyjmować, jako pierwszy spłodził tę niezwykle rozpoznawalną i niemalże archetypową już fabułę.

Aby poznać protoplastę Straży przybocznej, musimy cofnąć się do roku 1929. To właśnie wtedy Dashiell Hammett, twórca niezwykle popularnych powieści detektywistycznych i ojciec czarnego kryminału, wydał na świat książkę, zatytułowaną Krwawe żniwo. Głównym bohaterem powieści jest pracownik Kontynentalnej Agencji Detektywistycznej z San Francisco, znany potocznie w literackim świecie jako Continental Op1. Postać ta, debiutująca w 1923 roku, występuje w wielu historiach amerykańskiego pisarza i jest wzorem dla innych, bardziej znanych, klasycznych detektywów, takich jak stworzony również przez Hammetta Sam Spade, czy Chandlerowski Philip Marlowe. W żadnej historii nigdy nie zostały jednak ujawnione jego personalia, co czyni z niego pierwszego pełnoprawnego „Człowieka bez Imienia”, w momencie, gdy Toshiro Mifune ma trzy lata, a do urodzin Clinta Eastwooda pozostało ich jeszcze siedem.
 
hammett2
Peter Lorre, Humphrey Bogart i papieros w adaptacji Sokoła Maltańskiego Johna Hustona
 
Miejscem akcji jest Ameryka czasów prohibicji. Bohater trafia do Personville, brudnego i nieprzyjacielskiego przemysłowego miasteczka – czarnego punktu, gdzieś na mapie Stanów Zjednoczonych, swoistej ziemi niczyjej. Zanim jednak dociera na miejsce, pojawia się element ściśle związany z każdą historią z gatunku czarnego kryminału – morderstwo. Mężczyzna, który poprosił agencję o pomoc, zostaje znaleziony martwy. Ojciec zabitego, tajemniczy przemysłowiec Elihu Wilson, przedstawia detektywowi sytuację, jaka panuje w Personville. Dawniej to Elihu trzymał w ryzach przestępczy światek miasteczka. Jego pozycja uległa jednak osłabieniu, gdy w interesy zaczęli ingerować lokalni gangsterzy. Mężczyzna wynajmuje więc detektywa, aby zajął się oczyszczeniem miasta, pomógł mu na nowo zaprowadzić stary porządek i znalazł zabójcę syna, gdyż w Personville podejrzanym może być każdy. Nikt tutaj nie jest całkowicie czysty, a miasto skąpane jest w barwach moralnej szarości. Miejsce to ma wielki wpływ na Bezimiennego. Mężczyzna zaczyna grać na dwie strony i jeszcze bardziej podżega przeciwko sobie obie frakcje.

Hammett umiejętnie wymieszał w Krwawym żniwie historię westernową z klimatem noir. Wprowadził również do gry protagonistę, który jest moralnie dwuznaczny. To protoplasta tak popularnych w następnych latach, tajemniczych i cynicznych antybohaterów. Hammett nie dzieli postaci na dobre i złe. Mimo mocnych zapożyczeń westernowych, bohater nie nosi tu białego kapelusza, niczym Tom Mix i nie rozprawia się ze złoczyńcami w czarnych nakryciach głowy. Również zakończenie jest niejednoznaczne i pozostawia gorzki posmak, gdyż Hammett nie miał zamiaru rzucać w twarz czytelnikowi banałów, mówiących o tym, że dobro zawsze triumfuje. Skorumpowany jest tutaj każdy, a cudowna ziemia obiecana, jaką wydaje się być Ameryka, to tak naprawdę miejsce brudne i zakłamane. Bezimienny, mimo, że jest niesamowicie błyskotliwy, to także człowiek z wadami takimi, jakie posiadają jego przeciwnicy, a doprowadzenie do rozlewu krwi w żaden sposób go nie nobilituje.
 
Historia amerykańskiego pisarza była powiewem świeżości w swoim gatunku i tylko kwestią czasu wydawała się jej adaptacja na wielki ekran. Pomysł na ekranizację przechodził od studia do studia, jednak z prób adaptacji nic nie wychodziło, co wydaje się być dosyć kuriozalną sytuacją, gdyż oś fabularna powieści Hammetta była niesamowicie filmowa – szczególnie w okresie niezwykłej popularności kina noir. Do tego na szeroką skalę ekranizowano wszystkie inne książki Amerykanina: dwie adaptacje Sokoła maltańskiego (1931 i 1941), Szklany klucz (1941), Papierowy człowiek (1934) i pięć (!) jego sequeli, miniserial Klątwa Dainów (1978), czy nawet pastisz czarnych kryminałów, przedstawiający fikcyjną historię, której głównym bohaterem jest sam pisarz – Hammett (1982) Wima Wendersa2. Szczerze mówiąc, za adaptację Krwawych żniw można w jakiś sposób uznawać Roadhouse Nights, prostą komedię z 1930 roku, która jednak całkowicie wypaczyła historię Hammetta, nie oszczędzając nawet imion bohaterów. W ostatecznym rozrachunku wyszło to książkowemu oryginałowi na dobre, gdyż mimo tego, że nigdy nie został oficjalnie zaadaptowany na srebrny ekran, to jego oś fabularna i wiele unikatowych cech powinno być rozpoznawalne przez każdego miłośnika kina.
 
hammett3
Zaklinacz ekranu – Toshiro Mifune w Straży Przybocznej
 
Pierwszą, oddającą Hammettowi to, co hammettowskie, adaptacją Krwawego żniwa jest legendarna Straż przyboczna Akiry Kurosawy z 1961 roku. Mimo iż sam reżyser nigdy nie przyznał się oficjalnie do inspiracji książką Amerykanina, to podobieństwa są tak widoczne, że nie mogą być zwykłym przypadkiem. Zwłaszcza, że Kurosawa otwarcie mówił o inspiracji filmową adaptacją Szklanego klucza. Azjatycki reżyser przenosi fabułę w ramy popularnego w Japonii gatunku, zwanego chanbara – stąd dwie walczące ze sobą strony i bezimienny bohater znajdują się w czasach, gdy po Kraju Kwitnącej Wiśni podróżowali samurajowie, a głównym narzędziem perswazji była katana. Bezimienny detektyw u Kurosawy staje się roninem, samurajem bez pana, o aparycji legendarnego japońskiego aktora Toshiro Mifune, który używa pseudonimu Sanjuro ( „Trzydziestoletni”). Pojawia się on w anonimowym miasteczku, położonym z dala od jakichkolwiek ośrodków wyższej władzy, przypominającym dzikie westernowe miasta, w których zalęgło się bezprawie.
 
Jednak w przeciwieństwie do klasycznych westernów, nie ma tutaj w pełni altruistycznego sprawiedliwego, który zaprowadziłby porządek. Bohater, podobnie jak detektyw z powieści Hammetta, zaczyna krążyć między dwoma wrogimi obozami i nastawiać je przeciw sobie – tak jak Bezimienny Hammeta, w pewnym momencie poprzez swoje kombinacje i kłamstwa, wpada w poważne tarapaty. Jednak u Kurosawy jest to dużo bardziej odczuwalne. Gdy w książce detektyw jest podejrzany o zabójstwo Dinah Brand, Sanjuro zostaje skatowany prawie na śmierć i tylko cudem udaje mu się przeżyć (co ciekawe, sceny te są praktycznie dokładnym przeniesieniem wydarzeń ze Szklanego klucza). Powoli, w ukryciu, ostatecznie leczy swoje rany i rusza zakończyć całą sprawę definitywnie. Gdy gangi poprzez machinacje ronina ścierają się w morderczej walce, gdy pył powoli opada, Sanjuro wkracza na scenę, aby zająć się niedobitkami i ostatecznie zaprowadzić porządek w mieście. Jednak i to zakończenie pozostawia gorzki posmak. Bohater praktycznie nic nie osiągnął swoimi działaniami, które nie były w żaden sposób prawdziwie altruistyczne. Opuścił miasto, któremu pozostało tylko czekać na przybycie innych ciemiężców, sam udając się w stronę sequela z 1962 roku.

Wystylizowane widowisko Kurosawy w dużym stopniu czerpie z dorobku amerykańskich westernów i jest gatunkową hybrydą, podobnie jak powieść Hammetta. W tym wypadku amerykańskich gangsterów zastępują waleczni Azjaci. Film Japończyka odniósł spory sukces i tylko kwestią czasu było, aby ktoś inny zainteresował się tą historią.
 

Zaklinacz ekranu 2.0 – Clint Eastwood w Za garść dolarów

Nastąpiło to już w 1964 roku, gdy inny wielki reżyser postanowił przywrócić do korzeni historię Bezimiennego. Tak narodził się spaghetti western Za garść dolarów – początek sławnej Trylogii Dolara.

Samotny rewolwerowiec – Człowiek bez imienia – grany przez Clinta Eastwooda, trafia do małego miasteczka na granicy z Meksykiem, zaliczającego się do jednych z wielu, o których dawno już zapomniały oba sąsiadujące ze sobą kraje. Podobnie jak w poprzednich wersjach, bohater natrafia tutaj na konflikt dwóch grup i widząc w tym możliwość zysku, postanawia grać na obie strony. Film jest praktycznie dokładną kopią filmu Kurosawy, przetworzoną tylko przez oryginalny styl opowiadania historii, charakterystyczny dla Leone. Podobieństwo obu filmów doprowadziło do tego, że Kurosawa, mimo iż podobał mu się film, pozwał Włocha za plagiat. Leone bronił się, tłumacząc, że Straż przyboczna czerpała garściami z Krwawego żniwa, a on po prostu przywrócił historię do domu. Ostatecznie jednak japoński reżyser wygrał sprawę i otrzymał 15% światowych dochodów filmu, a także prawa do dystrybucji filmu na niektóre rynki azjatyckie. Film Leone był wielkim sukcesem, przez co japoński reżyser po latach wspominał, że dzięki tej produkcji zarobił więcej pieniędzy niż za sprawą Straży przybocznej.

W latach 60. pojawił się jeszcze jeden warty wzmianki film, który w dużym stopniu korzystał z opisywanego przeze mnie schematu fabularnego. Jest nim kolejny klasyk spaghetti westernu, krwawy Django Sergio Corbucciego z 1966 roku. Poznajemy w nim twardego protagonistę, który znikąd przybywa do małego, skąpanego w błocie miasteczka, ciągnąc za sobą tajemniczą trumnę. Django, tak jak jego sławni poprzednicy, trafia na dwie walczące strony i mimo iż wydaje się otwarcie z jedną z nich sympatyzować, to ostatecznie i tak ją zdradza, za co zostaje brutalnie okaleczony. Ostatecznie, rozprawia się z niedobitkami i ledwo żywy odchodzi szukać dalszych „atrakcji”.
 
hammett4
 
Kolejna widoczna adaptacja osi fabularnej Krwawego żniwa, przenosi historię w następny, diametralnie różny gatunek filmowy. Film o jakże oryginalnym tytule The Warrior and the Sorceress, wyreżyserowany przez nieznanego do dnia dzisiejszego Johna C. Brodericka, pojawił się na wielkim ekranie w roku 1984.  Po kinie chanbara i westernie, dostajemy klimaty „plastikowego” fantasy, które jakąkolwiek rację bytu mogło mieć tylko w latach 80. W roli tytułowej wystąpił znany z serialu Kung Fu (1972 – 1975), a także uprzykrzania życia Umie Thurman – David Carradine. Główny bohater, tym razem już całkiem imienny – Kain, to najemny wojownik, który prowokuje do walki ze sobą dwóch władców, Zega i Balcaza. Do tego, jak na klasyczne fantasy z muskularnym bohaterem przystało, ważną rolę odgrywa w fabule przepotężny miecz i magia, uosabiana tutaj głównie przez hojnie obdarzoną przez naturę czarodziejkę. Film jest niesamowicie słaby, nawet jak na kino klasy C z lat 80. Do dzisiaj jedynymi elementami, które sprawiają, że powraca w pamięci niektórych kinomaniaków, jest wspomnienie dużego epatowania nagością i nieudolna próba plagiatowania innych filmów.

W 1996 roku pojawił się Ostatni sprawiedliwy Waltera Hilla. Oficjalny remake Straży przybocznej, który (przynajmniej przez umiejscowienie gatunkowe akcji) najbliższy jest książce Hammetta. Obraz Hilla to połączenie westernu i filmu gangsterskiego. Osadzony w czasach prohibicji, mocno inspiruje się również niezwykle popularnym na przełomie lat 80. i 90. gatunkiem heroic blodsheed, wywodzącym się z Hong Kongu – szczególnie krwawym i widowiskowym kinem akcji Johna Woo. Tym razem w rolę protagonisty wciela się Bruce Willis, który w opustoszałym, leżącym obok granicy meksykańskiej miasteczku Jerycho, miesza się w walkę między amerykańskim i irlandzkim gangiem. Bohater umiejętnie posługuje się dwoma pistoletami, łamiąc przy tym prawa fizyki i logiki. Tak jak w poprzednich wersjach, zaczyna prowadzić grę do dwóch bramek, zdradza, rozprawia się z gangami i opuszcza miasto.

Już w kolejnym roku pojawiła się następna adaptacja na nowy grunt gatunkowy. W Apokalipsie wyreżyserowanej przez stałego bywalca okolic kina klasy C Alberta Pyuna, historia zostaje przeniesiona w świat postapokaliptycznego science-fiction. Jeden z robotów (w tej roli Rutger Hauer), które po wojnie atomowej opanowały Ziemię, zostaje uszkodzony i blokują się jego dyrektywy związane z eksterminacją ludzkości. Przeprogramowany przez niedobitki swoich dawnych wrogów, rusza polować na „złe” maszyny. Trafia do miasta, w którym dwie frakcje – Droidów i Romów, walczą o zapasy broni do wyniszczenia pozostałej części ludzkości. Dalej akcja toczy się już klasycznie. Warto zwrócić uwagę na to, że postać protagonisty prawie zawsze odgrywa aktor, który w swoisty sposób jest ikoną, symbolem jakiejś epoki w historii kina. Mifune i Eastwood na zawsze już zdefiniowali obrazy „twardego” samuraja i kowboja, Carradine przyczynił się swego czasu do propagowania kina sztuk walki i nawet w dwuczęściowym Kill Bill Tarantino, powrócił jako symbol tamtej epoki; Bruce Willis razem ze Szklanymi pułapkami to ikona przełomu lat 80. i 90. w kinie akcji, a Hauer, znany głównie jako Roy Batty z Łowcy androidów, jest postacią kultową dla rynku video lat 80.
 
hammett5
Bruce Willis w Ostatnim sprawiedliwym, podczas zabawy w Chow Yun-Fata
 
Najnowszym wykorzystaniem fabuły związanej z Bezimiennym jest Sukiyaki Western Django, mistrza kina lejącej się obficie posoki, Takashiego Miike z 2007 roku. Film jest pastiszem i hołdem dla wielu klasycznych obrazów,  na czele z filmami Kurosawy i Leone. Miike umiejętnie łączy kino typu chanbara i jidai-geki  z westernem,  podlewając wszystko gęstym sosem kina postmodernistycznego, w którym akcja obciera się momentami o absurd, katany przecinają rewolwerowe kule, a całość przypomina bardziej kino Quentina Tarantino (który, co ciekawe, pojawia się w jednej z ról), niż typowe filmy kręcone przez tego japońskiego reżysera.

Nie są to oczywiście wszystkie przykłady korzystania z twórczości Hammeta, jedynie te najbardziej widocznie adaptujące elementy fabularne Krwawego żniwa, czy te dodane już przez kolejne filmy, powiązane w jakiś sposób z książką Hammetta. Z dorobku amerykańskiego pisarza obficie korzystają również np. George Miller w Mad Max pod kopułą gromu (1985), gdzie przykładem tego jest konflikt  między Entity, a Master Blasterem, czy okaleczenie Maxa; bracia Coen w swojej Ścieżce Strachu (1990), widocznie opierają się na Krwawym żniwie i Szklanym kluczu, a tytuł ich debiutu – Blood Simple (1984), wziął się z jednego z dialogów znajdującego się w pierwszej powieści Hammetta; do kontynuatorów zalicza się także Robert Rodriguez w El Mariachi (1992), czy Paul McGuigan w Zabójczym numerze (2006). Natomiast na początku lat 70. Bernaldo Bertolucci był bardzo zainteresowany wierną adaptacją książki z Robertem Redfordem, Jackiem Nicholsonem albo Clintem Eastwoodem w roli bezimiennego detektywa. Niestety w pewnym momencie z niewiadomych powodów o projekcie po prostu ucichło. Adaptacją dzieła Hammetta interesowali się też m.in. Neil Jordan, Mel Gibson, czy David Lynch.

W tym momencie, kończy się póki co historia jednej z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych filmowych fabuł, która mimo iż nigdy nie została oficjalnie zaadaptowana na wielki ekran jako dzieło Hammetta, to i tak dała nam kilka niezwykłych filmów. Bez tej historii współczesne kino mogłoby dziś wyglądać zupełnie inaczej. Prawdopodobnie większość reżyserów po Kurosawie i Leone nie inspiruje się bezpośrednio książkami Hammetta, ale to istota jego fabuł i niezwykła wyobraźnia, cały czas krąży nad ich pracą, nawet gdy nie są tego świadomi. Szczególnie, że jest to niezwykle solidna, ponadczasowa historia i z pewnością kolejne generacje filmowców przeprowadzą również swoje „krwawe żniwa”.
 




Amerykanin inspirację do swoich opowiadań czerpał m.in. z własnych doświadczeń z czasów pracy w Agencji Detektywistycznej Pinkertona.

Co ciekawe, sam Hammett był blisko związany z przemysłem filmowym. Jest m.in. twórcą scenariusza nominowanej do Oscara za Najlepszy Film Straży nad Renem (1943) Hermana Shumlina w której wystąpili Bette Davis i Paul Lukas. Jeszcze ciekawsze jest to, że Lukas dostał za ten film indywidualną statuetkę aktorską, wygrywając z Humphreyem Bogartem i jego legendarną rolą Ricka Blaine'a w Casablance.
Radosław Pisula

Radosław Pisula

Całkowicie pożarty przez popkulturę. Poświęcił studia na analizowanie kina Johna Woo i Johna Carpentera, a obecni w ramach doktoratu pisze monografię Waltera Hilla. Zjada wszystko, co zapisano na taśmach celuloidowych i nośnikach cyfrowych – szczególnie wszelkiej maści horrory, wysokooktanowe akcyjniaki oraz klasyczne amerykańskie kino sygnowane nazwiskami m.in. Capry, Stewarta, Hitchcocka, Granta czy Hawksa. Uwielbia Grace Kelly, Nikolę Teslę oraz Godzillę – najlepiej, gdy pojawiają się w tym samym filmie. Kocha swoją dziewczynę.
Radosław Pisula

Latest posts by Radosław Pisula (see all)












Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Cronenberg + Pattison = Cosmopolis

Następny tekst

American Pie: Zjazd absolwentów



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE