Arnold w "Terminatorze 5" | FILM.ORG.PL

Arnold w „Terminatorze 5”








Rafał Donica
15.06.2013


Schwarzenegger potwierdził oficjalnie swój udział w piątej części „Terminatora”!

Gdy wszyscy myśleli już, że gorzej być nie może…

Sześćdziesięciosześcioletni dziś Arnold dekadę temu skończył karierę aktorską, po czym rozpoczął karierę polityczną, pogrążył stan Kalifornia w długach, następnie skończył karierę polityczną oraz swoje małżeństwo, i od ubiegłego roku rozkręca od nowa karierę filmową. Po miernym, wypranym z charyzmy występie w „Expandebles 2” oraz całkiem przyzwoitym w „The Last Stand”, powraca na dobre do tego, co potrafi robić najlepiej, czyli do roli Terminatora. Czym kończą się wielkie powroty przebojowych bohaterów kina akcji mogliśmy zobaczyć choćby w piątej „Szklanej pułapce” i czwartej odsłonie Indiany Jonesa, która jeszcze przed realizacją otrzymała łatkę „Indiana Jones i poszukiwacze domu starców”. Co zatem mogło zachęcić Arnolda, z którego mięśni dawno uszło powietrze, do porwania się w wieku emerytalnym na rolę T800? Może to, że jego odwieczny konkurent Sylvester Stallone będący w podobnym wieku, szaleje w „Niezniszczalnych”, a wcześniej powrócił z sukcesem jako „Rocky” i „Rambo”. Ale Stallone wciąż pakował, trzymał formę, pompował bice i trice, katował grzbiet i nogi, a koksu brał podobno tyle, że zatrzymywali go na przejściach granicznych pytając co przemyca w beczkach trzymanych pod pachami. Arnold w tym czasie flaczał w fotelu Guberminatora, tracąc resztki energii na ukrywanie przed żoną i światem nieślubnego dziecka. Panie Arnoldzie, zanim podpisze pan kontrakt na „Terminatora Pięć” niech pan popatrzy na takich bokserów – Muhammad Ali nie wiedział kiedy zejść z ringu i ostatnie walki, kiedy okres świetności miał daaawno za sobą (a choroba Parkinsona robiła juz swoje), przegrywał brzydko i z kretesem, podobnie jak Roy Jones Jr., który kolekcję zwycięstw uzupełnia dziś kolekcją walk przegranych upokarzająco przez nokaut. Trzeba wiedzieć kiedy z ringu zejść niepokonanym. Z planu filmowego także.

 Nestorminator?

Nie mogę pojąć po co Schwarzenegger pcha się w Terminatora. Dla kasy? Przecież na kasie to on chyba wciąż śpi. Dla kariery? Przecież już zapisał się złotymi literami w historii X muzy. No to może chce udowodnić widzom, sobie i Sylvestrowi Stallone, że on też wciąż może? Może i tak, może i może, ale czy widzowie na pewno chcą oglądać Terminatora-Nestora? Jeżeli Arnold na poważnie myśli o „Terminator Returns” będzie musiał wrócić na siłownię i brać więcej koksu niż Stallone, a nawet ukraść Stallone’emu jego koks i jeszcze trochę dokupić. Patrząc na obecny wygląd Schwarzenneggera (chyba, że w tajemnicy przed wszystkimi robił pompę i zrobi nam wielką niespodziankę!), by przygotować jego ciało do pokazania nago w prologu, wszak każda część serii z jego udziałem tak się zaczynała, kreatynę i inne odżywki budujące masę mięśniową będą mu dowozić wywrotkami, a na siłowni będzie zmuszony podnosić ciężary dźwigane przez Pudziana włącznie z Pudzianem. Ewentualnie przybycie nagiego Terminatora zostanie nagrane tak, jak ujęcia z grubym Marlonem Brando w „Czasie apokalipsy”, którego Coppola zdecydował się pokazywać tylko w półmroku.

Ale jeśli nawet Arnold wróci do dawnego siebie, lub chociaż do cienia dawnego siebie, którym od dawna nie jest, wciąż pozostanie 66-latkiem, który w roli cyborga-zabójcy będzie wyglądać nieco kuriozalnie. Chyba, że twórcy zastosują na szeroką skalę zabieg z „Terminator: Salvation”, biorąc tylko głowę Arnolda (oczywiście odmłodzoną) i przymocowując ją do ciała młodego atlety Rolanda Kickingera, który już raz zagrał swoją muskulaturą nowiutkiego T-800 o twarzy Arniego. Ale w takim przypadku po co Arnold potwierdza SWÓJ udział w projekcie?

Terminator na nasze czasy?

Moim skromnym zdaniem, jedynym logicznym rozwiązaniem, które może zapewnić Austriackiemu Dębowi wyjście z „Terminatora5” z tarczą, jest rozwinięcie postaci… sierżanta Candy’ego z „Terminatora3”. Jakiego sierżanta? – spytacie. Kto oglądał tzw. materiały dodatkowe na DVD „Buntu maszyn”, z pewnością natknął się na sceny, które wyleciały w montażu i nie trafiły do gotowego filmu. Jedną z takich scen jest motyw z sierżantem Candym, granym przez Schwarzeneggera. Ów sierżant oprowadzał nas w filmie promującym SkyNet po fabryce i pokazywał przygotowany do produkcji projekt głowy Terminatora, któremu ów sierżant Candy użyczył rysów twarzy. Rozwinięcie tego wątku w „Terminatorze 5” dałoby Arnoldowi możliwość występu autoironicznego, nostalgicznego, dającego nadzieję na wyjście z roli w „Piątce” obronną ręką. Można by pokusić się np. o takie rozwiązanie, że sierżant Candy pomaga powstańcom w walce z maszynami i wespół z nimi ucieka przez Terminatorem o jego rysach twarzy! Mógłby też sierżant Candy, w młodszej wersji granej przez kogoś innego, okazać się… ojcem Johna Connora z normalnej wersji życia Sarah Connor (a co, niby czemu niemożliwe?), przed przybyciem Kyle’a Reesa. Wiem, że to byłoby naciągane na maksa, ale cała opowieść spod znaku Terminatora zatoczyłaby wówczas piękne koło i zamknęła się najbardziej szokującym zakończeniem w historii kina, bo oto ojcem Connora okazałby się człowiek o twarzy Terminatora, po latach polującego na Connora. John uciekałby przed Terminatorem mając podstarzałego Candy’ego za obrońcę, więc byłby jednocześnie broniony i atakowany przez istotę o tej samej twarzy. Obok „Luke, I Am Your Father” byłby to drugi tak mroczny duet w dziejach kina!

Twórcy nie będą raczej kombinować w tę stronę i zaprzęgną po prostu komputery, charakteryzatorów i kaskaderów, by zagrali większość materiału za Arnolda. Odmłodzą go, usprawnią i udowodnią, że Arnold potrafi wciąż jak za dawnych lat rzucać drugim Terminatorem po ścianach lub wisieć na dźwigu. Dobra, olać dywagacje, i tak pójdę do kina, bo jestem ciekaw jaki pomysł na „Terminatora 5” ma Hollywood, a Arnold to ulubiony aktor mojego dzieciństwa, więc chętnie zobaczę go znów na ekranie, choćby jego nowy (czy raczej stary) Terminator miał poruszać się przy balkoniku.

A Wam jak się widzi Terminator na emeryturze?
Macie jakieś pomysły na Arnolda w „Terminatorze 5”?

Rafał Donica

Rafał Donica

Rocznik 77, od chwili obejrzenia „Łowcy androidów” pasjonat kina (uwielbia „Akirę”, „Drive” i niedocenioną „Nienawistną ósemkę”). Miłośnik Szekspira, Lema i literatury rosyjskiej (Bułhakow, Tołstoj i Dostojewski ponad wszystko). Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. Od seansu „Frankensteina” Jamesa Whale'a – niepoprawny wielbiciel postaci monstrum. Założyciel i w latach 1999 – 2012 redaktor naczelny portalu FILM.ORG.PL. Wieloletni współpracownik miesięczników CINEMA oraz FILM, publikował w Newsweek Polska, CKM i kwartalniku LŚNIENIE.
Prowadzi blog tematyczny poświęcony klasycznym monster-movies: cinemafrankenstein.blogspot.com
Rafał Donica

Rafał Donica - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • John Wayne

    Jakąś opcją byłoby, gdyby Arnold w T5 zagrał robota stylizowanego na Conana.
    Pod zbroją i włosami można by zamaskować starczą niedoskonałość.
    W sumie czemu by nie miało się okazać, że SkyNet też wysyłał T800 do mitycznej Barbarii?
    A w rozdziawione w zdumieniu gęby widzów wejdzie 2x więcej popcornu.

    unknown

  • Grzegorz G

    Niech se odpocznie na starość, a nie filmy robi. Indiana-Emeryt Jones wyglądał w czwórce żałośnie. Schwarzenegger pewnie będzie wyglądał równie kiepsko w Terminatorze.

  • Zombie001

    Zawsze może zagrać Terminatora-Starca, który inwigiluje ruch oporu. Artykuł świetny, nieźle się uśmiałem. :D

  • Ojciec Fernando

    Ciągnie wilka do lasu. Arnold szedł w swym zyciu jak przecinak i nic nie mogło stanąć na jego drodze. Osiągnął wszystko, rzeczy niewyobrażalne, jak na gościa z austriackiej wioski. Nawet zanim zagrał Conana zarobił milion dolarów na inwestycjach w nieruchomości, co jest rzeczą porażającą. Niech sobie gra, szkoda tylko, że wraca do czegoś, co mu jest niepotrzebne… z pewnością znalazłby swoje miejsce w jakimś innym obrazie. Ostatecznie może zagra jakiś ludzki pierwowzór, na podstawie, którego maszyny stworzyły T800.

    • Kazik

      Gówno osiągnął. To, że ogólnie mówiąc, zbłaźnił się w roli gubernatora Kaliforni nie jest żadnym powodem do bycia z siebie dumnym, podobnie to jak zakończyło się jego małżeństwo z Marią Shriver, kolejny żenujący popis a jego kariera aktorska? Nie przesadzajmy. Schrarzenegger to zawsze była kupa mięśni i nic poza. No… przyznaję, stać go było na fajną autoironię w „Juniorze” czy w „Bliźniakach” ale nigdy nie był wielkim aktorem w sensie pokazywania emocji na ekranie.

      • kelley

        w swoim czasie najlepiej oplacany aktor swiata, niemal dekada jako gubernator kaliforni, stale miejsce w historii kina. zyczylbym sobie podobnie gownianych osiagniec

  • Koper

    „Mógłby też sierżant Candy, w młodszej wersji granej przez kogoś innego,
    okazać się… ojcem Johna Connora z normalnej wersji życia Sarah Connor” – LOOOL, a ja myślałem, że debilne pomysły są zarezerwowane tylko dla scenarzystów z Hollywoodu…
    Terminator się skończył na dwójce. Chociaż i ona już fabularnie była naciągana. Ale chociaż jeszcze we właściwych klimatach i z właściwym reżyserem.

  • Kozas

    Jeszcze przed trójką myślałem, że jeśli powstanie nowy terminator( no powstały już dwa) to Arnold może zagrać człowieka, naukowca którego twarz „zdobi” terminatora z pierwszej i drugiej części. Uważam, że jeśli się pojawi w piątce to tylko jako człowiek( niekoniecznie ten sierżant Candy, mogą uznać, że ten wątek nigdy nie zaistniał w uniwersum) – może tak jak ja to widziałem kiedyś – jako naukowiec. Jeśli będzie inaczej i Arnold nie zagra człowieka – to będzie komedia niestety.

  • kaem

    Do autora

    „Patrząc na obecny wygląd Schwarzenneggera (chyba, że w tajemnicy przed wszystkimi robił pompę i zrobi nam wielką niespodziankę!) by przygotować jego ciało do pokazania nago w prologu(…)”

    tak Arnold przygotowuje się do powrotu do kina

    • Rafał Donica

      Nice ;)

  • Szary

    Podobny pomysł był wykorzystany w serii książek z rozszerzonego uniwersum Terminatora.
    Po wydarzeniach z T2, Sarah i John przeprowadzają sie do Paragwaju, gdzie spotykają emerytowanego oficera austriackiego wywiadu Dieter von Rossbach’a na którego fizjonomii wzorowany był Model 101.
    Dla zainteresowanych: http://en.wikipedia.org/wiki/T2_(novel_series)

    Myślę że to jedyna sensowna opcja – wprowadzić postać która była wzorcem, choć z drugiej strony, terminator o wyglądzie podstarzałego pana byłby jeszcze mniej podejrzany. A skoro jednostki serii T-800 miały podszywać się pod ludzi i przenikać do baz, byłaby to pewna zaleta. Skoro młody Arnie to Model 101 czemu stary Arnie nie mógłby być Modelem 102.

  • Miau

    W Piątce powinna zagrać Linda Hamiliton wraz ze swoją siostrą bliźniaczką. Tyle!

  • AIDS Ventura

    Terminator model 101 (lat)

  • Mr. ??

    No to będzie jeszcze gorzej niż w przypadku podstarzałego H. Forda w IJ4 :).

  • mYszKin

    Arnold w T5 bez liftingu CGI? To się nie może udać! Arnold wrócił na siłkę ale niestety WIDAĆ, że ma sylwetkę GRUSZKI, a nie TRÓJKĄTA jak za młodszych lat. Kiedyś jego kumplowi Slajowi było daleko do Arnolda, obecnie na odwrót, Arni nie umywa się do Slaja. W pasie jest większy niz w klatce. Widać, że ma ręce umieśnione, wyćiwczone, ale ogólnie sprawia wrażenie jakby się SKURCZYŁ. Zrobił sesje do magazynu, ręce ładnie wyćwiczone, wydepilowane i poprawione w Photoshopie ale klatki nie pokazał. Z klatką może być po prostu słabo. Arnold przeszedł operacje – nie może już sobie pozwolic na takie katowanie się jak za młodu. T5 to zły pomysł. Dziadek Conan może być jak najbardziej.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

#9 Dobry, zły i brzydki

Następny tekst

Teledyskowy Leonard Nimoy, czyli Spock jest spoko



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE