Horror bycia z Obcym | FILM.ORG.PL

Horror bycia z Obcym








Tekst gościnny
09.07.2012


Autorem gościnnej analizy jest Adrian Sikorski.

 

Horror jest gatunkiem filmowym, który budzi najwięcej grozy, przerażenia, paniki. Film „Obcy-ósmy pasażer Nostromo” jest głębokim studium strachu, jaki przeżywają bohaterowie w obliczu śmiertelnego zagrożenia, którym jest Obcy. Główną bohaterką jest kobieta.

 

Fabuła filmu „Obcy-ósmy pasażer Nostromo”

Akcja filmu rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej. Bohaterami są członkowie załogi kosmicznego transportowca wracającego na Ziemię, na który dostaje się pozaziemska, zabójcza forma życia.

Fabuła niezbyt oryginalna, ale za to rozpatrywana z niezwykłą świeżością, która nigdy potem się nie powtórzyła. Głównie ze względu na głębokie studium strachu, jakie ten film przedstawia. Bohaterowie filmu giną kolejno zabijani przez „personifikację ślepej siły, która niesie zagładę. […] Dreszcz przerażenia jest za każdym razem silniejszy, bo mechanizm strachu został w tym filmie opanowany do perfekcji.”[1]

Promem steruje komputer pokładowy o nazwie „Matka”, a załoga pozostaje w stanie hibernacji. Spokój podróży zakłóca tajemniczy sygnał odebrany przez „Matkę”, która budzi załogę z anabiozy.

W celu zbadania źródła pochodzenia obcego sygnału, którego nie potrafią rozszyfrować, trójosobowa ekipa zwiadowcza wychodzi poza bezpieczne terytorium statku na powierzchnię obcej planety. Są do tego zmuszeni swymi kontraktami. Gdyby tego nie zrobili mogliby stracić cały swój zarobek. Decydują się więc na opuszczenie statku. Mają znaleźć, zabezpieczyć i zabrać na pokład obcy organizm. Taki jest powód wybudzenia ich z hibernacji i tego żądali od bohaterów zaoczni pracodawcy. Jednak stwór, którego znaleźli, okazał się wcieleniem zła, więc kiedy skończył się sen, zaczął się koszmar.

Istotą hibernacji jest to, że osoba zahibernowana może podróżować wiele lat świetlnych w przestrzeni kosmicznej, bez zgubnego wpływu czasu. Człowiek jest uśpiony i zamrożony, jego komórki nie ulegają procesowi starzenia, lub ulegają mu bardzo powoli. Jest to stan, który wydaje się być bliski nieśmiertelności. „W filmie skonstruowanym z taką precyzją każdy trop ku czemuś prowadzi.”[2] Decyzja komputera „Matki” o ich rozhibernowaniu staje się w konsekwencji śmiertelna dla większości załogi. Komputer odpowiedzialny za ich bezpieczny powrót na Ziemię, w stanie hibernacji równej nieśmiertelności, powoduje pośrednio ich późniejsze zgony.

Podczas walki z nieznanym bohaterowie co jakiś czas proszą o radę „Matkę” lub oficera medycznego Asha, który jest z nią w stałym, zaocznym dla widza, kontakcie, jednak żadne z nich nie służy im wystarczającą pomocą. Wynika to z jednej ze scen. Kiedy z załogi zostały już tylko cztery osoby i wszystkie zebrały się w jednym pomieszczeniu na naradzie, na pytanie, czy Ash albo „Matka” mają jakieś sugestie do dalszego planu, on odpowiada, że ciągle zbierają dane. W końcu, gdy Ripley, oficer odpowiedzialna za komunikację, próbuje dowiedzieć się od „Matki”, jak zniszczyć obcy organizm, odkrywa, że najważniejsze jest doprowadzenie nowej formy życia na Ziemię, a załogę można poświęcić, by tego dokonać. To nasuwa myśl, że „Matka” porzuca swoje dobre dzieci na rzecz „tego złego”, czyli Obcego, który narodził się na pokładzie.

Fakt, że „Obcy” odniósł niesłychany sukces komercyjny, był głównie spowodowany tym, że film „prezentował fantastykę podszytą realizmem, a nawet naturalizmem.”[3] Widzowie mieli przed sobą urządzenia i sprzęty przyszłości, które jak mówili twórcy, były całkowicie funkcjonalne i na takie wyglądały. „Obcy po raz pierwszy przeniósł widzów na pokład statku kosmicznego, w który mogli uwierzyć. Zakończył epokę […] nieskazitelnych, absurdalnie wyposażonych wnętrz i wytwornych dialogów. Kosmos w Obcym jest miejscem pracy prostych ludzi XXII wieku.”[4] Widzowie byli świadkami sytuacji, w której nowe zagrożenie wdziera się do zwyczajnego, szarego środowiska całkowicie nieprzygotowanych na nieznane niebezpieczeństwo ludzi. „Jest to raczej film grozy – mówi reżyser – opowieść o tym, jak ludzie reagują na formę nieznanej agresji, przed którą nie ma ucieczki. Źródło grozy jest bardzo konkretne i dlatego załoga z początku sądzi, że jest w stanie opanować sytuację. Okazuje się jednak, że „coś” zmienia kształty tak szybko, iż wymyka się kontroli. Groza staje się coraz bardziej irracjonalna, abstrakcyjna – jest to strach przed nieznanym.”[5] Strach przed nieznanym, obcym jest zawsze największy.

Obraz ten jest horrorem, który tylko przywdział kostium science-fiction. Cała sytuacja mogłaby wydarzyć się kiedykolwiek i gdziekolwiek, a to potęguje strach widzów jeszcze bardziej. Horror straszy wtedy, gdy jest nieprzewidywalny, ale straszy jeszcze bardziej, gdy wydaje się prawdziwy. „W horrorze możemy artystycznie uczestniczyć tylko wówczas, gdy odczuwamy „lodowaty wicher, który dmie »stamtąd« i przenika wiarygodne obrazy rzeczywistości.”[6] W przypadku „Obcego” to »stamtąd«, z którego wywodzi się nasz strach, znajduje się, w przenośni i dosłownie, w nas samych.

Jako zwykli ludzie dwudziestego wieku utożsamiamy się ze zwykłymi ludźmi przyszłości, w końcu tak bardzo się nie zmienili. Wyglądają tak samo i odnoszą się do siebie w taki sam sposób, według standardów przyjętych w społeczeństwie i w dzisiejszych miejscach pracy. Nawet połączenie rygorów transportowania rud mineralnych z zasadami i rygorami obowiązującymi na statku kosmicznym w trakcie podróży nie różnią się od dzisiejszych zasad obowiązujących załogi supertankowców transportujących ropę.

Na obu typach statków, i tych prawdziwych, i tych wymyślonych, słowo kapitana jest prawem. Widz dobitnie słyszy, jak hierarchia dowodzenia odznacza się w dialogach. Wszyscy muszą słuchać kapitana, a gdy jego zabraknie, nie ma nikogo, kto mógłby w pełni zająć jego miejsce jako dowódcy i swoistego patriarchy załogi. Gdy inni męscy członkowie załogi kłócą się, to on ich ucisza. Załoga tego statku jest jak dzieci, a Kapitan i komputer sterujący, jak ich rodzice. W scenach, w których wszyscy siedzą przy stole w jadalni śmiejąc się i żartując, odczuwa się wręcz rodzinną atmosferę. Ostatecznie, kiedy kapitan znika to musi zastąpić go Ripley. I mimo, iż połowa załogi nie żyje, a ona jest następna w kolejce do „bycia” kapitanem, udaje jej się to, ponieważ ona wymyśla jedyny i najlepszy pomysł na zażegnanie zagrożenia oraz potrafi narzucić innym swoje zdanie, a nie tylko biernie słuchać.

Można to zauważyć podczas konfrontacji zachowania jej postaci z zachowaniem postaci jednego z mechaników, Bretta. Brett zawsze słucha drugiego mechanika Parkera, który wygląda na najsilniejszego członka załogi. Zgadza się z jego osądami i w kwestiach innych niż naprawy mechaniczne, polega zawsze na nim. Parker zaczyna wszystkie spory, mówi za nich obu i występuje w ich imieniu. W kwestii premii pieniężnej za wykonanie pracy na statku Parker przedstawia pozostałym członkom załogi ich niezadowolenie z nierównego wynagrodzenia za pracę na mostku i w maszynowni. Niestety, nie osiąga swego celu. Również wtedy, gdy załoga dowiaduje się, że musi lądować na nieznanej planecie, Parker domaga się, by im za to dopłacono. Jednak oficer medyczny próbuje wyjaśnić, że to jest niemożliwe. Gdy Parker nie przyjmuje wyjaśnień cały czas przerywając wypowiedź oficera, ucisza go kapitan. Z tego wynika, że Parker tylko kapitana traktuje z respektem.

Również w innych kwestiach Parker stanowczo proponuje różne sposoby rozwiązywania sytuacji, do których dochodzi na statku, ale jak zwykle nikt, oprócz Bretta, nie zgadza się z nim. Najbardziej widać ich zależność w scenie po powrocie załogi z obcej planety na główny statek. Kapitan Dallas, Parker, Ripley i Brett siedzą przy jednym stole w kantynie. Parker proponuje zamrożenie Kane’a, członka załogi, który wrócił z obcym organizmem przyczepionym do twarzy. Brett zgadza się z nim, mówiąc „Właśnie.” Ripley stwierdza wówczas, że zawsze, gdy Parker coś powie, Brett mówi „Właśnie.” Na co on odpowiada „Właśnie.” Ripley mówi Parkerowi, że Brett jest jak papuga. Gdy Parker pyta go, czy jest papugą, Brett również odpowiada tylko „Właśnie.” Ostatecznie kapitan ucisza ich jak dzieci. W rozmowie tej pięć razy pada słowo „właśnie”, a szósty raz mówi je Brett do samego siebie, gdy wszyscy opuścili już salę. Brett jest tutaj w centrum uwagi, ale nic go nie obchodzi, dopóki Parker mówi za nich obu.

Jest to drugi komiczny dialog w filmie. Pierwszy ma miejsce w maszynowni, po twardym lądowaniu na planecie, między Ripley, Parkerem i Brettem. Wcześniej mechanicy narzekali między sobą, że nikt z góry nigdy do maszynowni nie przychodzi, tak jakby uważali się od nich za lepszych. Teraz Ripley sama do nich schodzi, a oni nie są z tego zadowoleni. Kiedy Ripley tam się znajduje, Parker prowadzi z nią rozmowę zagłuszaną odgłosami syczącej pary, która wydobywa się z nieszczelnych przewodów. W końcu Ripley denerwuje się odpowiadaniem w kółko na to samo pytanie i odchodzi. Dopiero po jej wyjściu Parker zakręca parę.

Obie te sceny nasuwają wniosek, że mechanicy są w tym filmie elementem komicznym, ponieważ nic śmiesznego nie ma miejsca na mostku, a wręcz przeciwnie, tam panuje lekka wrogość między nawigator Lambert a Ripley. Komizm Bretta i Parkera pokazuje, że nie należy ich traktować równie poważnie, jak załogę mostka.

Gdy Dallas, Kane i Lambert wracają na statek ze swojej eskapady w nieznane i Kane ma obcego pasożyta na twarzy, Ripley przeciwstawia się samemu kapitanowi i nie stosuje się do rozkazu wpuszczenia ich na pokład. Ponieważ kapitan i Kane są poza terytorium statku, Ripley, która przejęła dowodzenie, nie pozwala na wprowadzenie na pokład obcego organizmu zagrażającego całej załodze. Według niej ich trójka musi przejść kwarantannę. Jednak jej stanowcza, racjonalna decyzja zostaje pozbawiona mocy przez Asha, który mimo jej zakazu wpuszcza na statek potencjalne zagrożenie razem z członkami załogi.

Mimo zdrady ze strony Asha, scena ta dowodzi, że Ripley jest postacią o najsilniejszym charakterze, ponieważ nie uległa kapitanowi, a później, kiedy sytuacja wydaje się być tak dramatyczna, że nikt nie wie, co zrobić, ona narzuca swoje zdanie, nawet komuś tak stanowczemu, jak Parker.

Porównując zależności między Ripley a Dallasem i Brettem a Parkerem, można łatwo spostrzec, jak kształtują się hierarchie decyzyjne w dwóch odmiennych środowiskach wyszczególnionych w tym filmie. Tam, gdzie dominuje siła, silniejszy ma zawsze rację, a w środowisku, gdzie dominuje intelekt, rację ma ten, kto potrafi ją jak najlepiej przedstawić i obronić, czyli Ripley. Nawet, jeśli jej działania są niweczone przez podejrzane zachowanie Asha.

Studium strachu w obrazie Ridleya Scotta

Analizując realizm strachu w tym horrorze, należy zwrócić uwagę na dialogi, o których mówi Andrzej Kołodyński: „Zwraca uwagę niebanalne wykorzystanie dialogu, który nie ma charakteru informacyjnego; potoczne, nakładające się na siebie frazy, stylizowane są na zapis dokumentalny.”[7] Podkreśla to realizm sytuacji, tak samo, jak luźne zachowanie bohaterów w dobrze znanym miejscu pracy. Jednocześnie taka dokumentalna stylizacja przywodzi na myśl odniesienie do jednego z klasycznych horrorów, a mianowicie „Draculi” Brama Stokera, który był skonstruowany jako zbiór niby autentycznych dokumentów. Dziennik doktora, listy bohatera do narzeczonej, dziennik kapitana statku – we wszystkich opisywano potwora i to, co robił, ale nigdy potwór nie opisywał samego siebie.

Tak samo jest z Obcym, który, poza wydawaniem z siebie różnego rodzaju strasznych syków, jest niemy. Bohaterowie ciągle omawiają jego możliwości i sposoby schwytania go, gdy są z dala od niego, mówią o nim jak o zwierzęciu i negują jego inteligencję. On pojawia się na ekranie tylko w momentach ich śmierci i dopiero w momencie ataku ofiary widzą jego humanoidalne kształty, które prawdopodobnie zawdzięcza swemu, nieświadomemu brzemienności „ojcu”, Kaneowi zabitemu w gwałtownej i brutalnej parodii porodu. „W ten sposób wróg, który gnębi bohaterów, powstał z ciała jednego z nich.”[8] To „dziecko” może być fizycznym przedstawieniem najgorszych cech Kane’a, zła, które tkwi w nas wszystkich. Może też być manifestacją jego najgorszych koszmarów, tych, które śnił w trakcie śpiączki, gdy pierwsza postać obcego „zapładniała” go, wprowadzając embrion potwora do jego przełyku.

W jednym lub drugim przypadku sam dorosły potwór jest specyficzną postacią wampira. „Rodzi się” przy wybuchach krwi, ponieważ „wampiry ukazywały się wszędzie tam, gdzie ludzie krwawili.”[9] Dzieje się to nie bez powodu w trakcie obiadu, kiedy wszyscy są rozluźnieni po nagłym powrocie Kane’a do zdrowia. On sam nalega na posiłek, ponieważ czuje wielki głód. Jest nieświadomy istnienia obcej istoty w jego przewodzie pokarmowym, a prawdopodobnie to właśnie ona jest odpowiedzialna za jego nagły apetyt. Tyle, że potwór nie potrzebuje ludzkiego pokarmu. Kiedy już rozsadza klatkę piersiową Kane’a wydaje się, jakby pożywiał się jego śmiercią, sycił grozą i przerażonymi spojrzeniami reszty załogi, przez co, jako niechciany gość, dołącza do wspólnego posiłku załogi. Scena jego „narodzin” jest skonstruowana tak, by powodować jak największe przerażenie. Wśród bohaterów, jak i wśród widzów wywołuje ogólną panikę, a sam potwór zdaje się na niej żerować i pławić w niej, tak jak we krwi, której deszcz wywołał. Później żeruje na strachu kolejnych ofiar i dopada je zawsze w momencie, gdy ich przerażenie osiąga największe natężenie.

W przypadku Bretta, pierwszej ofiary dorosłego już potwora, sposób wywołania tak wielkiego przerażenia jest wręcz genialny w swej prostocie. Mechanik goni kota, który wcześniej został utożsamiony z Obcym. Aby to się nie powtórzyło, chce go złapać i zamknąć w bezpiecznym miejscu. Brett idąc za kotem, znajduje skórę, którą najwidoczniej zrzucił z siebie Obcy, o czym Brett nie wie. Wchodzi do ogromnej sali, w której znajduje się nieokreślone, wieloczęściowe urządzenie wiszące z sufitu. W całym pomieszczeniu panuje odgłos wody kapiącej w kilku miejscach z góry wraz z wszechobecnymi brzękami łańcuchów. Jest pełno długich wiszących z góry łańcuchów, na których, zdaje się, coś powinno wisieć. Jednak są puste. Brett podchodzi pod jedną ze stróżek wody i obmywa twarz. Z góry, ze środku urządzenia, pod którym stoi Brett, bije silne źródło światła w dość mrocznym pomieszczeniu. Światło to oślepia go, co powoduje, że nie widzi tego, co jest w górze. Spostrzega kota i próbuje go do siebie przywołać. Ten jednak, który gra w tej scenie jak jeden z aktorów, prycha ostrzegawczo, rozglądając się przy tym na boki. Nagle za Brettem Obcy opuszcza się z łańcuchów. Widać jak stwór prostuje się, podnosząc niezwykle długą, owadzio podobną głowę. Wygląda to tak, jakby obcy robił to po raz pierwszy i czynność ta zdaje się być symbolem zakończenia przez niego stadium larwalnego i wejścia w dorosłość, które to świętuje atakując swoją ofiarę.

Brett obraca się i widzi go. Spogląda na dziwne ciało większego od siebie stwora, którego widzowie w żaden sposób nie widzą w całości. Patrzy na części jego ciała, na jego głowę. Z największą uwagą przygląda się w niemym przerażeniu jego szczękom zajmującym cały ekran na wielkim zbliżeniu, które widzą wszyscy. Olbrzymie szczęki, pełne śluzu wypryskującego ze środka, otwierają się, by wypuścić drugie mniejsze szczęki. Widać jak wyskakują ze środka, trochę tak jak język kameleona i uderzają w Bretta, zarazem się w niego wgryzając. Brett wrzeszczy i zalewa się krwią z rany na głowie. Kot obserwuje, jak stwór podnosi go i wciąga się wraz z nim do góry za ogon zaczepiony gdzieś wyżej.

W następnym ujęciu wstrząśnięty Parker mówi pozostałym członkom załogi, że: „Cokolwiek to było, było duże” oraz, że wciągnęło Bretta do szybu wentylacyjnego.

Lambert pyta Ripley, czy myśli, że Brett jeszcze żyje. Ona, zamyślona planowaniem walki z potworem, najpierw jej nie słyszy, a na kolejne pytanie zimno odpowiada, że w to wątpi.

Kapitan Dallas planuje wykorzystanie labiryntu szybów wentylacyjnych, by wyrzucić potwora w przestrzeń. Jedna osoba sprawdzi wszystkie zakamarki, informując innych, by zamknęli za nią puste przejścia, aby potwór nie mógł do nich wrócić. Kiedy spotka Obcego, zepchnie go przy pomocy miotacza ognia w stronę otworu prowadzącego na zewnątrz statku. Gdy ta osoba będzie bezpieczna, reszta załogi otworzy śluzę i potwór zostanie wyssany poza statek.

Ripley chce to zrobić na ochotnika, jednak kapitan na to nie pozwala i sam schodzi do systemu wentylacji. Parker i Lambert pilnują wejścia awaryjnego, a Ripley i Ash głównego szybu wentylacyjnego przy śluzie. Kapitan Dallas przechodzi przez kolejne nieoświetlone szyby, które są za małe, by mógł się w nich wyprostować i iść normalnie. Klaustrofobiczna przestrzeń przywodzi na myśl sytuację szczura w labiryncie.

Lambert ogłasza, że spostrzegła Obcego na wykrywaczu ruchu. Nagle sygnał gaśnie. Kapitan czeka, aż znów się pojawi, gdyż jego pozycja na wykrywaczu jest blisko ostatniej pozycji potwora. Zniecierpliwiony wypuszcza strumienie ognia z miotacza, by wywabić Obcego z ewentualnej kryjówki, ale nic się dzieje. Stwierdza, że chce stamtąd wyjść i wtedy sygnał Obcego wraca i zaczyna się zbliżać do kapitana. Lambert histerycznie ponagla go, by uciekał. Krzyczy, by szedł w drugą stronę i wtedy, na kolejnym skrzyżowaniu, kapitan kieruje latarkę prosto w potwora, który wyciąga po niego ręce. Zakłócenia powodują całkowity brak sygnału.

Następnie Parker przynosi do stołówki miotacz ognia kapitana oznajmiając, że znalazł tylko to. W szybie wentylacji brak krwi, brak kapitana, brak czegokolwiek.

Ripley chce kontynuować plan kapitana, a kompletnie załamana Lambert naciska na opuszczenie statku w kapsule ratunkowej. Jednak Ripley przypomina jej, że cztery osoby się w niej nie zmieszczą.

Po zapanowaniu nad Lambert i Parkerem oraz sformułowaniu dalszego planu Ripley chce dowiedzieć się, czy „Matka” ma coś do zaproponowania, szczególnie po prowadzących donikąd tłumaczeniach Asha. W głównym pomieszczeniu komputera Ripley odkrywa straszną prawdę. Firma, dla której pracują, zdecydowała się ich poświęcić. Ash, który o wszystkim wiedział, chce jej to wyjaśnić, ale ona nie zamierza słuchać. Ripley idzie powiedzieć o tym pozostałym dwom członkom załogi, ale Ash zamyka jej kolejne przejścia, po czym ją atakuje. Gdy Ripley jest nieprzytomna, Ash stara się udusić ją zwiniętą gazetą. Lambert i Parker próbują go powstrzymać, ale Ash ani drgnie, prezentując tym samym zadziwiającą siłę. Parker uderza go kilka razy gaśnicą i urywa mu głowę. Jednak okazuje się, że on jest androidem i nadal atakuje. W końcu Lambert wciska w jego szyję urządzenie elektryczne, które powoduje spięcie i zatrzymuje Asha.

Załoga ponownie włącza Asha, by zdradził im, jak zabić Obcego, jednak on potrafi im jedynie powiedzieć, że to niewykonalne, ponieważ oni mają wady, a Obcy jest istotą czystą. Wadami tymi są dla niego współczucie, sumienie i jak to mówi „złudzenie moralności”, których nie ma to tak zwane przez niego „stworzenie doskonałe”. Na koniec mówi z ironicznym uśmiechem, że im współczuje.

Ripley decyduje się na wysadzenie całego statku i ucieczkę małym wahadłowcem ratunkowym. Parker i Lambert schodzą do maszynowni po pojemniki z płynem chłodzącym, który jest potrzebny w wahadłowcu. Tymczasem Ripley idzie przygotować go do startu. Przez otwarty kanał interkomu słyszy miauczenie kota. Po krótkim poszukiwaniu znajduje go na mostku. Z interkomu płyną dźwięki pracy Parkera i Lambert.

W maszynowni cień Obcego skrada się w stronę Lambert. Nagle Ripley słyszy Parkera, który krzyczy, by Lambert zeszła z linii ognia. Ona, sparaliżowana przerażeniem, nie może się ruszyć, gdy Obcy powoli przed nią staje. Parker rzuca się na potwora i ginie w jego szczękach. Ripley biegnie szybko do maszynowni, słysząc po drodze wrzaski umierającej Lambert. Jednak na miejscu spostrzega tylko zakrwawione ciała. Wraca prędko na mostek i uruchamia skomplikowany system samozniszczenia statku.

Komputer „Matka” informuje, ile czasu pozostaje do detonacji. Ripley ostrożnie podąża do wahadłowca. Nagle za kolejnym zakrętem spostrzega potwora. „Matka” ogłasza, że została jedynie minuta, by zatrzymać samozniszczenie. W ciągu ostatnich trzydziestu sekund Ripley próbuje zatrzymać eksplozję, jednak jest już za późno. „Matka” ogłasza lakonicznie, że samozniszczenie nastąpi za pięć minut. Ostatnia zdrada przewrotnej technologii w stosunku do jej ludzkiej córki wywołuje w Ripley wściekłość. Bohaterka wraca do wahadłowca, torując sobie drogę ogniem. Nigdzie nie ma śladu Obcego. Oddalając się w nabierającej prędkości kapsule Ripley patrzy na cały statek, a widzowie mogą obejrzeć go po raz pierwszy w całości.

Kobieta – główną heroiną horroru

Z tej perspektywy jak i w poprzednich ujęciach „kosmiczny transportowiec „Nostromo” przypomina gotycki zamek.”[10] On ma być gotyckim zamkiem. Obcy ma być wampirem lub smokiem, a Ripley, jedyna ocalała, ma być niewinną dziewicą. Jednak schemat zostaje zaburzony, gdy ona okazuje się być wojowniczką. Pod koniec filmu wysadza statek, w którym, jak sądziła, miał pozostać Obcy. Niestety, okazało się, że Obcy jest z nią ukryty w kapsule ratunkowej. Tam demonstruje jej swoje drugie szczęki, tak jakby mówił: „zgwałcę cię nimi”. „Historia pozostała koszmarem, i to koszmarem archetypicznym. […] Było w nim wszystko, […] także liczne symbole seksualne.”[11]

Ripley będąc w negliżu spostrzega Obcego i zaczyna wkładać skafander ochronny. Po usadowieniu się w fotelu z panelem sterującym, puszcza na Obcego strumień pary, który wykurza go z kryjówki. Gdy stwór przybliża się do niej, gotując swe drugie szczęki do ataku, ona otwiera śluzę i wyrzuca go w przestrzeń kosmiczną.

Kolor biały, który przewija się w tych ujęciach wielokrotnie, jest symbolem niewinności i czystości: biały jak suknia ślubna skafander, biała kapsuła ratunkowa silnie kontrastująca z ciemnoszarym kadłubem „Nostromo”. Cała czarna, „niewyraźna zmora, ni to szkielet, ni to owad, ni to drapieżnik,”[12] jaką jest obcy, jest doskonałym upostaciowieniem zła i plugastwa.

Opowieść ta jest przedstawieniem mrocznej baśni. Niewinna dziewica, czyli Ripley, ucieka na białym jednorożcu (wahadłowcu ratunkowym) ze strasznego zamczyska, z którego podąża za nią smok. To bardzo przypomina inny film Scotta pt. „Legenda”, w którym występuje również sprytna i silna postać kobieca, jednak nie ma tylu męskich cech, ile ma Ripley. To ona okazuje się sprytniejsza i odważniejsza od Lambert i od męskiej części załogi „Nostromo”, a nawet od zdradzieckiej „Matki”, która wspomagała potwora na każdym kroku.

„W ich wzajemnych stosunkach płeć nie ma żadnego znaczenia. Obowiązuje bezwzględna hierarchia służb, przez którą nie przebija nic osobistego. Taka jest załoga.”[13] Scenariusz w swej pierwszej postaci nie przewidywał kobiet w załodze statku. Według Andrzeja Kołodyńskiego: „Bezosobowi członkowie załogi „Nostromo” uczłowieczają się w miarę, jak zawodzi technika. […] W momencie największego zagrożenia uświadamiamy sobie wreszcie, że Ripley jest kobietą: jej starcie z obcym ma w sobie coś erotycznego.”[14]

„Kobieta została uwięziona w pewnym systemie, który wyznaczał i ograniczał jej rolę do funkcji reprodukcyjnych. Wyznacznikami tego systemu był łańcuch opozycji: […] fallus – brak.”[15] „Scott konsekwentnie buduje sytuację, w której człowiek – pozostawiony samemu sobie – zmuszony zostaje do podjęcia ostatecznego ryzyka. Nie waha się, ponieważ aktywność do końca jest jednym z podstawowych wyznaczników człowieczeństwa.”[16] „W potocznej świadomości określenie „męski” było związane z aktywnością, zaś „żeński utożsamiano z jego przeciwieństwem.”[17]

Biorąc pod uwagę to, że mężczyzna jest tym, z którego wychodzi potwór, z zakończenia filmu można odczytać, że Ripley zabijając obcą istotę, która również poprzez śmierć chce ją zgwałcić, dokonuje kastracji. Znaczy to, że ona już nie potrzebuje silnego mężczyzny, jak Parker czy kapitan Dallas, by jej bronił. Wojowniczka sama pokonuje potwora i nawet wykorzystuje przy tym technologię, która aż do zniszczenia statku była przeciwko niej. Zabicie „Matki” jest tu symbolicznym uwolnieniem się od wszelkich pozostałych więzów i ograniczeń. Ripley nie tylko wyzwala się spod męskiej opresji, ale dodatkowo pokonuje swoje własne ograniczenia wynikające z uzależnienia od technologii, a w końcu, gdy jest już wolna, zabija najgorszy koszmar jaki wyszedł z, i zamanifestował się poprzez mężczyznę.

Jednak ceną za całkowitą wolność, jak na końcu pokazuje autor filmu, jest samotność. Ripley odlatuje w nieznaną przestrzeń jedynie w towarzystwie kota i jak sama mówi w ostatnim zapisie w dzienniku kapitańskim, powinna dotrzeć do granic ziemskiego systemu słonecznego za około sześć tygodni, gdzie, przy odrobinie szczęścia, ktoś ją wychwyci na radarze. Ostatnie ujęcie filmu pokazuje Ripley śpiącą w kapsule hibernacyjnej, a jej wygląd przywodzi na myśl postać Śpiącej Królewny.

Z uwagi na to, że „istotą dyskursu feministycznego stało się obalenie fallogocentrycznej wizji świata, systemu opozycji, które podtrzymywały ów patriarchalny ład;”[18] można stwierdzić, że Ripley jest feministką, ale stało się to trochę przez przypadek. Jej kobiecość zawdzięczamy Walterowi Hillowi i Davidowi Gilerowi. Daje to do myślenia, skoro Scott mógłby nakręcić ten film bez kobiet.

„W jednym z wywiadów przyznał się, że początkowo wyobrażał sobie bardziej pesymistyczne zakończenie filmu. Chciał, aby Obcy odgryzł Ripley głowę, usiadł w fotelu kapsuły ratunkowej i przemawiając głosem głównej bohaterki, przesłał wołanie o pomoc na Ziemię.”[19] Jednak pomimo tego, że reżyser wybrał happy end, to wielka feministyczna heroina, jaką Ripley bez wątpienia jest, nie dostąpiła na końcu wielkiej parady czy choćby hucznego powitania ze strony rozentuzjazmowanych mieszkańców Ziemi. Jej powrót do bezpiecznego snu ma dodawać filmowi ostatniego pchnięcia w kierunku zinterpretowania go jako onirycznej wizji. Zakończenie to koresponduje również z ogólną pesymistyczną i mroczną wymową całego obrazu, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że porównanie jej do Królewny Śnieżki odbiera jej na końcu minimalną dozę wojowniczości.

„Obcy jest obrazem, w którym kobieta-wojownik pokazuje na co ją stać. Nowością w dziele Scotta jest fakt, iż kobieta okazuje się tu najsilniejszą psychicznie postacią, która w końcu pokona zabijającego po kolei jej towarzyszy potwora.”[20] Wcześniej gatunek horroru miał męskich głównych bohaterów, a o połączeniu horroru z science-fiction twórcy nawet się nie śniło.

Bibliografia

 

[1]    Andrzej Kołodyński: Ludzie jak roboty, «Film» nr.24/1980, s. 10.

[2]    Ibidem.

[3]    Dariusz Zientalak: Obcy: Historia pewnego koszmaru, «Fenix» nr.06/1998, s. 147.

[4]    Zientalak, op. cit., s. 148.

[5]    Andrzej Kołodyński: Obcy – 8 pasażer Nostromo, «Filmowy serwis prasowy» nr.10/1980, s. 14-15.

[6]    Maria Janion: Wampir. Biografia symboliczna, słowo/obraz terytoria, Gdańsk, 2002, s. 11-12.

[7]    Kołodyński, op. cit., Obcy – 8 pasażer Nostromo, s. 14.

[8]    Zientalak, op. cit., s. 151.

[9]    Janion, op. cit., s. 7.

[10]  Kołodyński, op. cit., Obcy – 8 pasażer Nostromo, s. 14.

[11]  Zientalak, op. cit., s. 148.

[12]  Ibidem.

[13]  Andrzej Kołodyński: Ludzie jak roboty, «Film» nr.24/1980, s. 10.

[14]  Ibidem.

[15]  Krzysztof Loska: Kobieta i kino – kilka uwag o feministycznej teorii filmu, «Kwartalnik filmowy» nr.25/1999, s. 28.

[16]  Kołodyński, op. cit., Ludzie jak roboty, s. 10.

[17]  Loska, op. cit., s. 28.

[18]  Loska, op. cit., s. 28.

[19]  Arkadiusz Wróblewski: Tajemnice ósmego pasażera Nostromo, «Mega komiks prezentuje» nr.07/1999, s. 2.

[20]  Sebastian Jakub Konefał: Panoptikum silnych i wojowniczych kobiet, «Panoptikum Audiovizualia – Film / Media / Sztuka» nr.04/2005, s. 70.

 

Zdjęcia pochodzą z serwisu cinemasquid.com (zrzuty z blu-raya)

 

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • Nindustrialny

    Dajcie spokoj. Przez obcego przezylem koszmar w dziecinstwie. Poszedlem spac do kumpla. Byl jeszcze jeden jego znajomy. Mielismy miec noc filmow no i na pierwszy ogien oprocz Krotkiego spiecia poszedl wlasnie Obcy 8 pasazer. A ze mialem z 7/8 lat no to spustoszylo to moja psychike. Balem sie pozniej pojsc do WC. Moze i smieszne ale naprawde zrylo mi wtedy beret.

  • Kadr36

    „Widzowie mieli przed sobą urządzenia i sprzęty przyszłości, które jak mówili twórcy, były całkowicie funkcjonalne i na takie wyglądały…”

    To jakiś żart? Wg ciebie kineskopowe czarno-białe monitory plus plastikowe klawiatury to sprzęt przyszłości???? Jedną z największych, nielicznych na szczęście wad tego świetnego skądinąd filmu jest właśnie ów „przyszłościowy” sprzęt. Scott i reszta dali tutaj ciała najbardziej jak tylko mogli, wystarczy choćby przypomnieć sobie idiotyczny wystrój głównego komputera czyli „Matki”. Nieduże pomieszczenie z setkami malutkich światełek dookoła – wygląda to kretyńsko. Mówimy przecież o statku kosmicznym zdolnym do podróżowania w najdalsze rejony galaktyki. Jestem pewien, że jeżeli film będzie oglądany, powiedzmy, za 50 lat, to będzie on odbierany po części jako farsa właśnie ze względu na to co powyżej.

    • makak27

      …no nie takie najdalsze gdyż Nostromo to nie statek badawczy…

      • Kadr36

        Jeżeli nie najdalszy to naprawdę całkiem spory, taki, że trzeba było wsiąść do kapsuł kriogenicznych.

    • Ojciec Fernando

      Owa surowość i prostota sprzętu to zaleta. Sprzęt bardziej wymyślny i fikuśny śmieszyłby współczesnego widza. Wszelkie nowinki i bajery techniczne cechują się tym, że starzeją się najszybciej. Współczesne satelity mają dość archaiczny sprzęt na pokładzie i nie potrzebują mega szybkich procesorów, ponieważ one pobierają zbyt dużo energii i nie są do końca sprawdzone. Poza tym taka była wizja Nostromo, trochę gotycka, trochę obskurna.

  • Kadr36 mylisz się co do przedstawienia sprzętu w Aliens, jest on jak najbardziej wiarygodny i zdecydowanie bardziej spełnia rolę. Musisz odrzucić to co wpaja ci współczesna technika, zapomnij o metodach jakie stosuje Tony Stark. Nie myśl że twój sprzęt który możesz mieć w domu spełniałby swoją rolę w przestrzeni kosmicznej. Do kontroli maszyn wystarczają proste urządzenia, komputery małej mocy, odarte jak najbardziej ze zbędnych elementów. Po co to ? Ano w przestrzeni masz ograniczony zasób czystego powietrza, komputery nowej generacji wydzielają tak dużo ciepła, że uniemożliwiłyby przebywanie człowieka na pokładzie po dłuższym działaniu (nachyl się i pooddychaj przez chwilę wydzieliną powietrza z jednostki centralnej, powodzenia w przezyciu w przestrzeni). Stąd ograniczenie do monohromatycznych, tekstowych wyświetlaczy, klawiatur jak najbardziej podstawowych, czy też wyświetlania odpowiednich funkcji za pomocą diód (notabene, by nadać wiarygodności symbolom świetlnym „matki” , każdy okraszony jest jakimś tam napisem). Scott i S-ka nie wtopili nic w kwestii stworzenia topornego statku cholowniczego, to nie wymuskany Star Trek. 

    • piXi

      Stary, czy Ty wiesz jak wyglądały komputery w latach 70-tych, ile energii potrzebowały i ile ciepła wytwarzały?

      Jeśli ktoś uważa, że dzisiejsze mocne procesory pobierają sporo i się grzeją to na prawdę ma poczucie humoru. Jeden nowoczesny smartphone (iPhone czy cokolwiek innego) byłby w stanie zastąpić moce obliczeniowe wszystkich komputerów istniejących na świecie w roku 1970.

      A jeśli nie wierzysz to nachyl się nad swoją komórką i spróbuj zaobserwować jak to „komputery nowej generacji wydzielają tak dużo ciepła”, a przypominam, że taki jeden mały iPhone wystarczyłby swoją mocą obliczeniową do wyrzucenia w kosmos i obsługi tysięcy statków kosmicznych pokazanych w filmie.

      :)

  • NIe wiem dokad ma prowadzic ta dyskusja. Pretensje ma osoba ktora wypowiada sie w 2012 roku. Film powstawal w latach 70. Przypominam ze wizja przyszlosci byla wtedy troszke inna. Błażej Wróblewski rowniez podal ciekawy argument. Maksymalne obnizenie emisji ciepla. Mozna to zaakceptowac.

    • Kadr36

      Ale jest dorabianie do całości. Jasne, można by było zaakceptować to co napisał Błażej gdyby… gdyby twórcy ze Scottem na czele chcieli właśnie coś takiego osiągnąć. Tymczasem było najpewniej tak, że ekipy po prostu nie stać było na futurystyczną scenografię i stad Commodore na pokładzie Nostromo. Tyle. 

      Co do komputerów przyszłości to daruj ale pisząc o nich stawiasz za punkt odniesienia te które są obecne. Nie masz pojęcia, nikt z nas nie ma pojęcia o tym na jakiej technologii będą pracowały komputery za 200 lat i ile będą wydzielały ciepła.

      To jedno. Śmieszne są argumenty, że pod każdym ze światełek „matki” było jakaś karteczka z napisem. I co z tego? Kamera to pokazuje? Widać to w kadrze na zbliżeniach? Wiadomo, że są tylko dlatego, że ktoś z członków ekipy w jakimś dodatku DVD o tym powiedział. To naprawdę za mało aby nadać temu wiarygodność. Ostatecznie machnął bym ręką na mono chromatyczne monitory i polecenia obejście hasła na zasadzie „obejdź hasło”, nota bene, któryś z redaktorów KMF sam się z tego naśmiewał w którymś z opracowań, ale wygląd „Matki” to dla mnie dno. I tyle, mam prawo do własnego zdania.

      • Ojciec Fernando

        Blade Runner ma dość zbliżoną scenografię i również w tym wypadku można to uznać za zaletę.

        • Kadr36

          Bez jaj. Blade Runner jest kompletnie inny scenograficznie od Alien. Kompletny nonsens. W jednym przypadku Deckard korzysta z podobnego komputera w sensie kineskopu podczas analizy zdjęcia a cała reszta? Budynki, ulice, wnętrza – to wszystko wg ciebie jest podobne wyglądem do Nostromo????

  • Gantz

    AAAAA!!!! – taki jest mój komentarz do komentarzy „znafffcuf” techniki. Wiecie dlaczego na współczesnych promach, satelitach, rakietach nośnych itd. montuje się komputery o mocy archaicznego już dziś procesora Inter 80×386 (a przecież mamy nowsze i szybsze procesory)? Bo taki wolny procesor ma szerokie ścieżki po których płyną elektrony – tym samym są mniej narażone na promieniowanie kosmiczne. Tym samym, takie komputery popełniają mniej błędów. Tu nie chodzi o ilość wydzielanego ciepła i „trucie” powietrza na statku kosmicznym. Tu chodzi o to promienowanie kosmiczne – cząstki promieniowania wybijają (w uproszczeniu) pojedyczne elektrony płynące w ścieżkach procesorów i komputer popełnia więcej błędów. Im ścieżka weższa tym mniej elektronów w niej płynie – tym samym mniej elektronów zmienia stany tzw. semaforów w procesorze. Na Ziemi (chronionej przed promieniowaniem kosmicznym przez magnetosferę Ziemi) ma to swoje zalety (im węższe ścieżki, tym ciaśniej upakowane w procesorze, tym szybszy procesor – tak w uproszczeniu), ale w kosmosie wiąże się z tym ryzyko, że komputer popełni krytyczny błąd. Jak teraz jeszcze któryś ze „znaffcuw” wyjedzie mi z możliwością ekranowania komputerów to się chyba załamię (masę statków kosmicznych ogranicza się ze względów ekonomicznych – im wahadałowiec lżejszy tym więcej ładunku zabiera na orbitę). Widzicie analogię z Nostromo (transporotowiec – lata daleko i długo – bardzo narażony na promieniowanie kosmiczne)? Innymi słowy – arachizm komputerów na statkach kosmicznych to zaleta, nie wada. Wiecie dlaczego jakość obrazów przesyłanych np., z pokładu stacji kosmicznej jest taka kiepska? Właśnie przez to promieniowanie. Dlatego przy wybuchach na słońcu wszyscy się boją, że sieć energetyczna na Ziemi padnie – po prostu przestanie w niej płynąć prąd. To samo dotyczy komputerów na statkach kosmicznych. Im bardziej komputer „mechaniczny” tym bezpieczniejszy. Dlatego tych „lampek” w pomieszczniu głównego komputera na Nostromo tak bardzo bym się nie czepiał. Do książek młodzieży – do książek.
    A analiza filmu mi się nie podobała – taka intelektualna masturbacja egzaltowanego grafomana.

  • Name

    Mądrzy inaczej się rozpisali. Cała prawda o Polakach. Nie moga niczego dobrego nakręcić to wymądrzają się ze zrobiliby coś lepiej. Zenada.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Niesamowity Spider-Man

Następny tekst

Oczopląs



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE