Archiwum

Analiza GLADIATORA Ridleya Scotta. Prawda się nie liczy, liczy się spektakl

Autor: Sebastian Pyka
opublikowano

Gladiator (reż. Ridley Scott, 2000) oraz Braveheart – waleczne serce (reż. Mel Gibson, 1995) wyznaczają we współczesnej historii kina powrót supergigantów historycznych na ekrany. Film Ridleya Scotta jest jednak bardziej kanonicznym przykładem tego gatunku filmowego, gdyż jego akcja rozgrywa się w starożytnym Rzymie. Pomimo odmiennego okresu w dziejach, filmy te są do siebie bardzo podobne. Opowiadają o wojnie, miłości i zemście oraz wykorzystują fakty historyczne tylko jako tło do rozgrywających się wydarzeń. Historia to element spektaklu, który można dowolnie wykorzystywać i kształtować. Jednak w porównaniu z reżyserem Bravehearta, Ridley Scott wydaje się twórcą dużo bardziej świadomym. W wielu scenach pokazuje, że nie istnieje jedna, nienaruszalna wersja dziejów, a film, jako dziedzina sztuki, korzysta z historii jak z jednego z „tworzyw”, na którym można eksperymentować. Tak jak w przypadku wszystkich supergigantów, również w Gladiatorze znajdziemy wiele nieścisłości historycznych, jednak w przypadku tego filmu jest to zabieg całkowicie zamierzony.

Film nawiązuje bezpośrednio do Upadku Cesarstwa Rzymskiego (reż. Anthony Mann, USA 1964). Mamy ten sam okres w dziejach i takie samo zawiązanie akcji. Oto generał Maximus po zwycięskiej bitwie z Germanami chce odejść ze służby, wrócić do rodziny i zostać skromnym rolnikiem. Jednak Marek Aureliusz ma wobec niego inne plany. Doceniając jego męstwo, chce, by to Maximus został kolejnym cesarzem, a nie jego własny syn, Kommodus. Marek Aureliusz pragnie, by w Rzymie znów zapanowała republika i uważa, że jedynie Maximus – jako nieskorumpowany przez politykę – może tego dokonać. Gdy Marek Aureliusz opowiada o swoich planach swojemu synowi, ten w przypływie gniewu zabija go i ogłasza się nowym cezarem. Każe zgładzić Maximusa i jego rodzinę. Ranny generał dostaje się do niewoli, by później zostać sprzedanym trenerowi gladiatorów. Od tego momentu musi walczyć na arenie. Pragnie tylko jednego – pomścić śmierć bliskich.

Marek Aureliusz, zgodnie z faktami, nie zginął z ręki swojego syna i nie planował pozbawienia go władzy. Ten zabieg w sensie dramaturgicznym jest być może trafną decyzją, dlaczego jednak został przeniesiony z filmu, który powstał czterdzieści lat temu, w niemal identycznej formie? Na pewno nie z powodu niewiedzy twórców. Scott w swoim filmie pokazuje, że fakty historyczne są podległe materii filmowej.

Gladiator odwołuje się nie tylko w bezpośredni sposób do klasyki kina, ale też do najbardziej stereotypowych przedstawień starożytności. W jednej ze scen Kommodus opowiada swemu siostrzeńcowi Lucjuszowi historię (a właściwie już legendę) o Kleopatrze, przywołując jeden z najbardziej znanych epizodów z jej życia, czyli scenę samobójstwa. Oczywiście z udziałem żmii, która kąsa królową prosto w serce. Chwilę później, gdy chce on dać do zrozumienia swej siostrze Lucilli, że spotka ją kara, jeśli będzie próbowała knuć spisek przeciw niemu, posługuje się przykładem Klaudiusza, zdradzonego przez najbliższych. Również Rzym przedstawiony jest głównie poprzez swój słynny symbol: Koloseum. Oprócz scen w pałacu cesarstwa i krótkich chwil w senacie, nie poznamy wielu innych miejsc tej starożytnej stolicy świata.

O podrzędnej roli historii w całym spektaklu świadczy już sama fikcyjna postać głównego bohatera, prostego żołnierza i rolnika, który dzięki swoim cnotom zostaje wyznaczony przez cesarza-filozofa Marka Aureliusza na swego następcę. Maximus nie zasiądzie co prawda na tronie, ale to właśnie on uratuje Rzym przed upadkiem, zabijając Kommodusa podczas walki w Koloseum. Źródła historyczne wspominają o gladiatorskich upodobaniach młodego cezara, ale nie zginął on podczas walki na arenie, a już na pewno nie zabity przez jednego ze swoich byłych generałów. Najlepszym jednak przykładem funkcjonalnego podejścia twórców do faktów jest znakomita scena rekonstrukcji II bitwy pod Kartaginą, odtworzonej na arenie Koloseum. Maximus, wraz z innymi gladiatorami należącymi do Proximo, odgrywa rolę dowódcy barbarzyńskiej hordy Hannibala, która niegdyś starła się z Rzymianami. W rzeczywistości barbarzyńcy przegrali tę bitwę, jednak dzięki dowódczym umiejętnościom Maximusa to właśnie jego drużyna odnosi zwycięstwo. Od nieprzestrzegania ścisłości historycznej zależało ich życie! Ta scena dobitnie pokazuje to, że historię można kształtować, że jest ona zmienna w czasie i podatna na manipulacje. Obraz Ridleya Scotta udowadnia, że film, jeśli jest dobrze zrobiony, urealnia i usprawiedliwia każdy dramaturgiczny zabieg fabularny. Prawda nie jest ważna, ważny jest spektakl. I między innymi o tym jest właśnie ten film.

Przysłałeś mi kiedyś list, w którym wymieniłeś cztery cnoty: mądrość, sprawiedliwość, męstwo i powściągliwość. Wiedziałem, że nie mam żadnej z tych zalet. Ale mam inne.

Gladiator, w swej formule wielkiego widowiska, jest równie klasyczny jak Braveheart. Maximus, tak jak William Wallace, staje na straży takich wartości, jak wolność, sprawiedliwość, męstwo, a kieruje nim chęć zemsty za śmierć ukochanego wodza i ukochanej kobiety. Maximus jest postacią posągową, na której nie znajdziemy ani jednej rysy. Natomiast jego wróg jest przeciwieństwem dzielnego wodza. Już jego wygląd fizyczny kontrastuje z potężną sylwetką Maximusa. Nie tylko jest gorzej od niego zbudowany, ale ma też zajęczą wargę (przypomina to postępowanie twórców socrealistycznych przy portretowaniu postaci wrogów ustroju!). Jego cech charakteru nie musimy się nawet domyślać, twórcy filmu głośno o nich mówią. W scenie rozmowy z ojcem Kommodus wygłasza takie oto przemówienie: „Przysłałeś mi kiedyś list, w którym wymieniłeś cztery cnoty: mądrość, sprawiedliwość, męstwo i powściągliwość. Wiedziałem, że nie mam żadnej z tych zalet. Ale mam inne”. Wśród tych drugich wymienia on ambicję, zaradność, odwagę („nie tę z pola bitwy, wszak istnieje wiele rodzajów odwagi”) i oddanie rodzinie. Ambicja i zaradność to być może cechy pozytywne, ale w wydaniu Kommodusa ambicja jest wręcz chorobliwa, a zaradność objawia się poprzez mordowanie każdego, kto sprzeciwia się jego władzy. Jego oddanie rodzinie to natomiast zabójstwo ojca oraz kazirodcze zapędy wobec własnej siostry. Na pytanie, dlaczego Kommodus nie może zostać następnym cesarzem, Marek Aureliusz odpowiada: „On nie ma moralności”. Ma ją natomiast Maximus, do którego to odnosi się pierwszy z wymienionych zestawów cech.

Film w swojej konstrukcji i wymowie jest również anachroniczny. Znajdziemy w nim wszystkie dobrze znane motywy: zdradę, spiski, mężną walkę o wolność i godność; pytania o człowieczeństwo, honor i poświęcenie. Ale ten film miał właśnie taki być, Ridley Scott stworzył nostalgiczną wizję świata, który już dawno odszedł. Gladiator jest przede wszystkim filmem o umieraniu. Umiera zarówno bohater, jak i to, co sobą reprezentuje.

Świadczy o tym już pierwsze ujecie: to zbliżenie dłoni, która muska dojrzałe kłosy zbóż. W tle słychać śmiech dzieci. Obraz jest odrealniony poprzez spowolnienie ruchu. To nietypowe ujęcie pojawi się jeszcze kilka razy. Zaraz po nim widzimy zatroskaną twarz mężczyzny odzianego w zbroję. To oczywiście Maximus, przygotowujący się do decydującego starcia z Germanami. Sens pierwszego ujęcia zostanie szybko wyjaśniony przez samego generała, gdy przemawia on do swoich żołnierzy tymi słowy: „Jeśli nagle znajdziecie się sami na rozświetlonej łące pośród zboża, nie bójcie się, bo znaleźliście się na polach elizejskich, a to oznacza, że i tak jesteście martwi”. Od samego początku filmu daje się nam do zrozumienia, że głównemu bohaterowi przeznaczona jest śmierć. Generał mówi jeszcze swoim ludziom, żeby wyobrazili sobie miejsce, w którym chcą się znaleźć, a na pewno tam dotrą. Maximus pragnie być znów w Hiszpanii, przy swojej rodzinie i uprawiać rolę. Jest on człowiekiem religijnym, o czym świadczą częste modlitwy jakie odmawia, a przy których zawsze towarzyszą mu figurki kobiety i dziecka – jego rodziny. Wierzy w to, do czego się modli i w to, co mówi.

Po raz kolejny ujęcie dłoni pojawia się w momencie, w którym zostaje on skazany na śmierć. Prosi swego przyjaciela Kwintusa, by zaopiekował się jego rodziną, na co ten odpowiada: „Spotkasz się z nimi po śmierci”. Po tych słowach ukazuje nam się widok drogi do domu Maximusa, następnie widzimy kobietę i chłopca (to rodzina głównego bohatera), potem ponownie ujęcie dłoni. Jest ono pokazane z innej perspektywy niż poprzednio, co oznaczać może, że Maximus zbliżył się już do celu. Każde z tych ujęć utrzymane jest w chłodnej, niebieskiej palecie barw. W tym momencie łączą się ze sobą tragiczne losy generała i jego rodziny.

Gdy Maximus wymyka się pretorianom, którzy mieli rozkaz go zabić, od razu wyrusza w podróż do domu. Podczas walki został ciężko ranny i sam znajduje się w stanie pomiędzy życiem a śmiercią. Objawia się to tym, że słyszy zupełnie realne wołanie o pomoc swej mordowanej żony. Pomimo wyczerpania rusza galopem w dalszą drogę, ale niestety przybywa za późno – jego rodzina została spalona żywcem i ukrzyżowana. Bohater mdleje, a nad jego ciałem gromadzą się ludzie. Kolejna scena to kompozycja szybko następujących po sobie ujęć. Pierwsze z nich to przyśpieszony widok zachodzącego słońca, kolejnym jest odrealniony obraz głowy Maximusa sunącej kilka centymetrów nad powierzchnią ziemi. Kolejne to widok muru z bramą, utrzymane ponownie w niebieskiej kolorystyce. Dalej dłoń ze zbożem (realna kolorystyka i śmiech dziecka w tle), później dłoń, której palce ledwie muskają ziemię. Ponownie głowa Maximusa (już realna, można dostrzec że bohater leży na wozie), który nagle otwiera oczy. Twarz Murzyna, który mówi: „Nie umieraj”. Kilka następnych ujęć to zbitka wizji sennych z tymi realnymi, a pośród nich obraz jego rodziny w niebieskich barwach. Maximus znajduje się w objęciach śmierci, oddala się od rzeczywistości, ale nie jest to jeszcze koniec. Zostaje on wyrwany z wieczności, gdyż nie tak odchodzą bohaterowie. Musi najpierw wykazać swoją wielkość. Jednak obraz wyczekującej rodziny przypomina o tym, co nieuniknione.

Ostatnio dodane